Medycyna notuje wiele przypadków, kiedy to np. po amputacji nogi pacjent odczuwa np. swędzenie usuniętej pięty…
Ponoć są jeszcze Anglicy, którzy ciągle w podświadomości czują się obywatelami Imperium, Nad Którym Nie Zachodziło Słońce. Na użytek niniejszego felietonu zawróćmy nieco czas. Dajmy na to, że jest rok 1979. Na północnej półkuli rozpościera się potężny Związek Sowiecki, trzymający w swoich szponach nie tylko połowę Europy, ale też atakujący inne regiony Świata.
Na jego czele stoi krzaczastobrewy Leonid Breżniew. Wedle akt paszportowych – Ukrainiec. To właśnie Ukraina stanowiła zaplecze przemysłowe sowieckiego militaryzmu. Samoloty, części do rakiet… Poza tym była drugą co do wielkości sowiecką republiką a jej przedstawiciele zasiadali w najwyższych organach władzy cywilnej oraz wojska. Relatywnie była to kraina dobrobytu, w której lepiej się żyło niż w innych republikach, Rosji nie wyłączając.
A nawet tuż po rozwiązaniu ZSRS Kijów był trzecią potęgą jądrową świata…
Tymczasem dzisiaj Ukraina mocno zbliżyła się pod kątem produktu narodowego per capita do najuboższych krajów.
Wojna…
Od początku postrzegana przez resztę świata jako przegrana w ciągu góra dwóch, trzech tygodni.
Ale dzięki wsparciu, jakie udzieliła jej m. in. Polska, okazało się, że ta „specjalna operacja wojskowa”, jak początkowo ochrzcił ją Putin, przerodziła się w najdłuższą wojnę Rosji toczoną w ciągu ostatnich 400 lat.
Jednocześnie zaś ludność Ukrainy, wyprana z patriotyzmu przez dekady władzy sowieckiej, wybrała emigrację.
Na ile można oceniać straty ludnościowe Kijowa? 50, 60%?
Prawdy nie znamy. Za to choćby po wynikach głosowania ostatniego festiwalu Eurowizji widzimy, że Ukraińcy są już praktycznie wszędzie.
Oraz po europejskich parkingach…
To są jednak niewygodne fakty i dlatego oficjalna propaganda Kijowa ją omija.
Mimo tego, że ideologia banderyzmu w żaden sposób nie wpłynęła na postawę całego społeczeństwa (a pamiętamy choćby powszechny zryw Polaków w obronie Ojczyzny w 1920 roku!) jest ona nadal powszechna.
Co więcej, ostatni akt nadterminowego prezia Zełenskiego został wydany ze świadomością, że przede wszystkim zaboli Polaków.
Ale, jak pisze Mikołaj Susujew, mieszkający od 15 lat w Polsce Ukrainiec z Donbasu:
To jest po prostu fakt… sedno problemu nie jest takie, jak to w Polsce wielu sobie wyobraża – że tam ktoś coś na złość robi Polsce. Sedno problemu polega na tym, że czynnik polski po stronie ukraińskiej po prostu nie waży. Ukraińskie tematy są cały czas widoczne w polskiej dyskusji publicznej, podczas gdy polskie po stronie ukraińskiej są gdzieś daleko na trzecim, czwartym czy jakimś szóstym miejscu. Czyli z politycznego punktu widzenia tam dla decydentów to nie jest ważny temat, a w sensie strategicznym ja pisałem chyba jeszcze w 2024 roku, jak mocno wizje przyszłości po obu stronach granicy się rozjeżdżają i sądzę, że w Kijowie po prostu zdecydowano, że Polska nie jest priorytetowym partnerem. Więc zasadniczo ta polsko-ukraińska komunikacja zawsze wyglądała jak głuchego ze ślepym.
Czyli mówiąc po ludzku – Ukraińcy mają nas zwyczajnie w dupie.
A zresztą czemu miałoby być inaczej?
Przecież po 1991 roku zdążyliśmy ich przyzwyczaić, że cokolwiek zrobią i tak nie ma to wpływu na postawę Polski.
Natomiast ostre (w ich pojęciu) działanie naszego Prezydenta zaczyna być wreszcie dostrzegane.
