Współczesny „bambinizm” – czyli pewien stosunek do rzeczywistości przesycony imperatywem bezwarunkowej miłości i wyparcia przemocy, autorytetu i hierarchii jest – uważam – bezpośrednią konsekwencją feminizacji kultury.
„Bambinizm” jest – wypisz, wymaluj – społeczno-polityczną wersją osobowości „kociej mamy”. Co ciekawe – Paweł Droździak , Katarzyna Szumlewicz – nie znajduję zbyt wiele tekstów analizujących „syndrom kociej mamy”. W zasadzie – wszystko ogranicza się do stwierdzenia, że być może „crazy cat-lady syndrome” może mieć związek z toksoplazmozą. Nie widzę jednak nigdzie, aby ten fenomen był badany „per se” – jako rys charakterologiczny.
Tymczasem dobrze wiemy, że „kocie mamy” są niebywale konsekwentne w przekonywaniu wszystkich wokół, że spoczywa na nich moralny obowiązek zaopiekowania się wszystkimi kotami w okolicy. Normalne ludzkie reakcje spowodowane dyskomfortem spowodowanym obecnością nadmiaru zwierząt „kocie mamy” interpretują zaś jako „bezduszne”, „nieludzkie”, „faszystowskie”.
Prowadzi to często do narastania ostrych konfliktów między taką osobą a jej sąsiadami – „kocie mamy” zawsze czują się tutaj pokrzywdzone, czują się „ofiarami prześladowania” i raczej nigdy nie wykazują nawet odrobiny samokrytyki. Wręcz przeciwnie – potrafią mobilizować podobnie jak one nastawionych „dobroduszników” do przeforsowania „prokocich” regulacji osiedlowych (np. wymogu uchylania okien w piwnicach zimą, itd.).
W zasadzie – wystarczy zastąpić kota imigrantem i mamy obraz tego, co się dzieje obecnie w Europie.
Zostaw komentarz