Bezprzykładna kampania szerzenia wobec szczepionki antycovidowej wszelkiej maści zarzutów oraz obaw pochodzących w 99% ze znanej Agencji Prasowej WDW* wreszcie znalazła swoje wytłumaczenie.
Jak do tej pory wszelkie uwagi, w tym nawet te oparte o stanowisko profesorów nauk medycznych, były kwitowane albo śmiechem, albo też wyzywaniem i twierdzeniem, iż to tylko genetycy nie mający w domyśle pojęcia o przebiegu epidemii.
Ba, jedna ze świeżo upieczonych blogerek, której n.b. trudno ukryć prorosyjski lobbing, kwestionowała ich zdanie twierdząc, że to skutek korupcji. Po prostu jako beneficjenci grantów finansowanych przez firmy farmaceutyczne nie mogli „kąsać ręki, która ich karmi”.
Proste do bólu (czy, jak kto woli, bulu nawet, by wspomnieć umiłowanego przez część blogerów niejakiego Bredzisława).
Trudno odmówić sobie przyjemności cytowania jednego z artów, który to miał demaskować złe oblicze Pfizera i został opublikowany na najpolskieńszym z najpolskieńszych portali niejakiego Dakowskiego. Oto fragment, który niezmiennie wywołuje we mnie napady śmiechu:
Jak dotąd wirus zbiera 25 razy mniej śmiertelne żniwo niż rzekomy specyfik mający cel profilaktyczny. Przejawem nieufności wobec zachodniej hurra propagandy Indie, Chiny, Rosja stosują własną szczepionkę, skoro cywilizacja ma przejść przez idiotyzm procedur pandemii.
Kto nie wierzy, że można tak pleść, niech sprawdzi.
Tu: http://dakowski.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=30292&Itemid=47
Przykładając powyższe arcymondrutkie stwierdzenie do polskich realiów ilość osób zaszczepionych była mniejsza od liczby osób zmarłych z powodu zaszczepienia. Oczywiście na dzień opublikowania materiału, bo dzisiaj to chyba się wyrównało. ;)
Ale nasi milusi antyszczepionkowcy łykają takie njusy niczym głodny pelikan; co najważniejsze nie wnikają zbyt głęboko w tekst. To zresztą stary numer manipulatorów medialnych. Wystarczy tytuł i kilka zdań na początek by odnieść zamierzony efekt. To natomiast, co jest tam, gdzie nie sięga 90% czytelników, pisane jest dla sądów lub Rady Etyki Mediów.
Dziennikarz wszak prawdu skazał, i to całą dobę. ;)
A teraz najważniejsze – powyższy cytat zanim pojawił się u Dakowskiego wisiał na wolnemedia.pl.
Na szczęście redachtorzy tego polskojęzycznego medium byli na tyle uczciwi by podać link do youtuba.
https://www.youtube.com/watch?v=OMbiMOCrz38
A tam znajdujemy ruski materiał. Ba, z zamieszczonego ostrzeżenia czytamy, że kanał ten jest finansowany przez rząd Federacji Rosyjskiej.
No dobrze, ktoś powie, ale przecież ruskie rzeźbią u siebie w kraju i nie są zainteresowani walką z Pfizerem.
Ale… jeśli faktycznie byłby taki zły, to raczej powinni go zachwalać; UE zdziesiątkowana syjonistyczno-sorosowską trucizną z łatwością podda się Rosji.
I Putin spełni marzenie czerwonych carów.
Stosując zatem historyczno-logiczną wykładnię postępowanie Kremla jest niezrozumiałe.
Ale tylko dlatego, że nie znamy wszystkich elementów.
Dodajmy więc najważniejszy, który sprawia, że ruskie podchody mieszczą się w kategoriach logiki.
Oto informacja ze środy (3.02.2021 r.).
Strona rosyjska jest zainteresowana produkcją swojej szczepionki przeciw COVID-19 w niemieckim laboratorium IDT Bilogika – poinformowało niemieckie ministerstwo zdrowia.
„Rosyjski Instytut im. Nikołaja Gamalei, który opracował Sputnika V, a także rosyjski fundusz RDIF wyrazili zainteresowanie współpracą w zakresie możliwej produkcji szczepionki w Niemczech i skontaktowali się z IDT Biologika z siedzibą w kraju związkowym Saksonia-Anhalt” – podał w komunikacie resort, nie wyjawiając innych szczegółów.
Jak pisze agencja AFP, niemiecki minister zdrowia Jens Spahn przyznał, że rząd Niemiec „pośredniczył” w rosyjskim wniosku o zbadanie możliwości produkcji Sputnika V w Niemczech i innych krajach Europy. Według francuskiej agencji służba prasowa Kremla przyznała w środę, że rosyjska szczepionka ma być produkowana „w najbliższej przyszłości” poza Rosją.
