Uwaga: Mam dość. Obserwuję aktualne turbulencje i gorzkie wyrwanie z błogiej drzemki. Okazało się, że melodie, które nas tak słodko kołysały do snu, były fałszywe. Łaskawe media kreowały rzeczywistość nieistniejącą. Dopóki ograniczały się do malowania trawy na zielono, trudno. Lecz przy okazji kolejnych odsłon afery szpitalnej zobaczyliśmy porzucenie elementarnych standardów rzetelności. Odwrócenie wektorów. Patryk Słowik i Kanał Zero ukazywani jako zadymiarze. Dr Emil Jędrzejewski, który odważył się mówić – czarny charakter i nieledwie przestępca. Za niewiarygodnego uznał go wszak sam premier.
Śpij publiko i śnij, że żyjesz w kraju sprawnie zarządzanym. Na obrazku szklanych domów nie może pojawić się rysa, bo konstrukcja opowieści się rozpadnie. Tymczasem pod szczelną pokrywką „narracji” buzowała rzeczywistość.
► Skoro najlepszą obroną jest atak, to wskazano winnych. Wszystkiemu winni są lekarze – pazerne sępy!
► Nie ci, którzy im paski wypłat podpisywali. I nie chora wycena aktów medycznych. I nie skandal braku nadzoru…
Skierowanie uwagi na rzeczywistych winnych skandali mogło obciążyć rządzących służbą zdrowia. Na żer rzucono więc lekarzy.
Pijarowski cynizm osiągnął tu apogeum.
► Wzniecanie nienawiści- nieufności zawsze jest szkodliwe, a wobec lekarzy szkodliwe podwójnie. Szkodliwe dla chorych, bo bez minimum zaufania do lekarza nie sposób leczyć skutecznie.
► Dodajmy do tego już widoczny wzrost agresji wobec medyków. Co rusz słyszymy o atakach fizycznych lub werbalnych na personel medyczny. Jeśli osobom zaburzonym podsuniemy motywację, ataków będzie więcej.
► Uważam, że lekarze powinni zarabiać dużo. A nawet bardzo dużo. Jak piloci, bo podobna odpowiedzialność na nich spoczywa. Lekarz z prawdziwego zdarzenia nieustannie musi się dokształcać.
► Absolwent umownej politologii po 4 latach studiowania już zarabia. Studia medyczne to 6 lat, a po nich 13 miesięcy stażu i morderczy egzamin, a następnie 5 – 6 lat specjalizacji. Gdy medyk zaczyna zarabiać, absolwent innego kierunku zdążył już dostać kilkadziesiąt miesięcznych pensji.
► Słyszałam polityków zapowiadających ostre ograniczenie zarobków lekarzy. Jasne, kto bogatemu zabroni? Wyprodukujmy kohorty lekarzy, którzy wyjadą pracować za granicę, jak się działo w przeszłości. Wykształcenie lekarza kosztuje krocie. Ciekawe kto będzie stratny?
► Nie ma i być nie może społecznego przyzwolenia na płacenie lekarzom milionów. To nigdy nie powinno się zdarzyć. Kogo jednak mamy na myśli? Chodzi o grupę medyków korzystających z luk w systemie – podkreślmy – za tego systemu zgodą. (!)
► ‘Normalny” lekarz nie zarabia milionów. Tyle dostają ci, którzy pracują np. w prowincjonalnych szpitalach, gdzie poza zanikającą kategorią dr Judyma, młody człowiek pracować się nie kwapi. To nie tylko polskie zjawisko: utrapieniem Francji i Niemiec są „medyczne pustkowia”, jak nazywa się obszary kraju, w którym lekarzy po prostu nie ma, bo starzy wymierają, a młodzi od zadupia wolą atrakcyjne miasta.
► Miliony zarabiają też oszuści, mnożący dyżury i kumulujący funkcje. Jedno i drugie na naszą zgubę, ponieważ lekarz zmęczony, spóźniający się albo nieobecny jest dla pacjentów zagrożeniem.
► Ostatnią kategorię „milionerów’ stanowią ci, których nikt nie odważy się powściągnąć, bo należą do rządzącego klanu.
Wg Business Insider spośród 20 placówek na Mazowszu aż w 15 szefami są ludzie, którzy startowali w wyborach z list PSL i PO. Nie inaczej funkcjonował cwaniaczek działający (bo pracą trudno to nazwać) w Szpitalu Południowym.
► Co proponują rządzący? Nic. A nie, wróć! Jest ustawa, która to naprawi! Hurra! Zarobki personelu medycznego będą jawne i clean.
Nie chcę nawet się zastanawiać kto tę ustawę pisał. Bo do Centralnego Rejestru Umów [CRU] nie trafią m.in. umowy zawierane np. przez Szpital Południowy w Warszawie, od którego lekarz-polityk Dawid Kacprzyk dostał ponad 1,5 miliona. Szpitale Pomorskie, którym szefowała Minister Zdrowia Sobierańska-Grenda też raportować nie będą musiały. Bo Centralny Rejestr Umów (CRU) nie obejmuje umów zawieranych przez szpitale działające w formule spółek handlowych. Choć większość skandalicznych nadużyć właśnie tam się działo. I tam zarządy i rady nadzorcze najczęściej pochodzą z politycznego nadania.
Jak napisali lekarze z Porozumienia Rezydentów:
► Zarobki pielęgniarki, ratownika czy lekarza w zwykłym szpitalu powiatowym będą publiczną telenowelą dostępną dla każdego sąsiada. W tym samym czasie cywilnoprawne eldorado menedżerów i wybranych medyków w szpitalach-spółkach pozostaną bezpieczne pod grubym dywanem milczenia!”
Ps. Jeśli my – zwyczajni ludzie – tego nie przypilnujemy, system ochrony zdrowia runie, a my, chorujący dziś lub w przyszłości, zostaniemy zgruzowani wraz z nim.
Autor: Liliana Sonik
Urodzona 30 sierpnia 1954 r. w Krakowie – polska filolog, wychowanka DA Beczka, po śmierci Stanisława Pyjasa założycielka Studenckiego Komitetu Solidarności, publicystka, dziennikarka, opublikowała w „Tygodniku Powszechnym”, „Rzeczpospolitej”, „Dzienniku Polskim”, „Głosie Wielkopolskim”, „Gazecie Wyborczej”, „Znaku”. Pracowała w Radio France Internationale i TVP.
Zostaw komentarz