Ostatnie dni dobitnie pokazały, na czym polega sojusznicza lojalność i jaki jest rzeczywisty stosunek do Polski jej prawdziwych i nieprawdziwych aliantów.

1. Uwolnienie Andrzeja Poczobuta nie było rzeczą łatwą z dwóch powodów. Po pierwsze dlatego, że A. Łukaszenko traktował polskiego więźnia w kategoriach zarówno osobistych, jak i strategicznych. W pewnym sensie był On jego głównym „aktywem przetargowym”. Po drugie bezmyślna polityka względem Białorusi ze strony Polski i Unii Europejskiej (przynajmniej od 2020 roku) spowodowała całkowitą niezdolność do prowadzenia elementarnego dialogu z tym państwem. Nie chcę rozwijać tego wątku, ale trzeba tu tylko dodać że zarówno osiem lat białoruskiej „polityki” PiSu, jak i „polityka” Sikorskiego przed 2015 i po 2023 roku względem tego państwa, pokazuje całkowitą niezdolność do zrozumienia kluczowego znaczenia Białorusi w polityce środkowoeuropejskiej, a zwłaszcza niezdolność do myślenia o tym w kategoriach polskiego interesu narodowego (co było i jest pudrowane rzekomą „troską” o prawa człowieka).

2. Rozgrywany na naszych oczach, ale bez naszego udziału amerykański gambit białoruski wychodzi poza fazę wstępną. Amerykanie dokonali symbolicznego przełomu, doprowadzając o opróżnienia białoruskich więzień z więźniów politycznych. Niezależnie jak bardzo gnał na przejście graniczne D. Tusk, aby nagle odkryć „przyjaźń” z A. Poczobutem, jego uwolnienie to jest sukces administracji Trumpa, silnie zmotywowanej przez K. Nawrockiego. Jakie były skutki „dyplomacji” Tuska i Sikorskiego w tym zakresie, widzieliśmy przy pierwszej wymianie, kiedy to jakoś „przeoczyli” oni właśnie A. Poczobuta.

3. Ta sytuacja pokazuje też jasno, że rozpoczyna się druga faza operacji białoruskiej, w której w grze są nasze podstawowe interesy, w tym interes blisko 2 milionów Polaków mieszkających na terenie Białorusi. Już tylko patrząc przez ten kontekst widać wyraźnie, JAK WIELKIE SZKODY WYRZĄDZIŁY POLSCE BEZMYŚLNE I KŁAMLIWE WYPOWIEDZI TUSKA W „FINANCIAL TIMES”. Skutkiem tej jego głupiej (albo świadomie dywersyjnej – co kto woli) szarży jest to, że o istotnych ustaleniach w tej sprawie będziemy się dowiadywać z telewizji lub internetu.
Tę grę prowadzą Amerykanie i jedyne co nam pozostaje w tej sytuacji, to sympatia Trumpa dla Karola Nawrockiego. Na szczęście.

4. W tym kontekście obserwujemy całkowity upadek potencjalnych „aliantów” Tuska. W szczególności dotyczy to Francji i Niemiec. O francuskim „parasolu atomowym” już pisałem. Każdy kolejny dzień jedynie pogłębia dynamiczny upadek tego kraju pod rządami kompletnie skompromitowanego i nie traktowanego już przez nikogo (poza Tuskiem) poważnie Macrona.
Ale ten paraliż ogarnął też Niemcy i ich kaskadowo postępująca degrengolada, paraliżuje całą Unię. Kanclerz Merz osiągnął właśnie najgorsze oceny w historii takich badań prowadzonych w tym kraju. I z miesiąca na miesiąc są one coraz gorsze – co specom wydawało się dotąd niemożliwe. Merz już wręcz skomle na publicznych spotkaniach, obwiniając o wszelkie negatywne sytuacje Trumpa, ale nikt w Niemczech tego już nie kupuje.

