Wrześniowe wybory do austriackiej izby niżej parlamentu wygrała skrajnie prawicowa, nacjonalistyczna i prorosyjska Austriacka Partia Wolnościowa (FPOe) będącą kontynuatorką neofaszystowskiego ugrupowania Związek Niezależnych utworzonego cztery lata po wojnie. Byłem wtedy z żoną w Austrii bo chciała odwiedzić miejsce gdzie niemieccy naziści zakatowali jej dziadka, Grzegorza Ząbeckiego, obóz koncentracyjny KL Mauthausen-Gusen. Podobnie jak ponad trzydzieści tysięcy Polaków, głównie inteligencji.
Nasz sympatyczny, młody przewodnik oddelegowany przez Muzeum Pamięci w byłym obozie, o dość symbolicznym nazwisku Kolbe, był wyraźnie zakłopotany kiedy spytałem go pod budynkiem gdzie znajdowały się piece krematoryjne, o powody wygranej tego ugrupowania.
Znanego nie tylko z licznych skandali, ale jawnie prorosyjskiego, antyunijnego i antyimigranckiego, a po cichu, wspominającego z rozrzewnieniem rządy nazistów w Austrii po jej wcieleniu do III Rzeszy w trzydziestym ósmym roku.
Jej lider Hebert Kickl w ubiegłym roku obwołał się „kanclerzem ludowym” odwołując się w ten sposób do określenia, które nadał sobie, Adolf Hitler. Nota bene, też Austriak. Czołowa zaś działaczka FPOe, Barbara Rosenkranz, wielokrotnie w przeszłości negowała Holokaust.
Bernhard, bo tak miał na imię, stwierdził tylko, że młode pokolenie nie głosowało na FPOe bo nie chce jej powrotu do władzy, a współrządziła przez ostatnie lata, aż cztery razy.
Bardziej rozmowna była Polka mieszkająca we Wiedniu od ponad trzydziestu lat. W długiej rozmowie w pociągu powrotnym do Warszawy, wyjaśniła, że w praktycznie w każdej rodzinie austriackiej, którą zna, są przodkowie z nazistowskim rodowodem, którzy wstępowali w czasie wojny do NSDAP dla kariery, pieniędzy, by się odgryźć na wrogach. Wielu z nich, bo podzielali hasła ideologii faszystowskiej „o dominacji i wyższości aryjskiej rasy niemieckiej”. Ci „pracowali” m.in. w „obsłudze” austriackich obozów koncentracyjnych na różnych stanowiskach.
Część jako personel cywilny. Inni, w SS.
Pytając ich o motywy decyzji ich ojców i dziadków słyszy najczęściej, że gdyby tak nie zrobili „to Niemcy by ich zabili” lub ” że nie wiedzieli co dzieje się w obozach”.
Jedno i drugie wytłumaczenie jest piramidalną bzdurą i próbą wybielenia przeszłości swoich rodzin oraz narodu.
„Oni mają to w genach” – dodała zapewne na wyrost i nieco uogólniając. Coś jednak jest na rzeczy skoro FPOe od wielu lat jest trwałym i znaczącym elementem austriackiej sceny politycznej.
Z okien mojego hotelu w Linzu, przy Haupstadtplatz, patrzyłem na kamienicę naprzeciwko, z której balkonu przemawiał kiedyś do gigantycznych tłumów ucieszonych z „anszlusu” mieszkańców, sam Adolf Hitler.
Niestety, echa jego słów do dziś unoszą się nad brukiem placu, który – nota bene kazał podwyższyć. Słów, które zamieniły się w grozę obozów koncentracyjnych.
Autor: Antoni Styrczula
Opinii publicznej kojarzę się jako rzecznik prasowy Prezydenta RP, a także dziennikarz radiowo-telewizyjny i prasowy. Od wielu lat zajmuję się szkoleniami i doradztwem w zakresie public relations i marketingu politycznego. Jestem ekspertem w kreowaniu wizerunku firmy w e-przestrzeni i social mediach oraz zarządzaniu informacją w sytuacjach kryzysowych. W wolnych chwilach podróżuję. Przede wszystkim do Azji. Więcej tekstów autora przeczytacie na blogas24.pl
Zostaw komentarz