Podczas gdy w Polsce trwają dyskusje i jest wyrażane powszechne oburzenie ze względu na decyzję prezydenta Zełenskiego… na froncie w tym samym czasie trwa największa zmiana od końca 2022 roku. Zmiany tej prawie nie widać jeszcze na mapach, ale jeżeli obecny trend się utrzyma, to jest to kwestia czasu, kiedy odzwierciedli się to na mapach również. Co mam na myśli?
Sytuacja zaczęła się zmieniać stopniowo mniej więcej od początku tego roku. Kilka czynników zbiegło się w czasie. Reformy i zmiany, które Ukraińcy wprowadzali od 2024 roku, zaczęły dawać swój owoc i to od razu wpłynęło na sytuację na froncie. Jakie to zmiany?
—- Po pierwsze – reforma struktur dowodzenia armii, rozbudowa jednostek Sił Bezzałogowych. Utworzenie osobnych pułków i brygad, z których każda ma własną specjalizację. Do tego wprowadzenie korpusów w SZU… ich rozbudowa jest procesem bardzo powolnym i trudnym, ale stanem na dziś struktury dowodzenia większości korpusów zostały już zbudowane i przystąpiły one do formowania własnych jednostek korpuśnych. W tym właśnie osobnych batalionów i pułków bezzałogowych, których zadaniem jest rozpoznanie i rażenie celów poziomu operacyjnego na głębokość do 200 km. Taki mniej więcej w tej chwili jest zasięg ukraińskich korpusów. I to te jednostki w tej chwili, wraz z brygadami sił bezzałogowych, zaczęły prawdziwy terror rosyjskiego bliskiego zaplecza na froncie.
—- Po drugie – do masowej produkcji wszedł cały wachlarz niedrogich dronów o zasięgu operacyjnym od 50 do 250 km. Jest ich cała masa i prawdopodobnie pojawi się ich jeszcze więcej, bo każda historia sukcesu przyciąga uwagę i w takich sytuacjach każda z tych kilkuset ukraińskich firm produkujących drony chce się pochwalić własnym wyrobem tej klasy. Ale mówimy oczywiście nie tylko o wyrobach ukraińskich, ale i zachodnich… z tych firm, które aktywnie współpracują z Ukraińcami, są na Ukrainie, mają dostęp do ukraińskich baz danych dla szkolenia modeli AI wspierających pilota w kierowaniu tymi dronami i naprowadzaniu na cel. Chodzi na przykład o niemiecki HX-2 od firmy Helsing albo amerykański dron Hornet produkowany przez firmę Erica Schmidta. To jest nowe pokolenie amunicji krążącej, które deklasuje w zasadzie tradycyjne drony typu na przykład Switchblade albo podobne, które znam z poprzednich lat. Bo to jest teraz masowy, niedrogi produkt, opracowany celowo po to, by działać w trudnych warunkach pola walki nasyconego środkami walki radioelektronicznej. W tych dronach szeroko wykorzystywane jest AI do nawigacji i naprowadzania na cel.
—- Po trzecie – firma Fire Point opracowała dron FP-2. To jest ciężki dron kamikadze do uderzeń na odległość do 200 km. Pierwotnie model ten miał 100 kg głowicę, po czym zwiększono ją stopniowo do 170, a teraz do 200 kg materiałów wybuchowych. W zasadzie jest to już masowo produkowana, niedroga latająca bomba o potężnej sile uderzeniowej.
______________________________________________________________
Co się więc wydarzyło i na jakim etapie sytuacja jest teraz? Zaczęło się od kampanii na rzecz osłabienia rosyjskiej frontowej OPL. W ciągu kilku miesięcy porażono ogromną ilość wyrzutni i radarów, głównie na południowym odcinku frontu. Pojawiły się dziury w rosyjskiej obronie i to przełożyło się szybko na serię bardzo skutecznych i dotkliwych uderzeń ukraińskich na Tuapse, Noworosyjsk i inne rosyjskie bazy oraz obiekty na południu kraju. Osłabienie rosyjskiej OPL otworzyło również drogę dla wyżej wspomnianych jednostek poziomu korpusu, które rozpoczęły krok po kroku kampanię niszczenia rosyjskiej logistyki i baz materiałowych na zapleczu frontu. Przy czym mówimy o głębokim zapleczu na odległość do 200, a nawet poniekąd 250 km. Masowe stosowanie wyspecjalizowanej do tych zadań amunicji krążącej pozwala daleko za linią frontu blokować główne szlaki logistyczne, polując nawet na pojedyncze ciężarówki. Rozproszenie i maskowanie nie ratują sytuacji. Widzimy mnóstwo nagrań, które pochodzą nie tylko z ukraińskiej, ale i z rosyjskiej strony, przedstawiających rozbite kolumny zaopatrzeniowe na drogach okupowanej części Donbasu i południa Ukrainy. Oczywiście ciężko jest ocenić z tych nagrań realną skalę tej kampanii, ale tendencja jest oczywista. Praktycznie wszyscy związani z wojskiem militarni blogerzy i analitycy rosyjscy biją na alarm i otwarcie mówią, że jeżeli nic się z tym nie zrobi w najbliższych tygodniach i miesiącach, to sytuacja na froncie dla strony rosyjskiej drastycznie się pogorszy. I najważniejsze jest to, że w tej sytuacji przerzucenie na front dodatkowych sił traci sens, bo jeżeli już istniejące jednostki mają problem z zaopatrzeniem, wrzucenie tam dodatkowych sił oznacza tylko jeszcze mniej zaopatrzenia dla nich i więcej strat z tego powodu.