5. Niemiecka gospodarka wali się z trzaskiem. Nadzieje na to, że gigantyczny program inwestycyjny (500 mld. Euro) mający pobudzić niemiecką gospodarkę (zmieniono nawet ustawę zasadniczą, aby to przeforsować), właśnie legł spektakularnie w gruzach. Okazało się bowiem już po niecałym roku, że 90% środków na inwestycje, posłużyło do załatania dziur budżetowych (brzmi znajomo – podobnie w Polsce Tuska jest ze środkami z KPO).
Wszystkie instytucje tną „prognozy wzrostu” na obecny rok i 2027, mimo wpompowania gigantycznych środków z owego programu. Niemiecki eksport – dotychczasowa podstawa gospodarki – stał się z roku na rok nieopłacalny, a bezmyślne wpuszczenie Chińczyków na rynki europejskie dobija niekonkurencyjne niemieckie firmy w każdej dziedzinie. Inwestycje „uciekają” do USA, gdzie koszty energii wynoszą 20- 25% tego co w Niemczech, a jednocześnie realnie można korzystać z impulsów technologicznych. Koalicja Merza jest w kryzysie, bo jedyne czym się naprawdę zajmuje, to spory wokół tego jakie pozycje w budżecie na 2027 rok ciąć i w jakim stopniu. Europejska prasa nie ma już litości dla Merza i niemieckiej gospodarki, a skoki cen paliw (zwłaszcza gazu) dobijają ich w coraz większym stopniu. Symbolicznym wyrazem katastrofy, są problemy Lufthansy (cięcia lotów z uwagi na ceny, ale i braki paliwa lotniczego, idą już w dziesiątki tysięcy). A jak wiadomo, ciężko zamontować wiatraki i panele słoneczne na samolotach.

6. W ramach próby odwracania kota ogonem – czyli tego co robi u nas Tusk – Merz atakuje nie tylko Trumpa. Właśnie uaktywnił „grupę Webera”, która już huraganowo naciska „Brukselę” czyli VDL, aby „odbiurokratyzować” Unię. Niemcy, którzy połączonym wysiłkiem CDU i SPD robili wszystko by tę Unie obudować posłuszną Berlinowi administracją, wpadli właśnie spektakularnie we własne sidła. Okazało się bowiem, że pod rządami jej VDL owa „biurokracja” zerwała się z łańcucha i robi co chce, nie dostrzegając „obiektywnych potrzeb niemieckiego pana”.

7. Skutek tego jest prosty – w ostatnich notowaniach sondażowych AfD wyprzeda CDU/CSU o ca 5% SPED przebija w dół 10%. Przewaga AfD stale rośnie.
We wrześniu w Niemczech odbędą się wybory krajowe.
6 września w Sachsen – Anhalt AfD jest tam bliska samodzielnej większości. Jeśli się to uda, 20 września może być bliska osiągnięcia podobnego wyniku w Meklemburgii. Tego samego dnia wybiera Berlin i tam również AfD może wywrócić (choć nie większościowo) stół.
Już widać, że CDU i SPD poniosą w tych wyborach ciężką klęskę, a z dużą dozą prawdopodobieństwa koalicja padnie, bo nie uzgodni budżetu cięć. Katastrofa gospodarcza pogrąża obie partie, a AfD nie musi już nic robić, poza spokojnym czekaniem.

8. Niemcy czekają kolejne przedterminowe wybory, które i tak nic nie dadzą. Poza wariantem Tuska – wszyscy przeciw AfD. I to też prędzej niż później doprowadzi do klęski. Jeśli AfD będzie cierpliwie czekać i punktować tych szaleńców, weźmie w kolejnych wyborach całą pulę.
Ten scenariusz coś nam przypomina?
Po stu latach Niemcy są w podobnej fazie, chociaż oczywiście AfD jednak jest z pewnością bardzo daleko do NSDAP.

9. Takiego „strategicznego” partnera do obrony Polski i Europy ma dzisiaj D. Tusk i jego ferajna. Co ciekawe, już każdy Polak który przejedzie się do Niemiec rozumie od razu, w jakim stanie jest ten kraj. W porównaniu z Polską. I co on nam może dać.

Polska i Polacy nie muszą się już dziś bać ani Niemiec ani Niemców. I stan taki potrwa jeszcze wiele lat.
CZAS ZAJĄĆ SIĘ POLSKĄ, BEZ OGLĄDANIA SIĘ NA WALĄCĄ SIĘ RZESZĘ.
PANIE TUSK – NIECH PAN PRZESTANIE SIĘ KIEROWAĆ SERCEM. MIMO PANA WYSIŁKÓW I PRAGNIEŃ, PAN JUŻ NIEMCOM W NICZYM NIE POMOŻE.

NIECH PAN TYLKO PRZESTANIE SZKODZIĆ POLSCE!!!!!!

Autor: prof. Grzegorz Górski
Polski prawnik, nauczyciel akademicki, adwokat, polityk, samorządowiec, doktor habilitowany nauk prawnych, profesor nadzwyczajny Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego, od 2011 do 2014 sędzia Trybunału Stanu. Więcej na stronie autorskiej: grzegorzgorski.pl