To jest reakcji łańcuchowej polimerazy (zmodyfikowanej poprzez użycie mRNA jako matrycy do syntezy DNA). Obecnie – tłuściutki bożek. Świętość naszego czasu…

Metoda ta została opracowana przez prof. Kary’ego Mullis’a (w 1993 r. otrzymał za swoje odkrycie Nobla). Rzecz – jak twierdzą specjaliści – bardzo przydatna w nauce, a także diagnostyce niektórych chorób; ale tylko gdy się ją przeprowadzi bardzo starannie, gdyż jest niezwykle czuła i masa czynników ma wpływ, na to czy się powiedzie. Ktoś z jakiegoś powodu uznał, że dobrze będzie wykorzystać ją do rozkręcania spirali strachu i propagandy w trwającej od roku tzw. pandemii kowid. Tak się akurat dziwnie składa, że sam twórca metody PCR, Kary Mullis, zmarł całkiem niedawno, tuż przed tym, nim media i rządy całego świata zaczęły rozkręcać to trwające obecnie diabelstwo. Umarł w sierpniu 2019 r. Nie miał już zatem szans wypowiedzieć się na temat zasadności używania odkrytej przez niego reakcji w taki sposób i w takim celu, jak się to obecnie na całym świecie czyni…

Na temat nieprzydatności metody PCR w diagnostyce koronki wiele się mówi od samego początku „pandemii”. Oczywiście media głównego nurtu i telewizyjno-rządowi „eksperci” z całą mocą zaprzeczają tym wszystkim „spiskowym teoriom”. Mający inne poglądy specjaliści są uciszani i wyśmiewani. Ciężko jest uzyskać dostęp do ich opinii. I w tej sytuacji – dla wszystkich, którzy wciąż nie są przekonani, jak właściwie oceniać całą tę naszą przedziwną „pandemię”, lecz są otwarci na wiedzę i gotowi podjąć pewien trud intelektualny, zdecydowanie polecam dwie kolejne książki pod redakcją dr-a Mariusza Błochowiaka (trzecia już niebawem się ukaże, a powstać ma też i tom czwarty), pt. „Fałszywa pandemia”.

Osobiście pierwszy tom czytałem w wakacje, a obecnie jestem świeżo po lekturze drugiego. Jest on poświęcony właśnie przede wszystkim metodzie PCR. Choć znajdziemy tam i sporo innych informacji, ukazujących nam z różnych perspektyw czym jest istotnie ogłoszona przed rokiem na świecie tzw. pandemia. Wszystkie zawarte w książce rozdziały są godne uwagi. Osobiście jednak przede wszystkim polecałbym dwa ostatnie, tj. rozmowę, jaka toczyła się w ramach obrad niemieckiej komisji, z udziałem dr-a Wolfganga Wodarga (dr-a medycyny, lekarza internisty i wykładowcy uniwersyteckiego, w przeszłości m.in. członka Zgromadzenia Parlamentarnego Rady Europy, przewodniczącego działającej przy nim Podkomisji ds. Zdrowia – jego wypowiedzi przytaczałem tu na FB już dawno temu) i prof. Ulrike Kämmerer (pracującej w klinice uniwersyteckiej w Würzburgu) oraz wywiad z naszymi polskimi naukowcami – profesorem Romanem Zielińskim i Panią prof. Kornelią Polok!

Oboje są biologami i genetykami. Od wielu lat zajmują się zastosowaniami metod molekularnych w analizie i ewolucji genomów różnych organizmów, także wykorzystaniem metod opartych o reakcję PCR – w diagnostyce medycznej, genetyce populacyjnej, identyfikacji zagrożeń związanych z organizmami modyfikowanymi genetycznie. W ciągu swojej kariery naukowej współpracowali z kilkoma uniwersytetami w Polsce i ośrodkami naukowymi na świecie, koordynowali międzynarodowe projekty badawcze, mają niezwykle bogaty dorobek naukowy (o którym jeszcze nieco poniżej).

Z rozmowy z tym dwojgiem uczonych możemy ze szczegółami dowiedzieć się, jak działa metoda PCR, jakie są jej zastosowania, zalety, ale i problemy z nią związane, a przede wszystkim przydatność (a właściwie jej brak) w diagnostyce kowidu. Jak zwraca uwagę prof. Kornelia Polok, metoda PCR jest metodą wymagającą w zakresie ścisłego przestrzegania procedur i dokładności, a ponadto nie jest na tyle zestandaryzowana, by można było ją stosować w laboratoriach diagnostycznych; daje różne wyniki w zależności od laboratorium, w jakim jest przeprowadzana, użytego urządzenia, pobranego materiału i precyzji osoby ją przeprowadzającej. Zatem – w takich warunkach, jakie mamy – ruletka…

Wypowiedź prof. Polok – tak przy okazji – zasługuje jeszcze o tyle na uwagę, że bez ogródek obnaża ona wady systemu, w oparciu o jaki funkcjonuje obecnie polska nauka. Mówi o osławionej fatalnej „punktozie”, o atomizacji nauki, o braku dyskusji i wymiany poglądów, a zamiast tego koniecznej „poprawności politycznej”, bez której pracownicy uczelni i ośrodków badawczych po prostu nie uzyskają środków finansowych na badania lub ich prace nie będą publikowane w punktowanych czasopismach (od czego bezpośrednio zależy zdobywanie przez nich kolejnych stopni, a w konsekwencji utrzymanie pracy zawodowej, tj. i zarobkowej), o fatalnym wpływie wielkiego biznesu finansującego badania na ich obiektywność i rzetelność (a przecież współpraca nauka-biznes jest obecnie przedstawiana przez polityków i media jako cel, do którego należy dążyć, pewien Święty Graal, nad którego ewentualnymi wadami, czy poważnymi zagrożeniami, jakie może nieść ze sobą, w ogóle się nie dyskutuje; a teraz przecież widać je jak na dłoni).

