W absolutnie każdych czasach i każdej dziedzinie – od sytuacji osobistych, poprzez propagandę w TV, aż do restrykcji z powodu koronowirusa. Zawsze istnieje punkt X, od którego dalsze zwiększanie natężenia danych działań lub zaniechań (propagandy, natężenia represji, restrykcji w sprawie epidemii) – niepotrzebne skreślić – jest PRZECIWSKUTECZNE. Nie nieskuteczne. Przeciwskuteczne, bo powoduje, że ludzie coraz częściej zaczynaja się wyłamywać z systemu, i przestają mu ufać. Wielu, wręcz całkowicie.

UWAGA: Właśnie dochodzimy do tego „punktu X” jeśli chodzi o restrykcje związane z pandemią. Ludzi nie da się utrzymać w czterech ścianach przez dwa miesiące. Nie da się i już. Chyba, że byłaby silna motywacja w postaci masowych śmierci. PREWENCYJNIE nie da się. Tu uwaga: kliniczni wrogowie PiSu – wyłączcie się. Jestem pełna szczerego realnego szacunku i podziwu dla pracy ministra Szumowskiego, jestem dumna i zadowolona, że nasz rząd zadziałał stosunkowo szybko, szybciej niż inni i zdecydowanie! Uważam, że z tego powodu mamy więcej szans.

Ale mam nadzieje, że teraz to rząd myśli już DO PRZODU. O tym kiedy i jak WYCHODZIĆ z okresu pełnej kwarantanny, jak zachowując wielka ostrożność wracać do życia, jak usprawniać wszystkie Sanepidy, a zwłaszcza te wielkich miastach, bo tu jest najgorszy koszmar. A już zwłaszcza w Warszawie… Jak opanować sytaucję w szpitalach. Jak śledzić maksymalnie wydolnie kontakty tych, którzy są zarażeni. Jak zwiększyć liczbę laboratoriów przerabiających testy.

To niestety fakt, że nasza służba zdrowia fragmentami się po prostu zawala, że nie życzę nikomu by dziś z „ostrym brzuchem” musiał się dostać na operację, bo to realne zagrożenie dla życia, także poza okresem epidemii… Skąd to wiem proszę dziś nie pytać. Kiedyś, jak to wszystko minie – opowiem. Tu proszę zwolenników PiSu o wyłączenie się: żaden rząd przez ostatnie 30 lat, z tym pasztetem, jakim jest polska służba zdrowia, nie zrobił NIC systemowo sensownego, wręcz przeciwnie – rozwalono wszystko co marnie, ale jako tako, działało w PRLu. Ten obecny rzad, przez 5 lat TEŻ NIE. No to teraz nie należy mieć nadziei, że jak się obywateli zwiąże i zadusi to się tę służbę zdrowia uratuje. Bo to będzie operacja, która się może i uda tylko pacjent umrze.

PS. No i na zakończenie: „ceterum censeo Carthaginem esse delendam!” – Od miesiąca nie udało mi się doprowadzić do pełnego i szczegółowego podawania informacji epidemicznych z mojego miasta – Warszawy. A to też jeden z elementów niezbędnej polityki publicznej. Domagam się stałego podawania informacji z dzielnic Warszawy i warszawskich szpitali.

Autor: Agnieszka Maria Romaszewska-Guzy
Polska dziennikarka prasowa i telewizyjna, dyrektor Biełsat TV, od 2011 wiceprezes Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich