Gdy w Łagiewnikach przygotowywano się do Koronki
Strzałami chorego człowieka Bóg wezwał do siebie
Dla nas przypadkowych przechodniów
I chcemy otoczyć ich modlitwą
Chociaż tyle pytań
Tyle rozpaczy
Niezwyciężony przecież, Kraków
Zamienił się w miasto płaczu

W naszym lamencie do Ciebie Boże
Z głębi naszych serc wołamy:
Zlituj się nad nami
Uspokój rozłamy
Obyśmy umieli jak bohaterski policjant
Zawsze stawać w obronie Prawdy
Zlituj się nad nami
Niech z Krakowa rozbłyśnie
Pośród wielkiej żałoby
Iskra miłości
Co scali wszystkie podziały

Do Ciebie się uciekamy
Przez wzgląd na naszych przodków
Biegnąc z Wawelu Królewskim Traktem
I dalej przez Kazimierz na Błonia
By wreszcie w ciszy Klasztoru na Bielanach wołać
Panie, daj Polsce miłość
Daj szacunek
Mądrość rządzącym
Roztropność rodzicom
Byśmy nie sprzeniewierzyli
Ani nie zaprzepaścili tego domu
Którym jest Polska