Dawno, dawno temu w „Polityce”*ukazywały się felietony rysunkowe Szymona Kobylińskiego. Mimo upływu czasu przynajmniej część z nich pozostała aktualna.

Jeden z nich szczególnie mocno zapamiętałem. Oto niewielki facecik z trudem kręci korbą, napędzając w ten sposób całą piramidkę różnych kół zębatych, pasów transmisyjnych, przekładni itp. uruchamiając na końcu niewielki drążek z umocowaną szmatką, ktra to od czasu do czasu ociera pot kapiący z czoła facecika…

Mniej więcej podobnie wygląda akcja charytatywna naszego guru wszystkich żebraków Jurka Owsiaka.

Bo co prawda przychód z akcji jakiś jest – wg ChatGPT podaje, że w tym roku zebrano 263.477.929,83 zł (to sporo mniej, niż rok temu (289 mln), ale do kosztów ponoszonych przez Owsiakową fundację należałoby dodać pieniądze wydatkowane przez samorządy, media etc. na gaże dla występujących artystów, nagłośnienie miejsc publicznych itp.

Tymczasem wg informacji z godz. 22 w niedzielę amator zebrał 251 mln złotych. I ta kwota jeszcze sporo urośnie, bowiem wiele przelewów banki realizować będą dopiero w poniedziałek.

Więc mamy Jurasa zdetronizowanego.

To powinno zastanowić. Od lat bowiem sączona jest mniej lub bardziej ostro propaganda czyniąca z Owsiaka zbawcę polskiej służby zdrowia.

Faktycznie, na większości oddziałów szpitalnych widać sporo naklejek z logiem WOŚP.

Zdarzyło się i mnie trafić do szpitala, ponoć jednego z najlepszych w Śląskiem. O dziwo, na oddziale nie było ani jednej nalepki od „św. Jurasa”.

Okazało się, że Ordynator zabronił naklejania czegokolwiek na sprzęt szpitalny.

Gdyby tak samo było na innych oddziałach sprzęt faktycznie należący do WOŚP byłby rzadkością.

Pamiętacie jednak ten ocean nienawiści, jaki wylewał się  szczególnie od „silnych w kupie” i im podobnych pretorian rudego – każdy, kto nie daje „na Owsiaka” powinien podpisać deklarację, ze nie chce być leczony sprzętem zakupionym przez WOŚP.

Ale gdy jakiś ksiądz potraktował nienawistników poważnie i złożył taką deklarację nagle jakaś usłużna prawniczka wywaliła cały esej, że taka deklaracja jest prawnie bezskuteczna.

O czym, jak można było się spodziewać, poinformował Onet.

W prywatnych rozmowach też nie było zahamowań – sam kiedyś usłyszałem, że nie można być dobrym człowiekiem i jednocześnie nie wspierać WOŚP!

Teraz, dzięki spontanie Łatwoganga mamy alternatywę.

Nie daję na Owsiaka, ale daję bezpośrednio na chore dzieci.

Wcześniejsze powoływanie się na CARITAS było bowiem kwitowane śmiechem.

Tak więc mamy zmianę w panteonie świeckich świętych.

To oczywiście tylko jedna strona.

Tak naprawdę jeśli kilku facetów organizuje wydarzenie, które przynosi efekty co najmniej takie same, jak Wielka Machina Żebracza, promowana przez Państwo przez ponad trzy dekady (z ośmioletnim wyjątkiem za rządów ZP) oraz POsłuszne me(r)dia to widzimy wyraźnie, jak bardzo to Państwo jest… niewydolne.

Maszyna do ocierania potu z czoła Kobylińskiego wydaje się być jego alegorią.

To zresztą dotyczy także innych sfer aktywności zawłaszczonej przez Państwo.

Już wiele lat temu oceniano, że z każdej złotówki wydawanej przez budżet na opiekę społeczną aż 80% trafia do kieszeni urzędników oraz na pokrycie bliżej niesprecyzowanych „kosztów”.

To wygląda dosłownie tak, jakby za każdym razem, gdy żona wyśle męża do sklepu po chleb i bułki ten kupował sobie jeszcze flachę gorzały i osiem piw, ale sąsiadom mówiła by, ile to kasy przeznacza na wyżywienie.

To widać coraz powszechniej.

Wydatki Państwa rosną, ale są coraz mniej efektywne.

To dotyczy wszystkich związanych z dotychczasowymi strukturami władzy.

A zatem i Owsiaka.

Stąd bierze się popularność wszystkich tych libertariańskich idei.

