Z jakiegoś powodu opinia publiczna w Polsce spotkanie premiera Armenii i prezydenta Azerbejdżanu 9 sierpnia w Waszyngtonie uznała że jednoznaczny sukces Trumpa, a podpisaną deklarację niemalże za porozumienie pokojowe. Przeglądając media widzę, że przyczyną tego chyba jest to jak to media i też interent polski to wydarzenie skomentowały i zaprezentowały.
W rzeczywistości mamy do czynienia z sytuacją w której ogłoszono ogromny sukces, ale jednocześnie sytuacja zupełnie sie nie zmieniła w porównaniu z tą sprzed 9 sierpnia. W Waszyngtonie podpisano w zasadzie niewiele znaczącą deklarację o dążeniu do pokoju i porozumienie w sprawie utworzenia korytarza logistycznego do enklawy Nachiczewan zarządzanego przez USA. Tyle, że on może realnie zacząć działać dopiero jak dojdzie do podpisania porozumienia pokojowego. A do tego droga jest taka samo daleka. Bo z deklaracji Alijewa zrobionej już po spotkaniu wynika iż domaga się on bez alternatywnie zmian w ormiańskiej konstytucji jako warunku pokoju. No a władze Armenii chcą referendum w sprawie zmian do konstytucji. Jaki będzie wynik tego referendum nikt nie wie. Rosja w tym czasie oczywiście widzi w tym wszystkim szansę dla siebie by destabilizować sytuację w Armenii i zablokować porozumienie pokojowe.
Nie ma więc żadnego pokoju. Trump jak się okazało, nie był w stanie ani zmusić Alijewa odstąpić od żądania zmian w konstytucji, anie zmusić Paszyniana by ten przystał na warunek Azerbejdżanu i przyśpieszył proces zmian w konstytucji ( co zresztą może być niemożliwe z powodu braku wystarczającej ilości głosów w parlamencie ). Prawda jest taka, że sukces ogłoszono ale spór może trwać jeszcze przez lata. Bo daty tego referendum jeszcze nie ma ale może on się odbyć za rok czy nawet dwa.
Zostaw komentarz