Miło nam ogromnie, że możemy z Panią porozmawiać i na początek pytanie, co słychać?
Agnieszka Chrzanowska: Ostatni czas to szukanie sposobów na realizowanie planów z jednoczesnym wsłuchiwaniem się we własny organizm, który nieco przeciążyłam. Źle znoszę zimy, więc cieszę się, że z dnia na dzień będzie coraz lepiej. Głowa lepiej mi pracuje jak jest ciepło, a chciałabym zrealizować kilka dużych projektów w tym roku, więc teraz szukam równowagi między pracą a odpoczynkiem.
Niedawno miała premierę Pani nowa piosenka „To jeszcze nie koniec” będąca zapowiedzią nowej płyty. Miała Pani dość długą przerwę artystyczną. Z czego to wynikało.
– To była przerwa głównie od wydawania płyt, cały czas grałam kameralne koncerty i jak większość z nas musiałam znaleźć sposób na pandemiczny bezruch artystyczny. Efektem jest Domowy Teatr Piosenki Agnieszki Chrzanowskiej i kilka cykli programów, które zrealizowałam w jego ramach, ale to wszystko nie zastąpi najważniejszego, czyli archiwizacji przemyśleń, emocji i doświadczeń w piosenkach, które tworzą finalnie spójną całość na albumie. To zawsze jest długi proces i potrzebna jest wolna głowa od bodźców, które rozpraszają energię, a przez kilka ostatnich lat niestety miałam spore zamieszanie w życiu. Wciąż porządkuję parę spraw, ale mogę już coraz bardziej skupić się na tym, czego naprawdę chcę a nie muszę.
Kiedy pojawi się nowy album i jaki on będzie?
Chciałabym, żeby premiera odbyła się jesienią. To będzie trzynaście autorskich piosenek i być może dwie niespodzianki, czyli moje kompozycje do wierszy innych poetów. Wątek, który przewija się we wszystkich utworach to nasze wzajemne powiązania, zależności, współzależności, emocjonalne związki, które wpływają na nas bezpośrednio i pośrednio. Będzie więc, między innymi, piosenka „Odejdź jak najdalej stąd”, która ma w siebie wpisany żal, ale też i przemianę, piosenka „To jeszcze nie koniec” pełna nadziei, oraz „Błękit nieba nie zastąpi mi Ciebie”, która jest formą pogodzenia się z każdym, zwłaszcza burzliwym, przeżywanym doświadczeniem i zachętą do dostrzeżenia ich dobroczynnych skutków.
Z kim współpracuje Pani przy jego tworzeniu?
– Pisanie tekstów i muzyki wymaga w moim przypadku samotności. Jeszcze kilka tekstów muszę wygładzić, natomiast to, na co czekam, to próby, tworzenie aranżacji i nagrania w studiu. Bardzo też lubię ten moment, kiedy w czasie realizacji nagrań pojawiają się, nie do wymyślenia w innych okolicznościach, solówki albo chórki. To, kiedy wszyscy wzajemnie się inspirują i dają cząstkę siebie tworząc tkankę utworu. Nie byłoby to możliwe bez wspaniałych muzyków, których od lat zapraszam do współtworzenia moich piosenek. Wśród nich jest pianista i akordeonista Wojciech Pieczka, trębacz Przemysław Sokół, gitarzysta Jarosław Meus, kontrabasista Szymon Frankowski i perkusista Grzegorz Bauer. Ogromnie cenię sobie także wieloletnią współpracę z realizatorem dźwięku Aleksandrem Wilkiem, mam nadzieję, że i tym razem, bez pośpiechu i w miłej atmosferze uchwycimy „technicznie” ducha moich piosenek.
Co obecnie najbardziej inspiruje Panią do tworzenia nowych utworów?
