Nagle zachciało mi się myśleć jak człowiek postępowy. Czasami tak mam. Zastanawiam się, jak myślałby w takiej sytuacji bandzior, przy innej okazji Robert Lewandowski, a teraz myśliciel postępowy. I wyszło mi z tego coś takiego. Łatwo nie było.
Ależ oczywiście, że jestem zwolennikiem myślenia progresywnego. Nie widzę innego wyjścia, gdyż czas się nie cofa i nie mamy alternatywy wobec postępu. Dlatego nie interesuje mnie przeszłość, która nas pęta. Jeżeli bowiem w przeszłości wyznaczono nam kierunek rozwoju, to podążanie dalej w tym samym kierunku jest w rzeczywistości cofaniem się do tyłu.
Chcę się od tego uwolnić. Kiedyś narzucono nam chrześcijaństwo jako kierunek postępu. Przez wieki Polska była obarczona tym brzemieniem, za którym ciągnęły się stosy i wykorzystywanie seksualne nieletnich. Nie mieliśmy jednak drogi ucieczki, gdyż z chrześcijaństwem związano rozumienie Ojczyzny. Toksyczny klerykalizm wpisał Krzyż tak mocno w nasze rozumienie siebie, aby systemowo wykluczyć wyznawców innych religii i zawłaszczyć naszą wspólnotę dla siebie.
Ojczyzna stała się równie przemocowa jak religia, gdyż traktowano ją jako zobowiązanie bez prawa wyboru. Stała się więc jak głaz dla Syzyfa, a przywiązanie do Krzyża – jak przywiązanie do krzyża.
W ten sposób przypisaliśmy Polsce haniebną rolę Chrystusa narodów, wywyższając się ponad innych, którzy wyzwolili się z chrześcijańskiego zniewolenia, a ojczyznę wybierali jak rękawiczki, z uwzględnieniem mody i korzyści. Tam moja ojczyzna, gdzie mi jest dobrze. Natomiast my wlekliśmy za sobą nasze absurdalne dziedzictwo: tam moja ojczyzna, gdzie krzyż na mogiłach naszych zamordowanych bohaterów.
Nadal część społeczeństwa ma fobie na punkcie tego patologicznego sposobu myślenia. Jednak progresywna część społeczeństwa zrozumiała, że potrzebujemy gruntownej dekonstrukcji archaicznego rozumienia polskości, gdyż postęp wymaga odrzucenia balastu Krzyża i ojczyzny.
Doprowadziło to nas do wyznaczenia nowego kierunku postępu poprzez powrót do pogaństwa. Bo pogaństwo okazało się bardziej progresywne od chrześcijaństwa na zasadzie, że wróg mojego wroga jest moim przyjacielem. Bo jeżeli chrześcijaństwo nas cofało, a pogaństwo szło w przeciwnym kierunku, to znaczy, że szło do przodu.
Religia pogańska reprezentowała przecież naturę. Była jednocześnie walką o klimat, ratowaniem Ziemi i segregacją śmieci. Miała ideę miłości fizycznej wyzwolonej z poczucia grzechu chrześcijańskiego. A inkluzywne święto Kupały to przecież pierwowzór Parady Wolności.
Gdyby chrześcijaństwo nie zmyliło naszej drogi rozwoju, być może bylibyśmy dziś najbardziej progresywnym państwem w Europie, czczącym Peruna pod postacią wiatraków zamieniających wiatr w elektryczną błyskawicę.
Dlatego nie mamy potrzeby uczyć się o przeszłości. Historia to przeszłość, a naszym celem jest postęp ku czasom przedchrześcijańskiego pogaństwa, co oznacza, że przeszłość mamy przed sobą. Nie ma więc sensu oglądać się do tyłu.
Bo co było, to będzie.
Zostaw komentarz