Przyznać trzeba, że niektóre fragmenty książki wymagają od czytelnika wprost kolosalnego wysiłku umysłowego; przynajmniej od – ehm – humanisty (umysły ścisłe być może poczują się w tym „nukleinowym oceanie” jak ryba w wodzie). W każdym razie wnioskuję z tego, co starają się nam (z wielką fachowością) przekazać prof. Zieliński i prof. Polok, że testy PCR, z jednej strony mogą dawać bardzo łatwo wyniki fałszywie pozytywne (co stało się przyczyną, dla której przez letnie miesiące wielu zdrowych ludzi musiało siedzieć tygodniami zamkniętych w domach), z drugiej zaś równie dobrze test może wyjść fałszywie negatywny – co oczywiście powinno być szczególnie zatrważającą wieścią dla wszystkich wierzących w straszne oblicze kowidu i zagrożenie śmiertelną pandemią…

I aby w ogóle mówić o jakiejkolwiek przydatności testów PCR dla celów, w jakich są one obecnie (rzekomo?) wykorzystywane, musiałoby być spełnione bardzo wiele warunków – na etapie pobierania materiału do badań oraz przygotowywania i przeprowadzania testów. Ich spełnienie oczywiście nie jest łatwe i absolutnie w praktyce diagnozowania ludzi na okoliczność zakażenia koronką nie ma obecnie miejsca. A w takiej sytuacji testy te są po prostu nic nie warte!
Stały się tylko wygodnym narzędziem, mającym służyć naszemu zniewoleniu…

Jeszcze nieco bliżej o wspomnianej wyżej dwójce polskich profesorów:

Roman Zieliński: profesor zw. dr hab. biologii, specjalista w dziedzinie genetyki. Do 1986 r. pracował jako adiunkt w Zakładzie Genetyki UAM w Poznaniu, później tworzył od podstaw Katedrę Genetyki na Uniwersytecie Szczecińskim – jedną z pierwszych jednostek wprowadzających analizę PCR do badań genetycznych. Był inicjatorem i współorganizatorem specjalności „diagnostyka medyczna” na Wydziale Nauk Przyrodniczych US. W 1998 roku podjął się tworzenia Katedry Genetyki na nowo powstałym Wydziale Biologii Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego w Olsztynie, gdzie pracował do 2014 r., doprowadzając do powstania na tejże uczelni jednostki zajmującej się genetyką molekularną, rozpoznawalnej na poziomie międzynarodowym. Kierowana przez niego katedra współpracowała z 41 partnerami zagranicznymi i uczestniczyła jako koordynator lub partner w 19 międzynarodowych konsorcjach badawczych. Sam Prof. Zieliński organizował i prowadził zajęcia z genetyki, diagnostyki medycznej, genetyki człowieka, cytogenetyki, biologii komórki, biologii molekularnej, genetyki molekularnej, ewolucji molekularnej, genetyki populacyjnej, mutagenezy oraz regulacji prawnych w biotechnologii. Opublikował 110 artykułów w recenzowanych międzynarodowych czasopismach i wiele innych tekstów naukowych, w tym 30 doniesień konferencyjnych na konferencjach międzynarodowych. Wypromował 9 doktorów, i 49 magistrów.

Kornelia Polok: początkowo związana z Uniwersytetem Śląskim, gdzie w 1996 r. obroniła doktorat; później pracowała w Katedrze Genetyki Uniwersytetu Szczecińskiego, następnie – w latach 1998–2013 – w Katedrze Genetyki UWM w Olsztynie, a ostatnio uczestniczyła w międzynarodowej inicjatywie e-Gene. Odbywała staże naukowe na uniwersytetach: w Dundee (UK), w Wageningen (Holandia), na greckiej Krecie i w Lubljanie. W latach 2006–2008 rozpoczęła współpracę z Uniwersytetem w Hanowerze oraz w Southampton i w 2009 roku została na tym ostatnim profesorem. Od tegoż roku współrealizowała projekty badawcze z zakresu bioinformatyki i biomatematyki, doprowadzając do utworzenia w 2012 roku w Hanowerze Centrum Ewolucji, Genomiki i Biomatematyki e-Gene, którego została prezesem. Poza tym ma jeszcze liczne inne osiągnięcia na polu nauki. Prowadzi zajęcia ze studentami i szkolenia w ramach staży i prac badawczych. Opracowała i realizowała programy 10 kursów – z genetyki, genetyki molekularnej, biologii molekularnej, ewolucji molekularnej, annotacji genomów, genomiki, genetyki populacyjnej, genetyki ilościowej, mutagenezy oraz matematyki w biologii. Opublikowała 4 książki i 37 prac w czasopismach naukowych. Uczestniczyła w wielu konferencjach naukowych. Wypromowała 42 magistrów.

„Fałszywa pandemia. Krytyka naukowców i lekarzy”, praca zbiorowa, red. M. Błochowiak, t. 2, Częstochowa 2020

Polecam gorąco! Ale tylko ludziom inteligentnym, którzy nie zatracili umiejętności czytania ze zrozumieniem.