Uwagi na tle proponowanych zmian w podstawie nauczania historii.
Ta zmieniana podstawa programowa od pierwszych jej zdań nie zasługuje na nic więcej, jak tylko na wyrzucenie jej do kosza. Zacznijmy od najprostszej rzeczy. Jej autorzy wskazują, że „Historia kształtuje takie kompetencje humanistyczne jak: umiejętność samodzielnego poszukiwania wiedzy i korzystania z różnorodnych źródeł informacji, formułowanie własnych opinii, sprawność językową”. Przecież to jest założeniem każdego przedmiotu nauczanego w szkole. Założenia dotyczące edukacji historycznej powinny być powiązane z historią, z dziejami, a nie multiplikować to, co kształtuje się na innych przedmiotach, w tym na języku polskim.
Kolejna sprawa to postulat, iż ” Nadrzędnymi celami edukacji historycznej w szkole podstawowej są rozbudzanie zainteresowania przeszłością – począwszy od historii swojej rodziny, przez historię lokalną i regionalną po historię Polski i powszechną – oraz budowanie szacunku dla innych ludzi oraz dokonań innych narodów”. Owszem to ważne, ale chyba zdecydowanie ważniejsze jest poznanie polskiej przeszłości, a dopiero potem rozbudzenie zainteresowania dziejami. Jeśli idzie o dokonania ludzi, to dlaczego eksponuje się dokonania innych narodów, a nie wspomina się o polskich.
O niecnych intencjach autorów podstawy programowej z historii dla szkoły podstawowej świadczy to, że wykreślili oni z obecnie obowiązującej postulat „Rozbudzanie poczucia miłości do ojczyzny przez szacunek i przywiązanie do tradycji i historii własnego narodu oraz jego osiągnięć, kultury oraz języka ojczystego jest kształtowane podczas realizacji przedmiotu historia”.
Praktycznie historia proponowana przez nich ma mieć wymiar internacjonalistyczny, niemal taki, jaki zakładali komuniści. Co im np. przeszkadza, że w nadal obowiązującej podstawie programowej jest zapis o tym, że bitwa warszawska z 1920 roku ocaliła Polskę przed zalewem bolszewickim. Przecież to – po pierwsze – oczywiste, a po drugie – jak można o tej bitwie mówić w szkole, jak rozumieć jej znaczenie bez wskazania na to? Nie bardzo widzę inną interpretację. Poza tym usunięcie z zapisu podstawy programowej tego passusu to nie tylko pozorowanie oszczędności. To świadome deprecjonowanie tego wydarzenia z polskich dziejów.
Warto zwrócić jeszcze uwagę na tę kwestię. Autorzy zmian proponują wykreślenie z podstawy programowej tak ważnych zagadnień jak to, że uczeń: „wymienia przykłady zbrodni niemieckich i sowieckich (Palmiry, Katyń, kaźń profesorów lwowskich, Zamojszczyzna). To jest skandaliczne.
Jeszcze większym skandalem jest zmiana charakteru treści dotyczących zbrodni ludobójstwa dokonanego na obywatelach polskich na Kresach Wschodnich przez ukraińskich nacjonalistów. Koryfeusze zmian nauczania historii proponują, by nowe ujęcie było jeszcze gorsze od poprzedniego, w którym starannie unikano wyrażenia: ludobójstwo dokonane przez ukraińskich nacjonalistów na Polakach. Postulują, by „uczeń wyjaśniał przyczyny konfliktu polsko-ukraińskiego na Wołyniu i w Małopolsce Wschodniej”. To ewidentny skandal.
Takim też skandalem jest wykreślenie z obecnie obowiązującej podstawy założenia, że uczeń po nauce historii „przedstawia rolę Jana Pawła II i ocenia jego wpływ na przemiany społeczne i polityczne”. Trzeba być zwykłym ćwokiem i nieukiem historycznym, by nie widzieć roli Jana Pawła II w rozbudzeniu postaw obywatelskich i wolnościowych Polaków.
Autor: dr hab. Józef Brynkus, prof. UP Kraków
Pracownik Katedry Edukacji Historycznej Uniwersytetu Pedagogicznego w Krakowie. Pochodzi z rodu górali podhalańskich i orawskich. Polski historyk i nauczyciel akademicki, profesor UP Kraków, poseł na Sejm VIII kadencji.
Zostaw komentarz