W zapomnianym już cokolwiek serialu animowanym „Włatcy móch” jest scena jak ulał pasująca do najnowszej rzeczywistości polsko-ukraińskiej. Jeden z chłopaków, bodaj Maślana, wskazuje idącego w oddali bezdomnego i mówi:
– Kiedyś rzucił we mnie kamieniem.
– DLACZEGO???
– Bo najprzód ja go trafiłem!*
Przeterminowany prezydent Ukrainy Zełenski kolejny raz usiłował iść po bandzie. I o ile przechodziło mu to w przeszłości zupełnie bezproblemowo tym razem trafił na polski opór.
Prezydent Karol Nawrocki:
Wiemy, czym jest wojna. Wiemy, czym jest walka o niepodległość. Wiemy, czym jest postsowieckie, dziś rosyjskie zagrożenie. Ale jesteśmy dumnym narodem polskim i mamy swój próg bólu w sprawach, które dotyczą nas i naszych sojuszników. Ten próg bólu został przekroczony, dlatego odebrałem prezydentowi Zełenskiemu Order Orła Białego.
Nie czekając na ostateczne rozwiązanie (publikacja w Monitorze Polskim wraz z kontrasygnatą premiera) Zełenski postanowił pokazać światu, czym jest dla niego Polska.
Postanowił ubiec ostateczne i zwrócić order. Przynajmniej tak zadeklarował. Jednocześnie spróbował być na swój sposób uszczypliwy:
— Dlatego, jeśli uważa się, że ten szczególny symbol może pozostać u Katarzyny II, Benita Mussoliniego i Gerharda Schrödera, to my na Ukrainie nie będziemy z tym dyskutować.
Wraz ze swoim wodzusiem inne polskie odznaczenia zwrócili jego współpracownicy, w tym ambasador Wasyl Bodnar. Wydaje się, że w tym ostatnim przypadku powinniśmy wymóc na Kijowie jego natychmiastowe odwołanie.

Natomiast inne fragmenty wpisu kijowskiego prezia można już tylko traktować w kategoriach bliskiej mu zapewne hucpy.
– Ukraina pozostanie otwarta na wszystkie sensowne formaty zaangażowania z Polską, aby spróbować uniknąć sprzecznych interpretacji trudnych i bolesnych rozdziałów naszej wspólne przeszłości oraz zapewnić odpowiedni szacunek dla wszystkich niewinnych ofiar XX wieku.
Jak wyglądać ma ta „próba uniknięcia sprzecznych interpretacji trudnych i bolesnych rozdziałów naszej wspólnej przeszłości” jasno odpowiedział niejaki Sybiha, szef ukraińskiej dyplomacji:
Żaden prezydent innego państwa nie będzie nam dyktował naszej historii.
Ukraińcy zatem będą dalej oddawać cześć banderowcom, którzy zamordowali 120 tysięcy bezbronnych polskich dzieci, kobiet, starców i nielicznych mężczyzn, 700 (siedemset!!!) Niemców, oraz od 5 do góra 8 tysięcy sowieckich żołnierzy i milicjantów.
Prawdziwi bohaterowie, przynajmniej na kijowską miarę…
Tymczasem coraz szersze kręgi zatacza tekst przypisywany byłemu deputowanemu do ukraińskiego parlamentu Ihorowi Mosijczukowi:
Nazwa jednostki, stopień, nazwa bohatera UPA — to wszystko jest formalnością.
Dlaczego?
Spójrzcie, po pierwsze. Tak naprawdę główny powód jest inny. Zełenski i jego oszuści oraz złodzieje z sektora rolnego rok temu zrujnowali polski rynek zbożowy, powodując ogromne, ogromne straty dla polskich rolników. Co się stało? Istniało porozumienie, zgodnie z którym Ukraina miała transportować swoje zboże do polskich portów — Gdańska i Gdyni — a stamtąd, w ramach programu ONZ oraz kontraktów zawartych przez ukraiński biznes, miało ono trafiać do innych, trzecich krajów, a nie do Polski.
