Polska w oczach „Die Welt”: reparacje, Nawrocki i niemiecka „pomoc” z pozycji wyższości.
https://www.welt.de/politik/ausland/article68c8fc35bc538c447095df8a/polen-1-3-billionen-euro-und-die-frage-nach-deutschlands-verpflichtung.html – „Polska: 1,3 biliona euro i pytanie o zobowiązania Niemiec”. (źródło: „Welt”, z osiemnastego lutego 2026 autor artykułu Philipp Fritz )
Przyjrzyjmy się, jakie informacje serwuje niemieckiemu obserwatorowi sceny politycznej i czytelnikowi – gazeta (niby) konserwatywna, o profilu centroprawicowym „ Die Welt”. Można tam – między innymi – prrzeczytać, co nastepuje: „W obliczu rosyjskiej eskalacji na wschodniej flance NATO ścisła współpraca między Berlinem a Warszawą jest niezbędna. Jednak przed pierwszą wizytą inauguracyjną polskiego prezydenta we wrześniu 2025 na pierwszy plan wysunęły się … żądania reparacji”. Ton tamtej swojej pierwszej oficjalnej wizyty w Niemczech – pisze dalej gazeta – prezydent Polski Karol Nawrocki nadał już ponad dwa tygodnie wcześniej; podczas przemówienia wygłoszonego na uroczystości upamiętniającej wybuch II wojny światowej na półwyspie Westerplatte koło Gdańska, gdy powiedział: „Aby zbudować partnerstwo z naszym zachodnim sąsiadem, oparte na prawdzie i dobrych relacjach, musimy wreszcie rozstrzygnąć kwestię reparacji ze strony państwa niemieckiego. Jako prezydent Polski jednoznacznie się ich domagam, w interesie wszystkich”.
Również wpływowy przewodniczący narodowo-konserwatywnej partii Prawo i Sprawiedliwość (PiS), Jarosław Kaczyński, wypowiedział się 1 września na temat Niemiec. Określił je mianem „kraju postnazistowskiego”, ponieważ — jak stwierdził — nie ukarały przestępców, lecz stworzyły system, „w którym przestępcy nie tylko nie byli karani, ale mogli robić kariery polityczne”. Według Kaczyńskiego istnieje jeszcze jeden powód, dla którego można nazywać Niemcy „krajem postnazistowskim”: nigdy nie wypłaciły one reparacji krajom, które ucierpiały z ich powodu. Temat ten od dawna obciąża stosunki polsko-niemieckie. Również polski rząd premiera Donalda Tuska domaga się odszkodowań za zbrodnie popełnione przez Niemców podczas II wojny światowej. Tym samym rząd odpowiada na oczekiwania większości polskiego społeczeństwa.
Przedstawiciele liberalno-konserwatywnej Platformy Obywatelskiej (PO), do której należy Tusk, mówią jednak o „zadośćuczynieniu”, a nie o „reparacjach” i zajmują w tej sprawie bardziej powściągliwe stanowisko. PiS natomiast najczęściej powołuje się na raport sporządzony w 2022 roku przez parlamentarną komisję. Straty oszacowano w nim na równowartość 1,3 biliona euro. Możliwe, że historyk Karol Nawrocki właśnie do tego raportu nawiązywał.
I dalej w artykule, autor przechodzi do wydania Prezydentowi „świadectwa” wrogiej postawy wobec Ukrainy i przeciwstawia go pod tym względem Andrzejowi Dudzie: „Nawrocki prowadził kampanię przeciwko Ukrainie” stwierdza autor. Czytelnik może się dowiedzieć, że: „Stosunek Nawrockiego do Ukrainy jest w dużej mierze określany przez masakry na Wołyniu i w Galicji Wschodniej.(..). Nawrocki, w przeciwieństwie do innych polskich polityków, nie okazywał zbyt wiele solidarności Ukrainie napadniętej przez Rosję. Podczas kampanii wyborczej agitował wręcz przeciwko Ukrainie i ukraińskiej mniejszości w Polsce.”. I dalej: „Pod tym względem Nawrocki znacznie różni się od swojego poprzednika, Andrzeja Dudy. Duda publicznie demonstrował swoją przyjacielską relację z Wołodymyrem Zełenskim, a za wspieranie zaatakowanego kraju był witany owacyjnie, na przykład na ulicach Lwowa. Ponadto, mimo wszystkich sporów w stosunkach polsko-niemieckich, Duda zawsze starał się utrzymywać dobre relacje z niemieckim prezydentem Frankiem-Walterem Steinmeierem”.
