Architektura krajobrazu a dokładniej ta przestrzenna, to pewna dziedzina która ma swoje zasady. Włodarze naszego pięknego miasta Gdańska, dość rygorystycznie powołują się na ustawę krajobrazową, dzięki której w założeniu, likwidują ze wspólnej przestrzeni to co zbędne, szpetne.

Zauważyłem jednak ostatnio pewną tendencję do zaśmiecania tej przestrzeni, znakami, tablicami, które nic nie wnoszą a zaburzają właśnie przestrzeń architektoniczną. Na zdjęciach moich ukazuje dwa takie miejsca przed wejściem od Złotej Bramy, na ulicę Długą.

Pomijając już cel stawiania tych znaków, bo raczej na tych skwerkach handlujących nie widziałem, czemu jednak służy ich dublowanie w odległości 10-30 m. Kasa nasza wydawana na to może nie jakaś wielka, jednak grosz, do grosza…

Jako fotoreporter zawsze mam problem z takimi szpetnymi wstawkami, burzącymi estetykę i piękno miejsca. Nauczyłem się to kamuflować, choćby zasłaniając jakimś liściem itp, ale czy tak powinno wyglądać nasze miasto?

Charles Eliot definiuje architekturę krajobrazu jako samą w sobie sztukę, której najważniejszą funkcją „jest tworzenie i ochrona piękna w otoczeniu siedzib ludzkich oraz szerzej – w naturalnej scenerii kraju”, więc kto nam funduje takie „kwiatki”.

Ostatnie zdjęcie to taka porada, jak gubić w kadrze tego typu „badziewie”, ja przysłaniam, tym co znajduje w pobliżu.