Już dawno pisałem, że sukces wyborczy w nadchodzących wyborach PiS-u uzależniony jest od trzech czynników:

1. powrotu z Brukseli Beaty Szydło. Jest to tym ważniejsze, że z powodu niedomagań zniknął z kampanii wyborczej prezes Jarosław Kaczyński, który mimo wielu różnego rodzaju gaf na spotkaniach z wyborcami, cieszy się wśród nich autentycznym szacunkiem. I jednak PiS-owi sporo głosów przynosi. Inni europosłowie nie mają takiego znaczenia i wykreowanego wizerunku jak była premier Beata Szydło. Ponadto jest ona także gwarantem spokoju w Zjednoczonej Prawicy i w przypadku jej zwycięstwa zachowania statusu najbardziej znaczącego kontestatora Zbigniewa Ziobro.

Mateusz Morawiecki na razie musi się obejść smakiem i przełknąć gorzką pigułkę, że kolejny raz to na Beatę Szydło i jej ludzi stawia prezes Kaczyński. Proszę również zwrócić uwagę na enigmatyczne, ale jednak nieprzypadkowo wypowiedziane, słowa Beaty Szydło – nie tylko chodzi o Zjednoczoną Prawicę, ale i ludzi o podobnych poglądach. Pytanie – kogo miała na myśli: Zjednoczenie Chrześcijański Rodzin, Pawła Kukiza czy nawet Konfederację?

Odpowiedź na to pytanie pojawi się w trakcie kampanii, ale chyba też nie bez powodu Jarosław Kaczyński zamknął debatę w Zjednoczonej Prawicy o kształcie list wyborczych. Jak będzie dobrze w sondażach, to Kaczyński oprze się tylko na żelaznych postaciach PiS-u a inni dostaną ewentualnie jakieś ochłapy. Zaś Konfederacja zostanie „wydutkana”.

2. Obietnice wyborcze PiS-u – zwłaszcza w zakresie zaspokojenia oczekiwań finansowych Polaków będą nie tylko wielkie, ale i w trakcie kampanii zaspakajane. Tu ogromna zasługa kasy, która spłynie do budżetu z państwowych firm i tych, w których państwo ma znaczący udział. Liczyć się będzie głównie dywidenda z Orlenu i PKO BP. Jak jeszcze PiS zaproponuje modyfikację programu 500 plus. Taką głównie piarową – podniesie kwotę tego projektu Beaty Szydło do 800 zł na dziecko, ale wprowadzi próg finansowy dla beneficjentów – osoby z wysokim dochodem stracą te uprawnienia. I choć nie będzie ich zbyt wiele, ale i tak one zawsze głosują przeciw Pis-owi, to efekt propagandowy będzie ogromny. I nawet opozycja się nie odezwie, bo przecież też za takim rozwiązaniem optowała. Tym obietnicom będzie towarzyszyć jeszcze dalsze zamrożenie VAT-u na żywność i stopniowe, ale jednak widoczne obniżki cen paliw. Obajtek o te ostatnie zadba.

3. Umiejętny czarny piar. Uderzenie w Tuska przynosi efekty. I to wielostronne. Po pierwsze oparte jest na faktach – jego ogromna emerytura pozwala go przedstawiać jako beneficjenta Brukseli i zagranicznych interesów.

Po drugie pozwala wywołać niepokój w gronie opozycjonistów PiS-u – przeświadczenie, że przywódca opozycji jest jednak marnym politykiem i nie potrafi jej zjednoczyć. I po trzecie jednak ciąży na nim odium poprzednich porażek.

Niektórzy spośród opozycji uważają, że tak naprawdę nie chodzi o wygranie wyborów, ale utrwalenie ich pozycji w gronie opozycjonistów. Poza tym przejęcie władzy w obecnej sytuacji Polski wcale może nie być takie atrakcyjne (ogromne, ale skutecznie ukrywane kłopoty budżetowe państwa polskiego).

To były główne powody, o których już dawno pisałem. Teraz dodam kolejny, który umiejętnie PiS wykorzystuje, o czym świadczy postawa mediów wspierających „tuskowe” opozycyjne dzieci. Przeliczyli się z efektem bezpodstawnego obwiniania Karola Wojtyły/Jana Pawła II o ukrywanie pedofilów spośród duchownych. Tutaj dużą rolę odegrała część środowiska historycznego – która podważyła warsztat naukowy Sekielskich, Nowaków, Obirków i Gutowskich. Wykazano ich manipulację. Ale też skutecznym narzędziem jest wyciszenie medialnego zgiełku wokół tych bezpodstawnych oskarżeń. Także chyba media wspierające „tuskowe dzieci” też to zrozumiały i już coraz rzadziej ten problem podnoszą.

Fot. Facebook/Beata Szydło

Autor: dr hab. Józef Brynkus, prof. UP Kraków
Pracownik Katedry Edukacji Historycznej Uniwersytetu Pedagogicznego w Krakowie. Pochodzi z rodu górali podhalańskich i orawskich. Polski historyk i nauczyciel akademicki, profesor UP Kraków, poseł na Sejm VIII kadencji.