Jak to zwykle bywa po stronie ukraińskiej, ta kampania stała się historią sukcesu, w której wszyscy w tych ukraińskich zdecentralizowanych strukturach chcą wziąć udział. Więc producenci rzucili się skalować produkcję i wprowadzać nowe modele, państwo rzuciło się skalować zamówienia, a jednostki zaczęły konkurencję o to, kto sięgnie dalej i rozbije więcej rosyjskich ciężarówek w ciągu dnia czy tygodnia. No i do tego dochodzi państwo ze swoim systemem punktacji, które zaczyna premiować rażenie logistyki poprzez dodawanie za nią dodatkowych punktów. To jest historia podobna do tej, jak powstawały drony lądowe czy drony przechwytujące po stronie ukraińskiej.
_____________________________________________________________
Co będzie dalej? Najważniejsze pytanie polega na tym, jak szybko Rosjanie się ogarną. Nie będzie to dla nich łatwe dlatego, że oni ignorowali przez długi czas doświadczenie ukraińskie w tej dziedzinie. Ukraińcy mieli ten sam problem, ale w nieco mniejszej skali jeszcze w 2023 roku. Zapasy rakiet do systemów OPL krótkiego zasięgu, które wtedy były głównym narzędziem walki z rosyjskimi dronami poziomu operacyjnego, Ukraińcom się wyczerpały. Rosjanie zaczęli wtedy wpływać na głębokie zaplecze frontu i razić tam logistykę, śmigłowce, infrastrukturę kolejową, magazyny. Ukraińcy znaleźli rozwiązanie w postaci dronów przechwytujących i od tamtego czasu rozwinęli potężnie tę technologię. Rosjanie zaś przebywali w pewności, że po pierwsze – im nie grozi kampania masowych uderzeń ukraińskich na ich głębokie tyły, przemysł, porty, energetykę. A po drugie – byli pewni, że mają tak dużo środków OPL, tak duże zapasy pocisków do nich i tak dużo ich produkują, że dadzą sobie radę w sposób tradycyjny. No i wszystko, o czym myśleli, że się nie stanie… zrealizowało się w 5. roku wojny. I teraz muszą bardzo szybko powtórzyć tę samą drogę. Budować tunele z siatek, opracować i wprowadzić do produkcji drony przechwytujące, dopracować je do poziomu, kiedy staną się skuteczne, wyszkolić jednostki w zwalczaniu ukraińskich dronów. Ukraińcom to zajęło ponad rok czasu. Zobaczymy, ile to zajmie Rosjanom. Ukraińska kampania tylko się rozkręca, ona jeszcze jest w swojej początkowej fazie. Jeżeli wejdzie na swój szczyt wcześniej, niż Rosjanie ogarną sytuację, to w połączeniu z problemami z łącznością w sposób zdecydowany wpłynie to na sytuację na linii frontu.
Dla nas w tym wszystkim, z mojego punktu widzenia, ważne jest to, że Rosjanie mniej chętni będą do testowania państw NATO z rozwalonym systemem OPL, które większość swoich sił ma koncentrować wokół Moskwy i kilku innych obiektach przy poważnym deficycie pocisków. Oczywiście Rosja zawsze może testować nas swoimi dronami dalekiego zasięgu, ale skala tego testowania będzie za duża to może doczekać się odpowiedzi w najgorszym dla siebie momencie. Dlatego uważam, że będzie jednak w tej sytuacji ostrożna.

___________________________________________________________
Zachęcam również do wspierania mojej niezależnej publicystyki, linki w pierwszym komentarzu. —->



Zostaw komentarz