Państwo to nie jest zabawa dla ludzi przypadkowych. To nie jest konkurs popularności ani telewizyjny casting na uśmiechy i konferencje prasowe. Państwo to odpowiedzialność za bezpieczeństwo milionów ludzi, za finanse publiczne, za stabilność kraju. A jeśli ktoś tej odpowiedzialności nie udźwignął, powinien mieć odwagę zrobić jedną rzecz: odejść.
Po kolejnych alarmach bombowych, po chaosie, po poczuciu coraz większego bałaganu, po gigantycznym deficycie budżetowym, który rośnie jak kula śnieżna, Polacy mają prawo zapytać: kto właściwie nad tym wszystkim panuje? Bo wygląda to coraz bardziej jak państwo zarządzane metodą gaszenia pożarów, a nie poważnego rządzenia.
Najbardziej poraża jednak coś innego. Brak honoru. Brak zwykłej ludzkiej przyzwoitości. W normalnym świecie człowiek, który sobie nie radzi, który popełnia błędy jeden za drugim, który nie dowozi efektów, po prostu odchodzi. Tylko polityka stworzyła dziwną kastę ludzi, którzy nawet po kompromitacjach kurczowo trzymają się stanowisk, pieniędzy i wpływów.
I właśnie dlatego społeczeństwo traci zaufanie do państwa. Bo obywatel widzi absurd. Przedsiębiorca zbankrutuje po serii złych decyzji. Pracownik straci pracę za niekompetencję. Lekarz odpowiada za błędy. Pilot odpowiada za błędy. A polityk? Polityk najczęściej organizuje konferencję, wrzuca kilka sloganów do internetu i udaje, że nic się nie stało.
Czym dziś jest honor w polityce? Wyłącznie pustym słowem wyciąganym podczas patriotycznych przemówień? Bo prawdziwy honor nie polega na przypinaniu flagi do marynarki i opowiadaniu o wartościach. Honor polega na tym, że kiedy człowiek nie daje rady, potrafi spojrzeć ludziom w oczy i powiedzieć: „To mnie przerosło. Odchodzę”.
Tymczasem mamy klasę polityczną miernot, która zachowuje się tak, jakby państwo było ich prywatnym folwarkiem. Publiczne pieniądze płyną szerokim strumieniem, stanowiska są obsadzane swoimi ludźmi, a odpowiedzialność rozmywa się w propagandzie i wzajemnym kryciu pleców.
Nie da się budować silnego państwa bez odpowiedzialności. Nie da się budować zaufania bez konsekwencji. I nie da się mówić o przyzwoitości, gdy kolejne porażki nie kończą się żadnymi dymisjami.
Jeżeli ktoś nie potrafi zarządzać państwem, powinien zrobić miejsce ludziom bardziej kompetentnym. To nie jest hańba. Hańbą jest trwanie na stanowisku mimo oczywistej nieudolności i życie z publicznych pieniędzy, gdy rachunek za chaos płacą zwykli obywatele.Jak długo te nieudolne kreatury, bez honoru, będą w strukturach państwa?
Zostaw komentarz