Ugrupowanie, które obiecuje obywatelom podmiotowość, powinno zacząć od zapewnienia jej własnym członkom. Trudno przekonująco zapowiadać oddanie władzy społeczeństwu, gdy we własnej organizacji o wszystkim rozstrzyga prezes z kilkoma zaufanymi ludźmi, a pozostali mają zbierać podpisy, płacić składki i klaskać. Wiarygodność zaczyna się od zasad obowiązujących u siebie.
Od lat opisuję demokrację płynną jako mechanizm, który pozwala każdemu uczestniczyć w podejmowaniu wspólnych decyzji, a jednocześnie uwzględnia oczywisty fakt: ludzie mają różne kompetencje, zainteresowania i możliwości czasowe. Szczególnie użyteczna może być przy tworzeniu programu polityczno-gospodarczego. Właśnie wtedy trzeba połączyć wiedzę wielu osób, rozstrzygnąć spory i ustalić, jakie propozycje rzeczywiście mają poparcie członków.
Zasada jest prosta. Każdy członek ma jeden głos, którym może dysponować samodzielnie albo powierzyć go wybranej osobie. Takie upoważnienie można cofnąć lub przenieść na kogoś innego. Można też samemu zagłosować w konkretnej sprawie, zastępując w niej głosowanie przez przedstawiciela. Człowiek zachowuje kontrolę nad swoim głosem również po udzieleniu delegacji.
Delegowanie może dotyczyć jednej sprawy, określonej dziedziny albo całego zakresu wspólnych decyzji. Mogę sam głosować nad programem edukacyjnym, sprawy podatkowe powierzyć człowiekowi, którego wiedzę ekonomiczną cenię, a zagadnienia energetyczne osobie znającej tę branżę. Zaufanie do czyjejś kompetencji w jednej dziedzinie nie wymaga przyjęcia wszystkich jego poglądów. Przedstawiciel nie otrzymuje ode mnie blankietu na dowolną decyzję przez kilka następnych lat.
W wariancie wielostopniowym przedstawiciel może przekazać otrzymane upoważnienia dalej, zgodnie z jawnymi zasadami systemu. Jeżeli Anna deleguje głos Bartkowi, a Bartek Celinie, to Celina może głosować z siłą trzech głosów: swojego, Bartka i Anny. Gdy Anna zagłosuje osobiście, jej głos zostaje odłączony od tego łańcucha. Nie powstaje żaden dodatkowy głos i nikt nie głosuje dwukrotnie. Oprogramowanie powinno pokazywać te zależności oraz uniemożliwiać powstawanie nierozstrzygalnych pętli delegacji.
W ten sposób demokracja bezpośrednia łączy się z przedstawicielską. Kto chce i może zajmować się daną sprawą, uczestniczy osobiście, a pozostali korzystają z pomocy ludzi, którym ufają. Hierarchia wpływu powstaje oddolnie i może się zmieniać. Silny lider również może się wyłonić, nawet bardzo silny, lecz jego siła głosu zależy od utrzymywanego zaufania. Delegacja pozostaje odwoływalna.
Rozważmy ugrupowanie liczące tysiąc członków, które chce opracować program gospodarczy. Dziś często powołano by komisję, a jej dokument przedstawiono reszcie do zaakceptowania. W demokracji płynnej można otworzyć prace dla wszystkich członków i uporządkować je tematycznie: podatki, wydatki publiczne, przedsiębiorczość, rolnictwo, energetyka, samorząd. Każdy uczestnik wybiera zakres własnej aktywności i ewentualnych delegacji.
Pierwszym krokiem jest zgłoszenie konkretnej propozycji wraz z uzasadnieniem. Hasło „wspieramy przedsiębiorczość” pozwala zgodnie pokiwać głowami niemal każdemu, ale niewiele rozstrzyga. Propozycja likwidacji określonego zezwolenia albo zastąpienia kilku podatków jednym wymaga już odpowiedzi na pytania o skutki, koszty i sposób wykonania. Autor powinien opisać problem, proponowane rozwiązanie, spodziewane korzyści oraz możliwe następstwa uboczne. Inni mogą przedstawić poprawki lub konkurencyjne rozwiązania.
Następnie odbywa się dyskusja mająca ustalony termin i przedmiot. Uczestnicy oceniają argumenty, wskazują sprzeczności, porównują skutki i poprawiają projekty. Historia zmian pozostaje dostępna, podobnie jak ostateczna treść poddawana pod głosowanie. Dzięki temu wiadomo, nad czym właściwie zapada decyzja. Unikamy sytuacji, w której po wielogodzinnej debacie ktoś redaguje komunikat wygodny dla siebie i ogłasza, że takie było stanowisko wszystkich.
Po zamknięciu dyskusji przychodzi czas na głosowanie zgodnie z wcześniej przyjętym regulaminem. Trzeba ustalić, jak porównujemy warianty, jak przyjmujemy poprawki i jaka większość jest potrzebna. Demokracja płynna określa sposób reprezentacji uczestników; sama nie rozstrzyga wszystkich szczegółów procedury. Zasady liczenia głosów muszą być znane przed poznaniem wyniku, a każda wersja projektu jednoznacznie oznaczona.
