Mój , starszy ode mnie o 8 lat – towarzysz licznych wypraw na Ukrainę.Człowiek bywały, z amerykańskim , albo tylko kanadyjskim obywatelstwem, wnuk tego Dzieduszyckiego ( nie tego co wymyślił makaron bez jajek i był współpracownikiem SB PRL), ale Włodzimierza , wielkiego pana, twórcy Muzeum Dzieduszyckiego we Lwowie, a także wnuk prawdziwego księcia Jabłonowskiego z Bursztynu, bardzo karmazynowy genealogicznie, przy tym wykształcony na AGCH w Krakowie inżynier górnik – nie wytrzymał i tak mnie wykwintnie zbeształ – Stachu drogi. W obecnej chwili Ukraińcy swoim życiem i krwią walczą z naszym wspólnym odwiecznym wrogiem, więc nie teraz jest czas na wyliczanie swoich wzajemnych win, choćby były one jak najbardziej prawdziwe. Zarówno im, jak i nam grozi realne niebezpieczeństwo utraty niepodległości, a więc wszelkie ütrudnianie naszych wspólnych stosunków może jedynie cieszyć Rosję. Pozdrawiam serdecznie. Ja mu na to moherowo ksenofobicznie odpowiedziałem.
Oj Tadeuszu ,Tobie łatwiej jest udawać Greka( bo masz sporo greckiej krwi) i nie widzisz, że po pierwsze – żołnierze ukraińscy walczą za niezłe pieniądze( jakaś 10-krotność cywilnego specjalisty w Kijowie wynagrodzenia – miesięcznie), a nie za nas. Po drugie – nie jest do końca rozszyfrowany interes Rosji, żeby napadać na NATO. Lemingi boją się na zapas, a oligarchowie ukraińscy i brukselscy na tym lęku zarabiają niebotyczne krocie. Po trzecie- udokumentowanym historycznie i ekonomicznie – odwiecznym wrogiem Polski są Niemcy. Po czwarte, silne państwo ukraińskie , spojone banderowską ideologią – stanowi już dla nas zagrożenie ekonomiczne.
Zapraszam do dyskusji, co Wy na to?
Post ilustruję fotografią z prawosławnym batiuszką , którego podwiozłem z Rohatynia do Winnik, w podziękowaniu dał mi butelkę, otrzymanego od uciśnionych obecnie parafian. Ten były kapitan za ZSRR Armii Czerwonej powiedział, że za komuny na Ukrainie było trudno materialnie, ale bogato duchowo, teraz , a było to przed wojna – jest na odwrót.