Przez lata całe wymyśliliśmy sobie biurokratycznego potwora, który zwyczajnie jest za drogi jak na nasze możliwości.

Popatrzcie zresztą, jak to wyglądało wcześniej.

Chłop pańszczyźniany, podręcznikowy przykład ucisku, pracował „na pańskim” góra 52 dni w roku.

Dzisiaj tzw. dzień wolności podatkowej przypada w czerwcu, najczęściej pod koniec. Ale gdyby tak doliczyć wszystkie daniny publiczne, a zatem w pierwszym rzędzie ZUS, dzień ów należałoby przesunąć na wrzesień. Czyli 3-5 razy więcej, niż chłop pańszczyźniany musiał „oddać panu”.

Oczywiście powrót jest niemożliwy.

Zbyt wiele funkcji ongiś opłacanych przez nielicznych, których było na nie stać i elitarnych przez to, stało się powszechnie dostępnymi.

Na to Państwo potrzebuje pieniędzy.

A te pozyskać może tylko poprze daniny publiczne.

I zaczyna się problem.

To tzw. redystrybucja.

Rządzący bowiem chcą kontrolować jak największy obszar Państwa, a zatem podatki zbierane są centralnie.

Potem dopiero wysyłane są w odpowiednich częściach „w teren”. A tego pilnować muszą urzędnicy.

Jaką część PKB przechwytuje biurokracja?

Trzeba również pamiętać, że każdy rząd chce się wykazać aktywną walką z bezrobociem, co często kończy się tworzeniem nowych miejsc pracy w administracji wszelkiego szczebla.

A ta, jak wiadomo, nic nie produkuje często jeszcze tejże produkcji przeszkadzając.

Co więcej, poprzez tworzenie nowych miejsc pracy w administracji rządząca ekipa zwiększa swoją bazę wyborczą. Jest zatem zainteresowana rozrostem tejże.

Zatem nie dziwmy się, że Państwo jako takie jest zwalczane przez kręgi uważające się za postępowe.

Tyle że jest z nim dokładnie tak samo, jak z demokracją.

Znamy wszystkie niedostatki, ale póki co nikt nic lepszego nie wymyślił.

Odejść od Państwa po prostu się nie da.

Opowieści różnego rodzaju myślicieli w rodzaju JKM (czy jego ucznia Mentzena) tak naprawdę swoje źródło mają w… Marksie.

JKM jako student musiał wyryć „Kapitał” Karola Marksa, w którym to miażdżącej krytyce została poddana rzeczywistość połowy XIX wieku, dzisiaj nazywana „kapitalizmem drapieżnym”.

JKM jednak widział, jak wygląda stalinowski realny socjalizm i całkiem logicznie wywiódł, że skoro kapitalizm w ujęciu Marksa jest be, a socjalizm cacy, on zaś widzi, że socjalizm jest najgorszym z możliwych ustrojów, zatem ten XIX-wieczny kapitalizm w istocie jest dobry.

Tymczasem my widzimy, często niestety uważając to za normalny rozwój społeczeństwa, praktyczne działanie prawa Parkinsona czy też zasady Petera.

Ogólnie zaś biurokracja rozrasta się do tego poziomu, że w pewnym momencie wydaje się funkcjonować niezależnie od innych organów Państwa. I to, jak pokazał dobitnie Jarosław Haszek, nawet w warunkach wojny.

To przekłada się na efektywność działań.

Owsiak i cała machina propagandowa, dziesiątki jeśli nie setki tysięcy wolontariuszy zdobywają tyle pieniędzy ile dwóch młodych chłopaków w kilka dni.

Zatem…

Czeka nas poważna reforma Państwa.

Nie można tego odkładać na zaś. Bo, jeśli pamiętacie śp. Kononowicza i jego idee, za chwilę nie będzie niczego.

27.04 2026

Ps. Oczywiście można by spróbować zastąpić WOŚP Łatwogangiem. Tyle, że za dwa, góra pięć lat obrośnie On taką samą biurokracją jak Owsiak. I będzie równie wydajny.

Bo ten SYSTEM, w jakim żyjemy, a który stworzyliśmy przez ostatnie pokolenia, inaczej nie potrafi.

_____________________________

* w dekadzie Gierka tygodnik ten, kierowany przez Mieczysława F. Rakowskiego, był najczęściej cytowanym polskim medium przez… Radio Wolna Europa. Na drugim miejscu uplasował się „Przegląd Techniczny” prowadzony przez red. Marka Samotyja.