Teraz czas na zimę narodów. Jakieś 80% europejczyków nie będzie w stanie ogrzać swojego mieszkania. Wszayscy zamarzniemy z wyjątkiem luksusowych budunków w Brukseli. Tam ogrzewanie będzie.

W połowie listopada wsiadam do pociągu w Berlinie i jadę do Brukseli. Nie kupię biletu. Usiądę pod Parlamentem Europejskim z rachunkami za gaz i prąd.

Jak bowiem można inaczej skutecznie zaprotestować?