Krytyka Polityczna jest, jak widzę, w awangardzie frontu ocieplania wizerunku Tomasza Lisa, a założyciel Sławomir Sierakowski stwierdza publicznie, że „nie wie jak było”. Ja też, dla precyzji dodam, nie wiem nie tylko „jak” było, ale czego w ogóle rzecz dotyczyła, ale o czym innym jest ten post. Bo nie jest o Tomaszu Lisie, a o Jakubie Dymku.
Nieśmiało przypomnę lewicowym Państwu z KP, że kilka lat temu jeden z Waszych publicystów – właśnie Jakub Dymek – został oskarżony o gwałt. Natychmiast zerwaliście z nim współpracę, obiecując zarazem publicznie, że to tylko do czasu wyjaśnienia sprawy.
No i sprawa została wyjaśniona. Prokuratura stwierdziła mianowicie, że żadnego gwałtu nie było. Jedna z kobiet, które podpisały się pod listem oskarżającym Jakuba Dymka o gwałt zawarła z nim ugodę i przeprosiła go. Inna z pań odwołała zarzuty przed sądem (w sprawie z powództwa Jakuba Dymka). Jeszcze inne kobiety związane z Krytyką, w tym choćby Agata Diduszko-Zyglewska Jakuba od początku broniły mówiąc, że sprawa jest wydmuszką. Mówiąc krótko w sprawie Jakuba Dymka wiadomo „jak było”. Jakub Dymek nie dopuścił się gwałtu. Jakub Dymek jest niewinny.
No i….. No właśnie nie ma żadnego „no i”. Bo jakoś do pracy Szanowni Państwo Jakuba nie przywróciliście. To jak to jest z tą Waszą lewicową wrażliwością? Dwudziestoparolatka bez oszczędności, którego zatrudnialiście na śmieciówce (jakież to lewicowe, nieprawdaż) można z dnia na dzień zwolnić z pracy i nic to, że okaże się z czasem niewinny? Można było udawać, że się nie wie, że nie miał z czego żyć? Można było odwracać głowę wiedząc, że ledwie dawał sobie radę? I finansowo i psychicznie. „Dawał” w czasie przeszłym, bo na szczęście dał sobie radę.
Co konkretnie jest w Was lewicowego, że tak bardzo odmiennie traktujecie słabego, ubogiego i bez koneksji i z drugiej strony wpływowego, majętnego i przez lata potężnego człowieka? Na czym konkretnie polega Wasza lewicowość, że bliższy Waszemu sercu jest ten drugi?
Ja oczywiście rozumiem, że jak ktoś jest namaszczony na lewicowca i żyje od grantu do stypendium i zawsze jakoś tak mimochodem wspomina jak to właśnie był w Nowym Jorku, Zurichu albo Wiedniu lub Berlinie to z czasem lewicowość może stać się bezobjawowa. Tyle, że się potem nie należy dziwować jakim to cudem PiS rządzi.
Autor: Witold Jurasz
(tekst pochodzi z konta Witolda Jurasza na Facebook’u).
Świetne. Krystyna Potyliczna to Himalajee hipokryzji
Świetne. Krystyna Potyliczna to Himalaje hipokryzji