W Trybunale Konstytucyjnym rachunek jest prosty. Kiedy brakuje obecnych, można zmniejszyć liczbę liczonych. I już wszystko się zgadza.

Na dzisiejszym Zgromadzeniu Ogólnym ośmioro sędziów jednogłośnie uznało, że 8 osób z 15 wystarczy do podejmowania uchwał. Ustawowego wymogu dwóch trzecich nie zmieniono. Zmieniono podstawę obliczenia: zamiast piętnastu przyjęto dwunastu. Odjęto Święczkowskiego i Sochańskiego, czasowo odsuniętych od czynności przez Annę Korwin – Piotrowską i Wyrembaka, którego wybór zakwestionował Sejm w 2024 roku. Dwie trzecie z dwunastu daje osiem. Obecni potwierdzili, że wystarczy.
Dobrze znam tę metodę. W lipcu 2021 roku Włodzimierz Czarzasty zawieszał swoich przeciwników w zarządzie i Radzie Krajowej SLD, gdy okazywało się, że nie ma w tych forach potrzebnej większości. Zawieszeni nie mogli głosować, a uchwały zostawały przyjęte.
Porównanie dotyczy mechanizmu, bo podstawy prawne i stawka obu spraw są odmienne. Partyjny konflikt rozstrzygał o układzie sił we władzach ugrupowania. Działanie Trybunału dotyczy instytucji, która ma wyznaczać granice całej władzy państwowej. Tym bardziej powinna unikać metod przypominających walkę o większość w partyjnym gremium.
Ustawa mówi o dwóch trzecich „ogólnej liczby sędziów Trybunału”. Zatem czasowe odsunięcie sędziego od czynności nie zmniejsza tej liczby, skoro jego mandat trwa nadal. Przecież przerwa w czynnościach nie jest tym samym co wygaśnięcie mandatu. I co ważne, nie ma przepisu nakazującego odliczać czasowo odsuniętych sędziów.
Do tego dochodzi kwestia ślubowania. Z dzisiejszej ósemki tylko Magdalena Bentkowska, Dariusz Szostek i Sławomir Patyra ślubowali w obecności prezydenta. Pozostałych pięcioro łącznie z panią Anną Korwin – Piotrowską zrobiło to w Sejmie, bez jego obecności. Zatem w ich przypadku ślubowanie nie zostało złożone. Dla Zgromadzenia Ogólnego ma to bezpośrednie znaczenie. Dopiero po ślubowaniu nawiązuje się stosunek służbowy i następuje podjęcie obowiązków. Bez tego nie ma podstaw do rozpoczęcia orzekania.
I na koniec rzecz najważniejsza. Przejmując kierownictwo TK Anna Korwin – Piotrowska oświadczyła, że czyni to w „stanie wyższej konieczności konstytucyjnej”. Ten potworek nie ma żadnego uzasadnienia w polskim systemie prawnym. Art. 7 Konstytucji jest pod tym względem jednoznaczny: organy władzy publicznej działają jedynie na podstawie i w granicach prawa. Działanie na podstawie i w granicach prawa obowiązuje także tych którzy mienią się naprawiaczami państwa. Jeżeli „konieczność konstytucyjna” usprawiedliwia obchodzenie Konstytucji, następna władza dostanie gotową instrukcję. Dopisze tylko inne nazwiska.

Autor: Leszek Miller
Polityk, politolog i publicysta, premier Rzeczypospolitej Polskiej w latach 2001–2004. Jeden z kluczowych architektów polskiej transformacji ustrojowej i integracji europejskiej – to jego rząd sfinalizował negocjacje akcesyjne, a on sam podpisał Traktat o przystąpieniu Polski do Unii Europejskiej.
Wieloletni poseł na Sejm RP (I, II, III, IV i VII kadencji), minister pracy (1993–1996) oraz minister spraw wewnętrznych i administracji (1997). W latach 2019–2024 pełnił funkcję posła do Parlamentu Europejskiego IX kadencji. Były przewodniczący Socjaldemokracji RP oraz Sojuszu Lewicy Demokratycznej. Komentator życia publicznego, autor książek i publikacji o tematyce społeczno-politycznej.