Jeśli nadal organa ścigania będą działać w takim tempie to za chwilę będziemy mieli w Budapeszcie pisowski „rząd” na uchodźstwie. Romanowski, Ziobro. Kto jeszcze dołączy? Może sam Naczelnik z Żoliborza?
Nie jest niczym niespodziewanym w Ameryce Południowej. Afryce i Azji, że byli prominentni politycy spieprzają za granicę lub proszą o azyl w ambasadach innych państw.
Daleko szukać nie musimy.
W Moskwie sobie siedzi i gra w komputerowe gry były dyktator Syrii Baszszar Al Asad. Putin ochronił mu tyłek przed losem Kadaffiego.
O azyl w ambasadzie peruwiańskiej poprosiła była premierka Meksyku.
No, ale żeby w Polsce, kraju członkowskim UE?
Tego jeszcze nie grali.
Orban przytuli każdego „prześladowanego” w Polsce polityka PiS, choć to przecież- jak mówił onegdaj Kaczyński- ten Budapeszt to mieliśmy mieć u siebie. W Warszawie. I całe szczęście nic z tego nie wyszło.
A ci, mają w nosie – jak Ziobro- wcześniejsze deklaracje, że wobec prawa wszyscy są równi. Białe kołnierzyki i politycy też. No ale, jedno się mówi, a drugie, robi.
Strach przed pierdlem jak widać silniejszy od moralności. Pojęcia, którego PiS nie ma w swoim słowniku czego dowodem są ucieczki na Węgry.
Jednak nie ma co nad tym biadolić. Sami sobie wystawiają świadectwo. Poznajemy ich po owocach, jak mówi Ewangelia.
Tylko czy to dociera do elektoratu tej partii, otumanionego zaklęciami Kaczyńskiego i jego pretorianów?
Może jak spieprzy jeszcze dwóch albo trzech otworzą mu się oczy. Na co mam nadzieję.
Zostaw komentarz