O tym wyczynie niezawisłego (od logiki najwyraźniej również) sędziego Sądu Okręgowego w Warszawie Igora Tuleyi próżno szukać informacji na polskojęzycznych portalach. Bo też w istocie jak mało która pokazuje, że polski wymiar sprawiedliwości znalazł się w rękach osób, które niczym 8-letnie dzieci robią na złość aktualnej władzy.
Za portalem wPolityce.pl:
Sędzia Igor Tuleya, sędziowski celebryta, uchylił areszt grupie mafiozów narkotykowych, podejrzanych o gigantyczny obrót środkami odurzającymi. Tuż po zwolnieniu członków tej zorganizowanej grupy przestępczej z aresztu „ktoś” porwał tzw. małego świadka koronnego, który obciążał wcześniej bandytów.
(…)
Jak to się stało, że objęci aktem oskarżenia, a przebywający wcześniej w areszcie bandyci znajdują się na wolności? Przecież materiał dowodowy zebrany przez prokuraturę i Centralne Biuro Śledcze Policji nie pozostawia wątpliwości? To pytanie do sędziego Igora Tulei. To właśnie „ikona” sędziowskiej rebelii 12 maja tego roku (na niecałe 3 tygodnie przed porwaniem Tomasza Z.) wydała kuriozalną decyzję o uchyleniu aresztu dla grupy bandytów, przeciwko którym zeznawał skruszony gangster. Decyzja sędziego jest szokująca. Bandyci to członkowie zorganizowanej grupy przestępczej, świetnie obeznani nie tylko w narkotykowych interesach, ale także wyszkoleni w matactwie, zacieraniu śladów i wpływania na świadków. Sędzia wie, że w sprawie występuje „mały” świadek koronny. Przekonuje jednak, że materiał dowodowy jest dobrze zebrany, jeden z podejrzanych ma „problemy ze zdrowiem”, a wszyscy „ustosunkowali się do zarzutów i dowodów”. Jest też pewien, że „nie zachodzi obawa matactwa”, a świadkowie znajdują się pod ochroną. Tuleya twierdzi, że areszt tymczasowy nie może być „antycypacją kary”. Szkopuł w tym,że „mały” świadek koronny nie był objęty ochroną. Sędziego próbuje przekonać prokurator, ale to nie daje rezultatu. Grupa przestępcza wychodzi z aresztu.
(…)
18 maja do sądu wpływa zażalenie prokuratury na uchylenie aresztu. 29 czerwca sprawą zażalenia zajmuje się już Sąd Apelacyjny w Warszawie. Szybko zdaje sobie sprawę jak groźne jest pozostawienie bandziorów na wolności. Sąd wie już o porwaniu i pobiciu świadka w sprawie. Skład sędziowski nie pozostawia na decyzji Tulei nawet suchej nitki. Rozbija niemal wszystkie, kompletnie kuriozalne i niebezpieczne dla sprawy, argumenty łaskawego dla bandytów sędziego. Czytając uzasadnienie sądu apelacyjnego ma się wrażenie, że wcześniej sędzia Tuleya działał i wydawał swoją decyzję w całkowitym oderwaniu od rzeczywistości. Uchylenie aresztu autorstwa sędziego ze skrajnie upolitycznionego stowarzyszenia sędziów „Iustitia” zostaje wyrzucone do kosza. Bandyci wracają do aresztu.
https://wpolityce.pl/kryminal/513110-ujawniamy-tuleya-uchylil-areszt-dla-handlarzy-narkotykow
Aż się prosi, by w takim przypadku zastosowana wobec sędziego Tuleyi odpowiedzialność dyscyplinarna przewidziana w art. 107 § 1 pkt 2 ustawy z dnia 27 lipca 2001 r. Prawo o ustroju sądów powszechnych.
§ 1. Sędzia odpowiada dyscyplinarnie za przewinienia służbowe (dyscyplinarne), w tym za:
….
2. działania lub zaniechania mogące uniemożliwić lub istotnie utrudnić funkcjonowanie organu wymiaru sprawiedliwości (…).
Nie jest to jedyny “wyczyn” sędziowskiego celebryty. Pamiętamy przecież jego ostentacyjne pytania „prejudycjalne”, kierowane do TSUE we wrześniu 2018 roku. Powstrzymały bieg procesu gangu „obcinaczy palców” zupełnie bezpodstawnie.
Zarówno prawnicy Komisji Europejskiej, jak i Rzecznik Generalny Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej pytania Tuleyi uznali za niedopuszczalne.
O ich charakterze wyłącznie politycznym świadczył rozgłos medialny.
Czy reszta przedstawicieli „nadzwyczajnej kasty” nie widzi, że Igor Tuleya traktowany przez nich z nadętą powagą tak naprawdę budzi jedynie oburzenie społeczne wobec całej kasty?
Wszak ulica, i to nie tylko warszawska, już od dawna dokonała zbitki pierwszej litery słowa sędzia i całego nazwiska Tuleyi, a następnie lekko zdrabniając określiła chorobę, na którą cierpią „najważniejsi”.
To sTuleyka.
Wyleczyć ją można tylko operacyjnie.
Jak się wydaje taką operacją powinno być w pierwszym rzędzie skorzystanie z art. 109 § 1 pkt 5 wspomnianej ustawy i złożenie Tuleyi z urzędu.
Niech się realizuje u Lisa jako publicysta, niech ma swój program poświęcony prawu w TVN. Ba, nawet niech pisze wstępniaki do Gazety Wyborczej czy innego Faktu.
Ale od sądownictwa wara.
Problem w tym, że wówczas Tuleya przestanie budzić jakiekolwiek zainteresowanie.
Jest bowiem celebrytą tylko i wyłącznie dzięki todze.
Kiedy jej zabraknie dołączy zniknie z „panteonu” sław szybciej, niż Jola Rutowicz.
Góra za rok zapomną o nim nawet najwierniejsi czytelnicy „pudelka”. Czy też innego „faktu”, bo w końcu jaka to między nimi różnica?
13.08 2020
.
.
.
.
.
obraz tytułowy: Franciszek Kulon Temida
Zostaw komentarz