Czy Steinmeierowi i Nawrockiemu uda się nawiązać w miarę poprawne stosunki, dopiero się okaże – komentuje warszawski korespondent tej gazety Filip Fritz. Przyznaje on, że rządzący w Berlinie pokładają raczej nadzieję na dobre relacje z Polską – nie w prezydencie, lecz w rządzie. W proeuropejskim Donaldzie Tusku niemiecki rząd słusznie dostrzega więcej wspólnych punktów. Partia szefa polskiego rządu — Platforma Obywatelska (PO) — podobnie jak jej koalicjant, Polskie Stronnictwo Ludowe (PSL), należy w Parlamencie Europejskim do Europejskiej Partii Ludowej (EPL), do której należą również niemiecka CDU i CSU.
To rząd odgrywa decydującą rolę w kształtowaniu polityki europejskiej Polski oraz jej stosunków z europejskimi partnerami.
W rzeczywistości jednak władza wykonawcza w Polsce jest dzielona między rząd a prezydenta, który zajmuje szczególną pozycję w relacjach ze Stanami Zjednoczonymi. Jako zwierzchnik sił zbrojnych odgrywa on również istotną rolę w kwestiach bezpieczeństwa narodowego. Daje mu to znaczącą pozycję, zwłaszcza w USA. Polska jest bowiem największym na świecie odbiorcą amerykańskiego uzbrojenia.
I do tego tematu nawiązuje dalsza część artykułu tego „protuskowego” niemieckiego dziennikarza, korespondenta gazety „Welt” Filipa Fritza. Już sam podtytuł artykulu z osiemnastego lutego br. wyjaśnia wszystko : „Sorry, aber das Boomland Polen braucht keine deutschen Waffen” – „ Przykro mi, ale kwitnąca gospodarczo Polska nie potrzebuje niemieckiej broni”, z którego możemy się dowiedzieć, że: „ Życzliwe propozycje przekazania Polsce niemieckiej broni w prezencie świadczą o niezrozumieniu rzeczywistości. Ten dobrze prosperujący kraj dysponuje trzecią co do wielkości armią w NATO oraz myśliwcami wielozadaniowymi F-35 o obniżonej wykrywalności (stealth), samolotami F-16, czołgami Abrams i wieloprowadnicowymi wyrzutniami rakiet HIMARS. heimars
Te niemieckie „życzliwe propozycje” w rozumieniu Fryca – to debata polityczna z lutego 2026 roku, która wywiązała się wokół pomysłu Wolfganga Ischingera, ówczesnego szefa Monachijskiej Konferencji Bezpieczeństwa, ktory zasugerował, że Niemcy powinny przekazać Polsce nieodpłatnie sprzęt wojskowy, taki jak okręty podwodne, fregaty czy czołgi podstawowe, (dobrze, że nie hełmy), aby wzmocnić wschodnią flankę NATO i przyczynić się do jej zabezpieczenia. Na owe propozycje, uformował się sprzeciw grupy niemieckich polityków, wyrażony przez gazetę „Die Welt” i jej korespondenta z Warszawy, który napisał: „ Polska należy obecnie do krajów Europy, które najintensywniej rozbudowują swoje siły zbrojne. Przeznacza na obronność ponad 4% swojego produktu krajowego brutto (PKB) i dysponuje jednymi z największych oraz najnowocześniej wyposażonych sił zbrojnych NATO w Europie. W ich skład wchodzą między innymi nowoczesne amerykańskie myśliwce F-35, śmigłowce bojowe oraz czołgi Abrams”
A tak można w skrócie wyrazić charakter tej pomocy Polsce w ujęciu niemieckiego dziennika: propozycje obdarowania Polski niemiecką bronią – nie uwzględniają zmienionej rzeczywistości, ani rosnącej pewności siebie Polski, ktorej ton jest paternalistyczny i wybrzniewa jakby Polacy chcieli „pouczac z pozycji wyższości” .
O kim – „pouczającym z pozycji wyższości” tu mowa ?
Czy naprawdę wciąż obowiązuje zasada, że Niemcom wolno decydować, pouczać i oferować pomoc z pozycji silniejszego, podczas gdy Polska ma jedynie przyjmować te gesty z wdzięcznością? Polska nie jest już krajem, któremu trzeba wskazywać miejsce w szeregu. Jest suwerennym państwem, świadomym swojej siły, odpowiedzialności i pozycji w Europie. Partnerstwo nie polega na pouczaniu ani na udzielaniu lekcji, lecz na wzajemnym szacunku — a ten nie może zależeć od tego, kto uważa się za silniejszego.
Te słowa – powinny dotrzeć do „Welt” i jej korespondenta z Warszawy.
Zostaw komentarz