Tusk bardzo ufa podejrzanym o przestępstwa, ale skrajnie wybiórczo. Na podstawie zeznań człowieka, oskarżonego o udział w gangu pracującym pod skrzydłami Moskwy, Tusk ogłosił, że ma „dowody”, iż firmę Zondacrypto miały utworzyć rosyjskie służby.
Tyle, że ten sam człowiek wcześniej zeznał, że Kosiniaka-Kamysz, Kierwiński, Siemoniak i Bodnar brali łapówki i mieli układy z bandytami. A o tym Tusk się już nie zająknął. To nie pierwszy raz.
W 2022 roku Tusk wykorzystał zeznania podejrzanego. Oskarżył w oparciu o nie PiS, że współorganizował nagrania kelnerów w knajpie „Sowa i Przyjaciele”, które obnażyły prawdę i skompromitowały jego pierwszy rząd. Wtedy Tusk wystawiał podejrzanemu laurkę i piał na temat jego wysokiej wiarygodności.
Ale gdy wówczas ujawniłem, że ten sam „wiarygodny świadek Tuska” zeznał, iż syn premiera Tuska przyjął dla swojego ojca setki tysięcy euro łapówki w torbie z Biedronki, nagle podejrzany przestał być wiarygodny. Na tym polega metoda.
Tusk cynicznie i wybiórczo posługuje się zeznaniami podejrzanych. Bierze z nich to, co mu pasuje. Fakty dla siebie niewygodne przemilcza. A gdy wychodzą na jaw, natychmiast zmienia narrację o 180 stopni. Wszystko zależy od tego, kogo akurat trzeba uderzyć. Tusk zamiast kręcić powinien wyjaśnić swoje zaniechania w sprawie Zondacrypto.
Autor: Zbigniew Ziobro
Polski polityk i prawnik. Współzałożyciel i prezes Suwerennej Polski (w latach 2012–2023 pod nazwą Solidarna Polska). Poseł na Sejm IV, V, VI, VIII, IX i X kadencji (2001–2009, od 2015), deputowany do Parlamentu Europejskiego VII kadencji (2009–2014). W latach 2005–2007 minister sprawiedliwości i prokurator generalny w rządach Kazimierza Marcinkiewicza i Jarosława Kaczyńskiego, w latach 2015–2023 minister sprawiedliwości w rządach Beaty Szydło oraz Mateusza Morawieckiego, w latach 2016–2023 ponownie prokurator generalny. Jest osobą, która najdłużej sprawowała urzędy ministra sprawiedliwości i prokuratora generalnego w historii III RP.
Zostaw komentarz