– Fascynują mnie relacje międzyludzkie, to jak ludzie na siebie patrzą, jak się do siebie zwracają, jak na siebie reagują i jaką tworzą przez to rzeczywistość. Obserwując ludzi można napisać niezliczoną ilość tekstów. Każdy ma swoją historię i bagaż doświadczeń. Ogrom tematów rodzi się także, kiedy zagłębiam się w losy postaci znanych z historii lub w historię konkretnych miejsc. Tak było ostatnio, kiedy pisałam cały cykl „Piosenki z historią pisane w Krakowie”. Dużo wtedy czytałam, ale też błąkałam się po mieście niczego nie szukając, a prawie zawsze znajdowałam właściwe słowo, wers albo cały refren. To, co teraz wydaje mi się najbardziej potrzebne we wszelkich formach artystycznych działań, to szukanie jasnych elementów w otaczających nas realiach. Drobniutka choćby zmiana nastroju na lepsze czyni dużą zmianę. Zachwycają mnie wszelkie takie próby. Wychwytuję je i próbuję opisywać.
Czy śledzi Pani młodą polską scenę artystyczną? Czy jest ktoś, kto szczególnie zwrócił Pani uwagę?
– Kiedy tworzyłam moją autorską audycję „Radiowy Teatr Polskiej Piosenki, czyli jesteś tym, czego słuchasz”, czy wcześniej „Nieobojętna częstotliwość drgań”, właśnie na młodych twórcach się skupiałam. Przy czym w kręgu moich zainteresowań byli Ci, którzy daliby się pokroić za dobry wiersz i piękną muzykę i nie prezentowali coverów. Jest takich osób naprawdę sporo. Wspaniale pisze i śpiewa Weronika Boczek, podobnie jak Asia Nawojska. To dwie utalentowane autorki, nietuzinkowe, bardzo oryginalne. Dla wielu osób te artystki będą odkryciem, natomiast w kręgu piosenki literackiej są doskonale znane…
Piosenka poetycka w Polsce nie przestaje ludzi interesować. Czy też ma Pani podobne zdanie?
– Myślę, że na szczęście, wbrew rozmaitym przeciwnościom, w Polsce jest wciąż wiele osób, które mają swoje oczekiwania od piosenki i piosenka poetyka je spełnia. Mówiąc o przeciwnościach, mam na myśli obecność w ogólnopolskich mediach i promocję. Trzeba sobie zadać trochę trudu, żeby dotrzeć do artystów, którym leży na sercu poetycka piosenka z przesłaniem. Wrażliwcy wiedzą, gdzie szukać. Sądzę, że gdyby dać piosence poetyckiej więcej szans na życie w eterze, miałaby dużo więcej zwolenników. Poprzednie pokolenia miały więcej szczęścia w tej kwestii. Kabaret Starszych Panów, który wyznaczał literackie i muzyczne standardy w piosence, był obecny „powszechnie” i to miało ogromne znaczenie.
A myślała Pani o jakiejś zaskakującej kolaboracji muzycznej?
– Moim marzeniem zawsze było spotkać się na jednej scenie z greckim artystą Jorgosem Dalarasem. Kilka lat temu powstały greckie tłumaczenia wielu moich piosenek, więc byłoby co zaśpiewać. Wprawdzie nic jak dotąd nie zrobiłam, żeby moje marzenie mogło się zrealizować, ale nigdy nie wiadomo co się wydarzy…
Natomiast zupełnie poważnie – najbardziej cieszy mnie, kiedy udaje mi się w sposób zaskakujący uchwycić w słowie myśl, wpaść na zaskakującą metaforę, czy opisać w nieoczywisty sposób jakieś zdarzenie. To jest jak odkrycie diamentu w czeluściach kopalni.
Jest Pani obecna w social mediach i dosyć aktywna. Lubi Pani ten rodzaj kontaktu z publicznością?
– Kilka lat temu, kiedy Internet wkroczył w nasze życia, wydawał mi się czymś bardzo sztucznym i bezosobowym, co zresztą jest przecież prawdą, ale teraz widzę, że można go ożywić i może być wspaniałą formą kontaktu i skracać dystans. Należy pamiętać, że dla wielu osób to jedyna możliwość komunikacji z innymi ludźmi, dzięki czemu nie czują się samotni. Doceniam to bardzo i cieszę się, że mogę się dzielić spojrzeniem na świat i moimi piosenkami z innymi osobami także tą drogą. Zawsze też bardzo pozytywnie zaskakuje mnie odzew.
Wydawnictwo Luna wznowiło Pani starsze albumy z okazji 25 lecia działalności artystycznej. Jaki pani ma dziś stosunek do tych płyt? Są nadal aktualne?