Sputnik V, poza Rosją, jest dopuszczony do obrotu w Kazachstanie, Indiach, Korei Południowej i Brazylii.We wtorek w brytyjskim czasopiśmie naukowym „Lancet” opublikowane zostały wyniki ostatniej fazy badań klinicznych nad rosyjską szczepionką. Badanie potwierdziło bezpieczeństwo preparatu i jego skuteczność na poziomie 91,6 proc.
Tego samego dnia niemiecka kanclerz Angela Merkel zadeklarowała, że każda zatwierdzona przez Europejską Agencję Leków (EMA) szczepionka zostanie w Niemczech przyjęta z zadowoleniem.
– Rozmawiałam o tym z rosyjskim prezydentem Władimirem Putinem, przedstawiono nam dziś korzystne dane na temat rosyjskiej szczepionki – powiedziała niemiecka kanclerz.
Zaproponowała również, aby niemiecki federalny Instytut Paula Ehrlicha, odpowiedzialny w Niemczech za regulacje dotyczące leków, wspierał Rosję w jej wniosku do EMA o dopuszczenie Sputnika V do obrotu w Unii Europejskiej.
Jak nie wiadomo o co chodzi, to chodzi o szmal. Żeby sprzedać trzeba naprzód stworzyć zapotrzebowanie.
W praktyce (w odróżnieniu od niektórych wpływowych tutaj blagierów) sporo czasu spędzam wśród ludzi.
Oczywiście są wśród nich tacy, którzy zamierzają zaszczepić się od razu, jak tylko przyjdzie ich pora. Generalnie jednak 35-40% zaleca ostrożność. Owszem, zaszczepię się, ale… Naprzód zobaczmy, co będzie u innych.
Nie trzeba geniusza Karpat, by zorientować się, że właśnie oni stanowią target dla rosyjskiej szczepionki.
Im więcej wątpliwości uda się zasiać, tym większy może być popyt na Sputnika.
Na razie ten „ruski marketing” odniósł pewien sukces. Jak jednak będzie wyglądało to w przyszłości, gdy wywodząca się ze Wschodu szczepionka zderzy się z europejskimi?
Należę do pokolenia, dla którego ruskie (wtedy bardziej sowieckie) stało się synonimem bylejakości.
Młodsi z kolei pamiętają jeszcze nieskuteczność nowiczoka, który wszak teoretycznie gwarantował 100% zejście ofiary.
Ale bardziej wścibscy spekulują całkiem otwarcie, że nowiczoki to po prostu adaptacja niemieckich jeszcze pomysłów(sarin, tabun). Sowieci tylko lata całe nie potrafili odtworzyć aparatury potrzebnej do ich produkcji. I to mimo tego, że w ich ręce wpadły zakłady Anorgana w Dyhernfurthcie (obecnie Brzeg Dolny, jakieś 15 km z biegiem Odry od Wrocławia). I to razem z najwyższym przez dekady kominem w PRL-u.
A to sceptycznie każe traktować również każdy ich biotechnologiczny wyrób.
Na tym etapie nie ma to jeszcze znaczenia dla twórców ruskiego marketingu. Bo przecież chodzi o wywołanie nieufności do konkretnego produktu.
Pewnie już zapomnieliście, ale jeszcze w grudniu dworowano na potęgę z rzekomo niskiej skuteczności szczepionki Pfizera – raptem „tylko” 95%.
Jakoś nikt nie protestuje przeciwko szczepionce przeciwko gruźlicy mającej mniej więcej tą samą skuteczność. Ani też przeciwko grypie, choć ta ma skuteczność mniejszą aż o 1/3.
Rosyjski nowicz.., pardon, Sputnik, skuteczność ma mniejszą o 4%, lecz to nie jest powodem do drwin.
Ciekawy jestem, jak będzie zatem wyglądała narracja, gdy nowicz.., pardon, sputnik wejdzie na europejski rynek.
Nie trzeba Jackowskiego by móc przewidzieć efekt komiczny, jaki powstanie, gdy ktoś porówna argumenty przeciw Pfizerowi z argumentami za nowicz.., pardon, sputnikiem.
Ale to będzie śmieszyć tylko nielicznych.
Naprawdę nielicznych.
Wg badań jeszcze radzieckich naukowców 90% czytelników zapomina to, co przeczytało, najdalej po 24 godzinach.
Jedynie wrażenia towarzyszą nam dłużej. Stąd cykliczne ich wzmacnianie poprzez publikowanie tej samej lub tylko podobnej informacji, w czym celują dziwnym trafem osoby rozpowszechniające rosyjskie materiały marketingowe (czyt. fejki).
I to by było na tyle, jak mawiał prof. Jan Tadeusz Stanisławski.
6.02 2021 r.
_______________________________
* – Agencja Prasowa WDW czyli Wiadomości (z) D… Wyjętych, filia Instytutu Danych z Dupy Polska (facebook).
Zostaw komentarz