Tyle, że przynajmniej w tej fazie ukraiński protest przybiera groteskowe formy.
Niejaki Mirosław (Myrosław) Skórka, obywatel Polski, poza tym prezes Związku Ukraińców w Polsce, wyszedł w oczach sporej części słuchaczy RMF na nadętego durnia.
We wtorkowej „rozmowie o 7.00” zagroził:
Odebranie Orderu Orła Białego Wołodymyrowi Zełenskiemu oznaczałoby, że prezydent Ukrainy do Polski nie przyjedzie już nigdy.
A na ch*j ma przyjeżdżać? warto spytać pana Skórkę. Kolejny raz ma składać obietnice bez pokrycia?
Niech jeździ do Niemiec… przez Węgry.
Przecież dla niego Polska i tak jest bez znaczenia.
Cytowany już Susujew:
Polska nie jest priorytetowym partnerem.
Co prawda medialne informacje z Wielkiej Brytanii a nawet Niemiec są inne, ale widocznie Zełenski wie lepiej.
Widocznie w jego oczach Ukraina jest Państwem, które może dyktować warunki innym.
Tymczasem prawda jest cokolwiek inna, niż chce kijowski prezydent wraz z grupą nawiedzonych banderowców.
Ukraina po pięciu latach wojny zamieniła się w dużej części w znane jeszcze z czasów I RP Dzikie Pola.
Bez wkładu finansowego z innych krajów jest skazana na zagładę. Co więcej pokój, gdy kiedyś nastąpi, będzie oznaczać konieczność rozwiązania 90% obecnej armii.
Czyli kolejna fala emigracji, bo w kraju tak zniszczonym ilość miejsc pracy będzie za mała, by ich wszystkich wchłonąć. A zatem w dzisiejszych granicach Ukrainy żyć i mieszkać będzie jakieś 12-15 mln ludzi.
Ale to chyba najmniejszy problem.
Wracający z frontu zderzą się z kolejną kastą bogaczy, często w ich wieku, którzy nie splamili się walką, ale z to wykorzystali ten czas do budowy fortun.
Czy Ukrainę czeka rewolucja?
Na razie jednak środowiska powiązane z nadterminowym prezydentem grają kartą polską.
Susujew:
…narracje budowane przez ukraińskich radykałów, którzy prezentują polski punkt widzenia jako postimperialny ból państwa próbującego narzucić Ukraińcom jedyną słuszną swoją wersję historii i prezentują siebie jako świętych.
Ba, nie brak głosów, że do już zagarniętej ukraińskiej ziemi (tzw. zasanie) chcemy dorzucić Lwów i Równe.
Ale Ukraińcy są nieugięci. 😉
Susujew:
Po stronie ukraińskiej włączył się mechanizm defensywny w społeczeństwie i sytuację odebrano jako próbę tworzenia nacisku z zewnątrz i wskazywanie Ukraińcom, jak im układać życie wewnątrz ich państwa. To jest podobny mechanizm, jaki włączył się wcześniej na początku 2025 roku podczas „Nie masz żadnych kart” w Białym Domie. Ukraińcy wtedy się skonsolidowali i uparli. I tak samo dzieje się teraz – osoby, które w ogóle nie interesowały się nigdy tematem i nie wiedzą, o co chodzi z tym Wołyniem i UPA, odruchowo wspierają teraz Zełenskiego, bo „nikt nam nie będzie kazał, co mamy robić”. Jestem pewien, że za chwilę dostaniemy 90% poparcia dla decyzji Zełenskiego.
Susujew najwyraźniej wybiórczo traktuje historię. Bowiem po początkowym oburzeniu Zełenskiego i wywaleniu go przez Trumpa z Białego Domu kijowski nieugięty stulił uszy, podkulił ogon i… ukorzył się przed amerykańskim Prezydentem.
Najwyraźniej to samo musi usłyszeć z Warszawy.
Najlepiej powiedzieć to po rosyjsku, Powinni to nawet lepiej zrozumieć.
Зеленський, иди на хуй!
Bo tak naprawdę ani ty, ani Ukraina nie macie w tej chwili żadnych kart.
Żadnych.
I mieć nie będziecie jeszcze długo.
2.06 2026
Zostaw komentarz