– To są kawałki mojego życia zaklęte w piosenkach, więc są dla mnie bardzo ważne jako swoista dokumentacja, także procesów myślenia. Niczego się nie wypieram. Każda piosenka to osobna historia i z każdą łączy się inna historia powstawania. Teraz być może nie chciałabym podjąć niektórych tematów, ale widocznie musiałam je przepracować. Podczas koncertów Jubileuszowych zderzałam starsze piosenki z nowymi i sprawdzałam, jakie przekonania nie przetrwały próby czasu, a co nie uległo zmianie. Na szczęście nie tak wiele się zmieniło. Najwięcej wątpliwości mam teraz w związku z wznowieniem płyty z 1996 roku, czyli pierwszego mojego albumu „Słowa”, który był wydany w formie kasety. Przez całe lata nie wracałam do niej, ponieważ uważałam, że album dopiero „Nie bój się nic nie robić” był zrealizowany tak jak powinien, a wcześniej moje i mojego przyjaciela Macieja Skoluda aranżacje tworzone na instrumentach klawiszowych niewystarczająco dobrze brzmiąły, choć był tam także żywy saksofon Ryszarda Krawczuka, trąbka Władka Grochota, altówka Pawła Odorowicza i instrumenty perkusyjne Marka „Smoka” Rajssa, to odcinałam się od tej pracy, ale ostatecznie zdecydowałam, że i ona zostanie wznowiona, bo jest tam także dużo wzruszających momentów.
Która jest ulubiona?
– Zdecydowanie „Piosenki do mężczyzny”, bo na niej zawarłam w miarę syntetycznie widzenie świata, czy może wszystkie dla mnie ważne zagadnienia, niektóre wprost, inne w sposób nieco zakamuflowany. Niczego bym nie zmieniła, utożsamiam się z każdym tekstem. Lubię ten album także dlatego, że oprócz pięknie zarejestrowanych akustycznych instrumentów mogłam dołożyć kwartet smyczkowy, który wspaniale zmiękczył brzmienie.
Kiedy kolejny singiel z nowej płyty i jaki on będzie?
– Jest plan, żeby światło dzienne ujrzał „Inny świat”. To jest wyrażenie myśli związanej ze znalezieniem swojego miejsca na ziemi. Większość z nas potrzebuje stabilności, równowagi, bezpieczeństwa i spokoju. Mamy swoje ulubione okolice, punkty w ukochanym mieście, teatry, kluby. Tworzymy swoją mapę, mamy swoje ścieżki. Ostanie lata, to moment, kiedy porządek świata został zachwiany i boimy się straty i zmian, które mogą się okazać konieczne. Tekst do tej piosenki napisał Grzegorz Matysik, ja jak zwykle muzykę. W tej chwili pracujemy nad montażem teledysku, w którym chciałabym pokazać tętniące życiem miasto i szczęśliwych ludzi, takie zaklinanie czasu.
Bardzo dziękujemy za rozmowę!
Teledysk „To jeszcze nie koniec” poniżej:
AGNIESZKA CHRZANOWSKA
AKTORKA, PIOSENKARKA, AUTORKA MUZYKI I TEKSTÓW.
Absolwentka Państwowej Wyższej Szkoły Teatralnej im. Ludwika Solskiego w Krakowie. W latach 1996-2003 związana z Piwnicą pod Baranami, później z klubem Alchemia na krakowskim Kazimierzu, a następnie przez dwa lata prowadziła założony wraz z Michałem Zabłockim Teatr Piosenki w Centrum w Krzysztoforach.
Laureatka trzech prestiżowych nagród na 21° Przeglądzie Piosenki Aktorskiej we Wrocławiu oraz pierwszej nagrody na Festiwalu Piosenki Studenckiej we Wrocławiu. Nagrodzona przez Polski Komitet Olimpijski „Wawrzynem Olimpijskim” w dziedzinie Sztuki za album „Ogień Olimpijski”, który w 2004 r. zaprezentowała w Centrum Kultury Technopolis w Gazi podczas Igrzysk Olimpijskich w Atenach.