Załóżmy, że przygotowano trzy koncepcje finansowania samorządów. Nie każdy członek ma czas studiować wszystkie wyliczenia, ale może powierzyć głos osobie, która wykona tę pracę. Jeśli jej argumentacja go nie przekona, odzyskuje możliwość samodzielnego rozstrzygnięcia. Ekspert dostarcza wiedzy, a przedstawiciel otrzymuje upoważnienie do głosowania; te role mogą się łączyć, lecz żadna opinia ekspercka nie staje się automatycznie nakazem dla pozostałych.
Program musi jednak tworzyć spójną całość. Osobne głosowania mogą przynieść równoczesne poparcie dla obniżenia wszystkich podatków, zwiększenia wszystkich świadczeń i zakazu zadłużania państwa. Dlatego przyjęte propozycje powinny przejść przegląd finansowy, prawny i redakcyjny, który ujawni konflikty między nimi. Zespół opracowujący całość przedstawia konieczne uzgodnienia i poprawki, a członkowie podejmują ostateczną decyzję nad programem jako pakietem. Praca redaktorów pozostaje widoczna i nie daje im prawa do przemycania własnego programu pod cudzym mandatem.
Równie ważne jest zachowanie śladu rozbieżności. Wynik 95 do 5 oznacza inny poziom zgody niż wynik 51 do 49. Zapis poparcia, argumentów mniejszości i kwestii pozostawionych do dalszych prac pozwala uczciwie ocenić, co ugrupowanie rzeczywiście łączy. Demokracja płynna nie sprawi, że sprzeczne poglądy znikną, ale może pomóc je rozstrzygać bez każdorazowego konfliktu o istnienie całej organizacji.
Uczestnictwo nie musi przy tym oznaczać nieustannego siedzenia przy komputerze. Człowiek zajęty pracą, rodziną lub działalnością społeczną może udzielić delegacji i wracać do osobistego głosowania wtedy, gdy uzna to za potrzebne. Trzeba jednak zadbać o powiadomienia, czytelny podgląd wykorzystania głosu oraz okresowe przypominanie o udzielonych upoważnieniach. Odwoływalność ma praktyczną wartość wtedy, gdy członek wie, co robi jego przedstawiciel.
Zaufanie wymaga również porządku technicznego. Musi być wiadomo, kto jest członkiem, kto ma prawo głosu i kto administruje systemem. Jedna osoba należąca do trzech stowarzyszeń nie może przypadkiem otrzymać trzech głosów. Wyniki muszą być sprawdzalne, a zasady dostępu do danych i jawności delegacji uzgodnione przed rozpoczęciem pracy. Administrator oprogramowania nie może uzyskać ukrytej władzy nad procesem decyzyjnym.
Zmiana delegacji obowiązuje w trwających i przyszłych głosowaniach zgodnie z regulaminem, bez automatycznego unieważniania zakończonych decyzji. Organizacja potrzebuje też ludzi odpowiedzialnych za wykonanie uchwał, terminy, pieniądze i komunikację. Płynność reprezentacji można pogodzić ze stabilnością realizowanych zadań, jeśli zakresy odpowiedzialności i sposób odwoływania wykonawców są jasno ustalone.
Taki mechanizm nie gwarantuje zwycięstwa żadnej doktryny. Jako wolnorynkowiec chciałbym przekonywać do ograniczenia państwa, ochrony własności i swobody umów, lecz muszę dopuścić możliwość przegrania głosowania. Wartość procedury polega na tym, że każdy otrzymuje możliwość przedstawienia propozycji, zdobywania zaufania i sprawdzania rzeczywistego poparcia. Własność cudzego głosu nie może być nagrodą za partyjny staż ani przynależność do właściwego kręgu znajomych.
Wdrożenie można rozpocząć od jednego rozdziału programu i forum doradczego. Potrzebne są prosty regulamin, sprawdzone narzędzie, pomoc dla użytkowników i kilka rzeczywistych głosowań. Po takim doświadczeniu da się ocenić, czy uczestnicy rozumieją delegacje, czy decyzje zapadają sprawnie i czy wynik można skontrolować. Dopiero później warto rozszerzać zakres zastosowania oraz odpowiednio dostosowywać formalne zasady organizacji.
Zjednoczenie różnych środowisk wymaga odpowiedzi na pytanie, jak będą wspólnie decydować po zakończeniu spotkania i zrobieniu pamiątkowego zdjęcia. Demokracja płynna daje konkretną propozycję: wspólną pracę nad rozwiązaniami, dobrowolną reprezentację i zachowanie kontroli nad własnym głosem. Ugrupowanie, które chce zmieniać sposób rządzenia Polską, może zacząć od stworzenia programu w sposób, który samo uważa za godny wolnych obywateli.
Zostaw komentarz