Mam mieszane uczucia co do tego spotkania. Pierwsza emocja jest taka że „Mentzen się sprzedał” i oburzenie. Ale za chwilę pojawiły się inne wnioski.

Po pierwsze, trzeba pamiętać że Mentzen jest POLITYKIEM, jego celem jest osiąganie w polityce tego co chce osiągnąć, a nie „święte oburzenie”. Ja może przypomnę że jeszcze niedawno to „święte oburzenie” na Mentzena i Brauna było powszechne w środowiskach postępowej lewicy i było ośmieszane i krytykowane przez wyborców prawicowych.

Moim zdaniem zasadne pytanie jest PO CO się z nimi publicznie spotkał, a na to pytanie nie znam odpowiedzi.
Kolejne pytanie jest takie, jaki będzie skutek tego spotkania. Czy wyborcy Mentzena dzięki temu zagłosują na Trzaskowskiego? Szczerze wątpię. A może wkurzą się na Mentzena i zagłosują na Nawrockiego, nawet ci którzy do tej pory nie chcieli na Nawrockiego głosować.

Zdaniem Bosaka celem Rafała Trzaskowskiego było zniechęcenie wyborców Konfederacji do głosowania, lub przekonać część do głosowania na Trzaskowskiego, jak myślicie? To co zobaczyli nie spowoduje że jednak pójdą głosować na Nawrockiego? Moim zdaniem TERAZ pójdą.

A co z wyborcami lewicy? Czy im się spodoba że „nasz Trzasku” spotyka się na piwie z „faszystami” którzy „z widłami i siekierami stali przy stodole w Jedwabnem”?

Ja oczywiście nie wiem jaki był cel i jaki będzie skutek tego co zrobił Mentzen, czy to był wynik lekkomyślności, czy chciał coś ugrać, czy chciał np pogrążyć takim spotkaniem Trzaska i jego środowisko, w oczach wyborców lewicowych, swoim kosztem.