Napisałem ostatnio, że ciągle obowiązującą jest konstytucja z 1935 r. Ktoś mi zarzucił, że przypomniałem o tej konstytucji teraz, po kilkudziesięciu latach funkcjonowania konstytucji z 1997 r.
To nieprawdziwy zarzut. Pamiętałem o tym kiedy powstawała obecna III Rzeczpospolita. Wtedy środowiska niepodległościowe zabiegały o to, aby przekazanie insygniów władzy do Polski przez legalne władze RP, działające od wielu lat na uchodźstwie, miało też walor istotny dla porządku prawnego państwa.
…….
Po wyborze Lecha Wałęsy na prezydenta w grudniu 1990 r. w jego otoczeniu pojawił się pomysł przejęcia insygniów władzy państwowej II RP co oznaczało zakończenia misji władz RP na Uchodźstwie.
Kierowałem wówczas Polską Partią Niepodległościową, zależało nam, aby zakończenie misji władz RP na Uchodźstwie odbyło się z zachowaniem ciągłości państwowej.
Udałem się do Londynu. Wraz ze mną w rozmowach z władzami RP uczestniczył też dr Janusz Kamocki z Małopolskiej Federacji Ruchów Niepodległościowych z Krakowa.
Obaj w dniu 19 grudnia 1990 r. złożyliśmy pismo Prezydentowi RP w którym m.in. stwierdzaliśmy:
„… Musi być zachowana ciągłość prawna Rzeczypospolitej Polskiej – natomiast tekst przysięgi, którą złoży prezydent-elekt, zobowiązuje go do zachowania konstytucji PRL. W tej sytuacji uważamy, że minimalnymi warunkami, pod którymi można przekazać insygnia władzy są:
1. Stwierdzenie przez prezydenta-elekta przed złożeniem przysięgi, iż uznaje jako jedyną ważną i moralnie obowiązującą Konstytucję Kwietniową, jako ostatnią konstytucję wolnego narodu, a jedynie względy praktyczne skłaniają go do tego, aby złożyć przysięgę zgodnie z przepisami Konstytucji z 1952 r., którą uważa za prowizorium aż do czasu, w którym nowo wybrany suwerenny parlament RP przyjmie nową ustawę konstytucyjną.
2. Dowodem tego stanowiska winno być opublikowanie w Dzienniku Ustaw tekstu Konstytucji z 1935 r.
3. Uznanie przez obecny parlament ciągłości prawnej Państwa Polskiego, którą to ciągłość do dzisiaj reprezentują władze RP na Uchodźstwie.
4. Uznanie nielegalności układów Ribbentrop-Mołotow, teherańskiego i jałtańskiego, zawartych bez zgody Rządu i Narodu Polskiego, a w przypadku teherańskiego i jałtańskiego także z pogwałceniem układów sojuszniczych, jako sprzecznych z samą zasadą prawa narodów i moralności politycznej, a tym samym uznanie za nielegalne wszystkich tych decyzji politycznych powziętych przez władze narzucone na podstawie tych układów, jeśli nie zostaną one zatwierdzone przez parlament Niepodległej Polski.
5. Uznanie, że nikt nie ma prawa odbierania obywatelom polskim ich uprawnień, tym samy zaś wszyscy obywatele polscy i ich potomkowie mieszkający poza aktualnymi liniami granicznymi (a więc i na terenach odstąpionych przez Jałtę czy układy PRL-ZSRR) pozostają pod opieką Rzeczypospolitej.”
Niestety akt przekazania insygniów władzy II RP prezydentowi Wałęsie, poza pewnym walorem emocjonalnym, nie niósł żadnych następstw prawnych.
Postulaty zawarte w naszym piśmie zostały zignorowane.
…..
Paskudna „sanacja” wprowadziła w 1935 r. konstytucję, która przewidywała funkcjonowanie państwa także w sytuacji, gdy władze RP nie mogą działać na terenie okupowanego państwa, np. nie można przeprowadzać wyborów. To przydało się bardzo po 17 września 1939 r., po agresji sowieckiej na Polskę, zajęciu jej terytorium przez Niemców i Rosjan, „internowaniu” w Rumunii władz RP i nawet pozwoliło ówczesnej opozycji (gen. Sikorski), wspieranej mocno przez Francuzów, przejąć władzę. „Sanacja” władzę straciła, ale państwo polskie potrwało.
Prezydent RP Ryszard Kaczorowski 22 grudnia 1990 r. przekazując insygnia władzy wybranemu na prezydenta Lechowi Wałęsie wręczył mu też oryginał konstytucji z 23 kwietnia 1935 r. Jest raczej pewne, że Wałęsa nie wiedział co otrzymuje, ale musieli to dobrze wiedzieć decydenci „opozycji konstruktywnej” tworzący z PRL-owskimi „kiszczakami” państwo, które dziś nazywamy III Rzeczpospolitą. Udawali, i do dziś udają, że nie ma to żadnego znaczenia prawnego! A dla Polaków jakie to ma znaczenie, do czego zobowiązuje patriotów polskich?
………………..
Na foto – dwa światy po prawej: bohaterski prezydent, który stracił życie pod Smoleńskiem w 2010 r. i po lewej prezydent niezbyt bohaterski.
Autor: prof. Romuald Szeremietiew
Polski polityk, publicysta, doktor habilitowany nauk wojskowych specjalista w zakresie obronności (habilitacja „O bezpieczeństwie Polski w XX wieku”), nauczyciel akademicki, m.in. profesor nadzwyczajny Akademii Obrony Narodowej i Akademii Sztuki Wojennej, więzień polityczny PRL, poseł na Sejm III kadencji, były wiceminister i p.o. ministra obrony narodowej.
Zostaw komentarz