Co jakiś czas pojawiają się katastroficzne artykuły o wzmagającym się globalnym ociepleniu, które ma destabilizować gospodarkę całego świata. Tytuły typu „Grenlandia jest stracona” lub „Nacierają katastrofalne upały” mają przekonać decydentów, by wpłynęli na zmianę np. nawyków żywieniowych ludzi – przynajmniej w Europie i zmianę charakteru rolnictwa: mniej mięsa i mleka – więcej świerszczy i sztucznej kiełbasy. Pojawiają się też takie absurdalne teorie o tzw. stresie cieplnym – że człowiek na skutek nadmiaru słońca ma cierpieć jakieś przeogromne psychiczne katusze.

Tylko, że ta zmiana kierunku gospodarki niewiele da i zresztą obecny jej charakter niespecjalnie wpływa na wysokość temperatury Ziemi. A tu mamy wieści z Chin, że dawno takich mrozów nie było w Państwie Środka. Szwecja została sparaliżowana 40- stopniowym morzem.  Podobnie jest w Norwegii. Postępy wojsk w wojnie na Ukrainie i  sowiecko/rosyjskich oraz ukraińskich paraliżuję Died Maroz. A do Polski pędzi fala mroźnego powietrza, a niebawem, przykryje ją pierzyna śniegu. No i jeszcze Moskwa z mrozu umiera.

Jak więc udowodnić, że rolnicy muszą ograniczyć produkcję mięsa, bo jak nie przestaną, to zabiją naszą zielona planetę? Co prawda guru polskiego zdrowia – minister (jakoś – ministra – nie chce mi przejść przez gardło, a tym bardziej przez pismo komputerowe) Leszczyna twierdzi, mogą się przestawić na produkcję świerszczy – bo to tańsze i mniej wysiłku wymaga. Albo mogą też postawić kilka hangarów i tam sztucznie mięso hodować. Ale to jednak dla nich samych a i dla konsumentów nie brzmi zachęcająco. Podobnie jaki i dla restauratorów. Tu nawet w grę wchodzi estetyka, bo doznania smakowe jakość sztucznie da się wytworzyć. O czymś takim jak stek z chrząszczy na grillu nawet pomyśleć trudno. 

Ale ekologowie i ulegający ich wpływom rząd liczą na Unię Europejską i jej stado urzędników. Już trzeba wprowadzić takie rozwiązania proekologiczne (to z mojej strony ironia), które wręcz uduszą finansowo Polaków i zamiast jeździć starymi samochodami, będą chodzić pieszo. A to początek drogi do pełnej ekologii.

Fot. Pixabay.com

Autor: dr hab. Józef Brynkus, prof. UP Kraków
Pracownik Katedry Edukacji Historycznej Uniwersytetu Pedagogicznego w Krakowie. Pochodzi z rodu górali podhalańskich i orawskich. Polski historyk i nauczyciel akademicki, profesor UP Kraków, poseł na Sejm VIII kadencji.