Wydała osiem solowych albumów, a w swoim dorobku ma ponad dwieście kompozycji do wierszy i tekstów wybitnych współczesnych polskich poetów. Jest autorką muzyki do wiersza Czesława Miłosza „Przypowieść o maku”, Wisławy Szymborskiej „Pożegnanie widoku”, Bolesława Leśmiana „Śmierć wtórna” oraz Georga Trakla „Wieczór zimowy”. Wiele tekstów piosenek zostało przetłumaczonych na język grecki, angielski i francuski. Śpiewała także po hiszpańsku i niemiecku, oraz w języku elfickim, stworzonym przez J.R.R. Tolkiena.
Nominowana do nagrody Fryderyk 2000, w kategorii Album Roku Poezja Śpiewana za płytę “Cały świat płonie” i nominowana do nagrody Fryderyk 2005 za płytę “Tylko dla kobiet”. W 2013 r. uhonorowana przez Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego odznaką „Zasłużony dla Kultury Polskiej”, a w 2017 r. przez Prezydenta Krakowa odznaką Honoris Gratia, za zasługi dla Miasta.
Wystąpiła na rzymskim Kapitolu, w Bazylice Santa Maria in Aracoeli, gdzie w 2014 r. odbyła się światowa premiera koncertu ekumenicznego “Dom Na Skale / La Casa sulla Roccia”, z udziałem włoskiego wirtuoza akordeonu Marco Lo Russo. Koncert został objęty patronatem Ambasadora RP przy Watykanie i przygotowany we współpracy z Muzeum Dom Rodzinny Jana Pawła II w Wadowicach. Zaprezentowany i zarejestrowany w Bazylice NMP w Wadowicach, koncert został. wydany w 2016 r. w formie albumu CD „Dom na Skale. Live in Wadowice” przez Universal Music Polska. Fragmenty koncertu zostały zaprezentowane podczas otwarcia Światowych Dni Młodzieży 2016 w Krakowie.
Współautorka musicalu „Pan Kazimierz”, poświęconego krakowskiej dzielnicy. Jest również autorką muzyki do „Pieśni do Trójcy Świętej”, z tekstem Michała Zabłockiego. Trzyczęściowy utwór został napisany na trzy głosy solowe, oktet wokalny, flugelhorn i fortepian.
Jest autorką muzyki, tekstów i koncepcji artystycznej spektaklu w charakterze Kabaretowego Teatru Piosenki „Mężczyzna prawie idealny”. Całość została napisana dla aktora i wokalisty Artura Gotza. Premiera spektaklu odbyła się w listopadzie 2013 roku w Teatrze Nowym w Łodzi. W roku 2015 ukazał się album z piosenkami z tego spektaklu.
W ramach krakowskiej Nocy Jazzu 2016, odbyła się premiera koncertu Jazz Fair Play, w którym gościnnie wystąpił włoski wirtuoz akordeonu, Marco Lo Russo. Podczas kolejnej edycji Nocy Jazzu, w 2018 roku, Artystka wystąpiła razem z wybitnym pianistą jazzowym Kubą Płużkiem.
Dyrektor Artystyczna Radiowego Teatru Piosenki w Radiu Kraków, gdzie prowadziła autorską audycję „Nieobojętna częstotliwość drgań”. W latach 2016 – 2022 prowadziła w Radiu Kraków kolejną autorską audycję „Radiowy Teatr Polskiej Piosenki, czyli jesteś tym, czego słuchasz”.
W grudniu 2018 roku, w TVP Kraków, miał swoją premierę film Krzysztofa Haicha „Urok życia”, podsumowujący ponad dwadzieścia lat pracy na scenie, złożony z materiałów archiwalnych i rozmów przeprowadzonych z Artystką.
W 2020 roku powstał Domowy Teatr Piosenki Agnieszki Chrzanowskiej, w ramach którego zrealizowane zostały trzy cykle: „Historie piosenek”, „Historie piosenek napisanych w Krakowie” i „Historie kilku piosenek premierowych”. W 2021 roku, w wybranych miejscach miasta, powstał cykl trzynastu utworów premierowych „Piosenki z historią pisane w Krakowie”.
Agnieszka Chrzanowska czynnie wspiera organizacje działające na rzecz zwierząt, organizuje aukcje oraz bierze udział w koncertach charytatywnych i akcjach interwencyjnych, za co została uhonorowana przez Towarzystwo Opieki nad Zwierzętami w Krakowie statuetką „Dżoka”.



Zostaw komentarz