Na zdjęciu premier Donald Tusk i kobieta, która, jak wynika z doniesień dotyczących afery powodziowej w Kotlinie Kłodzkiej, miała otrzymać około 4,5 mln zł publicznych pieniędzy przeznaczonych na pomoc dla powodzian, mimo że jej nieruchomości nie zostały objęte powodzią.
Ale spokojnie. Premier zapewne zaraz powie:
„Ja tej pani nie znam”.
Skąd my to znamy?
W aferach pedofilskich i zofilskich z Kłodzka było identycznie,
Nagle pojawia się dziwna przypadłość. Wszyscy są na zdjęciach, wszyscy stoją obok siebie, wszyscy się uśmiechają, ale kiedy zaczynają się pytania, okazuje się, że nikt nikogo nie zna.
Na zdjęciu stoi obok premiera kobieta, działaczka związana z Koalicją Obywatelską. W tle są miliony przeznaczone dla powodzian. Prokuratura i służby mają co wyjaśniać.
A premier?
Premier jedzie na „Ranczo”, spotyka serialowego prezydenta, żartuje i dobrze się bawi. Żałosna karykatura głowy pamstwa.
I tylko powodzianie mogą się zastanawiać, czy ich pieniądze też pojechały na plan filmowy. Bo w Polsce Tuska najtrudniej chyba znaleźć nie pieniądze. Najtrudniej znaleźć uczciwego polityka.
Zostaw komentarz