Hmm!
Dotarła do mnie wiadomość o wypowiedzi byłego premiera Mateusza Morawieckiego, który miał powiedzieć, że jest gotów zawierać koalicję także z Donaldem Tuskiem, gdyby doszło do napaści na Polskę. Wtedy kraju trzeba będzie bronić i były premier jest gotów zawrzeć sojusz z każdym, nawet z Tuskiem, w obliczu takiego zagrożenia. Przy tym Morawiecki powołał się na doświadczenie obrony przed bolszewikami w 1920 r. Wtedy – miał mówić – też wszyscy zjednoczyli się, aby bronić Ojczyzny.
Hmm! W 1920 r. Polski rzeczywiście Polski bronili Piłsudski, Witos, Dmowski, Daszyński, Haller.
Ale… nie było w tym porozumieniu Dzierżyńskiego, Marchlewskiego, Kona. No nie było. Dlaczego?
To o nich pisał Stefan Żeromski w opowiadaniu „Na probostwie w Wyszkowie”: „Kto na ziemię ojczystą, chociażby grzeszną i złą, wroga odwiecznego naprowadził, zdeptał j ą, splądrował, spalił, złupił rękoma cudzoziemskiego żołdactwa, ten się wyzuł z ojczyzny. Nie może ona być dla niego już nigdy domem, ni miejscem spoczynku. Na ziemi polskiej nie ma dla tych ludzi już ani tyle miejsca, ile zajmą stopy człowieka, ani tyle, ile zajmie mogiła.”
A więc nie było ich bowiem oni akurat byli w obozie wrogów Polski.
Wiele wskazuje, że „koalicja 13 grudnia” wygaszająca inwestycje potrzebne dla rozwoju kraju, rujnująca finanse państwa i praworządność, wysługująca się Berlinowi nie należy do obozu obrońców polskich interesów.
Były premier Morawiecki chyba nie przemyślał do końca swojej wypowiedzi?
A może w tych sporach, które ujawniły się ostatnio w PiS chodzi o coś więcej???
Autor: prof. Romuald Szeremietiew
Polski polityk, publicysta, doktor habilitowany nauk wojskowych specjalista w zakresie obronności (habilitacja „O bezpieczeństwie Polski w XX wieku”), nauczyciel akademicki, m.in. profesor nadzwyczajny Akademii Obrony Narodowej i Akademii Sztuki Wojennej, więzień polityczny PRL, poseł na Sejm III kadencji, były wiceminister i p.o. ministra obrony narodowej.
Zostaw komentarz