Nie ma znaczenia czy jesteś kobietą, czy mężczyzną, czy jesteś młody, czy stary, nie ma dla niej znaczenia jaka jest zasobność twojego portfela. Choroba społeczna o której mowa to depresja. Dla wielu choroba niezrozumiała traktowana jak widzimisię. Niestety rzesza społeczeństwa nie traktuje depresji poważnie. Depresja, to coś bardzo dziwnego i podstępnego. Dopaść może w zasadzie każdego i niestety zawsze.
Przygotowując się do materiału rozmawiałam z ludźmi, którzy walczą z tym jakże silnym przeciwnikiem. Wydaje nam się, że damy sobie radę, że udźwigniemy każdy ciężar. Po czym z dnia na dzień tracimy chęci do życia, nie chce nam się nic, popadamy w marazm, bardzo często odczuwamy różne boleści.
Depresja może dopaść Cię po śmierci ukochanego współmałżonka. Nie chcesz nikogo widzieć, nie chcesz z nikim rozmawiać. To zrozumiałe, tylko musimy pamiętać, że każda żałoba musi się kiedyś skończyć.
Bardzo trudno jest przekonać osobę która popada w chorobę do pójścia do psychiatry. Po pierwsze, psychiatra to przecież dla wariatów, a mnie się tylko nie chce. Po drugie lekarz psychiatra to tylko prywatnie (NFZ kilku miesięczne kolejki), a to są koszty, nie małe niestety.
Są ludzie, którzy dość dawno przeżyli jakąś traumę, mają ją nie przepracowaną i z dnia na dzień spada na człowieka depresja, nie wiadomo skąd. Ból ręki, tak mocny, że nie jesteś w stanie nią ruszyć. Po pewnym czasie ból kręgosłupa, lekarz wypisuję leki przeciwbólowe. Nic nie dają, nie ma żadnej poprawy, jest jeszcze gorzej, nie możesz wstać z łóżka. Czujesz tak potworną niemoc, że już sam nie wiesz co dalej.
Znów wizyta u lekarza, po czym doktor mówi, że to depresji. Chyba większość z nas reaguję podobnie, mówiąc, że to przecież niemożliwe. Wizyta u psychiatry, potwierdzenie diagnozy i leczenie.
Chorzy na depresję dzielą się na tych, którzy rozumieją czym jest choroba i wiedzą, że trzeba się leczyć chcąc móc funkcjonować. Są też tacy, którzy nie dają się przekonać, że to co się z nim dzieje to choroba. Nie chcą brać leków, chodzić na terapię. Wypierają ze świadomości, że to co teraz się dzieje, to efekt braku leków, terapii.
Coraz częściej ofiarami depresji stają się dzieci. W umyśle takiego kilkuletniego człowieka najmniejsza rzecz rośnie do rangi ogromnych rozmiarów. Może zacząć się od tego, że moje ubrania nie są markowe, poprzez oceny a skończywszy na tym, że inni mówią, że jestem głupia. Nie ma chyba młodych ludzi, którzy umieją przejść do porządku dziennego przez to, że są wyśmiewani przez rówieśników. Bardzo często młodociani borykają się z rozwodem rodziców, odejściem bliskiej osoby. Dochodzą do tego problemy z rówieśnikami, czy problemy w szkole i o depresję nie trudno.
Bardzo ważne jest by szkoła, nauczyciele i wychowawcy byli w stanie zauważyć problem. Wtedy dużo łatwiej można dotrzeć do takiego dziecka. Statystyki są brutalne, w zeszłym roku samobójstwo popełniło 97 dzieci, pięcioro z nich nie miało 12 roku życia, 92 osoby to 13-18-latkowie. Prawie 8 tyś. dzieci rocznie leczy się na depresję w Polsce.
Jeśli chodzi o statystyki u osób dorosłych są one zatrważające, nawet 1,5 mln osób walczy z tym schorzeniem. Depresja to zaburzenia snu, ataki paniki, problemy z koncentracją, towarzyszenie bezsilności, bezradności, brak apetytu lub nadmierne zajadanie, irytacja z błahego powodu, poczucie tego, że nic nie możesz. Jeśli te wszystkie rzeczy dopadają już Ciebie Czytelniku lub Czytelniczko, to może dobrze byłoby pójść do lekarza.
Pamiętajcie depresja to nie wstyd! Nie ma się czego wstydzić, jestem chory więc się leczę i tyle. Ludzie którzy walczą z depresją już są wygrani. Najgorsze to poddać się tej podstępnej chorobie. Bez leków, psychoterapii i wsparcia najbliższych, nawet największy twardziel sam nie da sobie rady!
Zostaw komentarz