Nasi ukraińscy rolni oszuści i złodzieje uznali jednak, że taki transport jest zbyt kosztowny, i przy pomocy takich samych polskich oszustów i złodziei zaczęli sprzedawać to zboże na polskim rynku. W rezultacie ceny gwałtownie spadły, a najbardziej ucierpieli polscy rolnicy. Próby przemówienia Zełenskiemu do rozsądku nie przyniosły żadnego skutku.
Jego były minister rolnictwa Solski, który obecnie jest objęty postępowaniem, gdzieś się ukrywa. Sam był związany z handlarzami zbożem. To oni faktycznie przepchnęli i wywalczyli to rozwiązanie. Chodziło o ogromne pieniądze.
I właśnie wtedy pojawiło się pierwsze poważne pęknięcie w relacjach między Zełenskim a Polską. Dlaczego? Ponieważ polski rolnik, który ucierpiał przez działania tych oszustów i złodziei Zełenskiego, stanowi podstawę prawicowo-konserwatywnego elektoratu PiS — partii, którą, choć formalnie jest bezpartyjny, reprezentuje prezydent Nawrocki. I dalej.
Aby przypodobać się Niemcom, na ich prośbę Zełenski otwarcie poparł podczas wyborów w Polsce Donalda Tuska i Platformę Obywatelską, bezpośrednio ingerując w polski proces wyborczy. Tego mu nie zapomniano. Polscy konserwatyści mu tego nie zapomnieli. Temat UPA, Bandery, Melnyka oraz nadania jednostce wojskowej imienia bohatera UPA został wykorzystany przez Nawrockiego jako kwestia ciesząca się szerokim poparciem w polskim społeczeństwie — podobnie jak temat zbrodni wołyńskiej i podobnych wydarzeń. Nawrocki wykorzystał to po to, aby jego decyzja o odebraniu Zełenskiemu Orderu Orła Białego nie została zablokowana przez premiera Donalda Tuska.
Nie może przecież wyjść i powiedzieć: „Nawrocki powiedział wtedy: «A więc popierasz gloryfikację tego wszystkiego»”. Rozumiecie? Tak właśnie faktycznie do tego doszło.
Pogorszenie relacji polsko-ukraińskich absolutnie nie leży w interesie narodowym Ukrainy. Absolutnie. Utrata dobrych relacji z jakimkolwiek sąsiadem Ukrainy, zwłaszcza w czasie wojny na pełną skalę, jest w istocie działaniem przeciwko narodowym interesom Ukrainy. A przecież to tylko jeden z wielu przykładów. Choćby Starlink — to Polska za niego płaci.
Przejdźmy do drugiego punktu. Wiem to na pewno. Ukraińscy historycy i przedstawiciele ukraińskiej nauki historycznej po pierwszych wypowiedziach Nawrockiego rozmawiali z Zełenskim i zaproponowali rozwiązanie tego problemu poprzez przekazanie dialogu o pamięci historycznej i przeszłości historykom — zarówno ukraińskim, jak i polskim. Zełenski stanowczo odmówił. U ludzi, którzy z nim rozmawiali, a później rozmawiali ze mną, powstało wrażenie, że ma do tego osobisty stosunek. Że to dla niego coś osobistego. Ponieważ gdy zaproponowano mu rozwiązanie sporu poprzez naukowy dialog historyczny, odpowiedział: „Niech spierdalają… i Polska, i Polacy”…
Ocena ukraińska Zełenskiego jest przy tym o wiele bardziej ostra, niż ta dokonywana u nas nawet przez Grzesia Brauna.
Teraz punkt trzeci. Obserwuję w Internecie, jak dzisiejsi pseudoopozycjoniści, pseudonacjonaliści i pseudopatrioci niemal jednogłośnie utożsamili Ukrainę z Zełenskim. Biegają, bronią go, publikują wpisy i oświadczenia w jego obronie, zasłaniając się Ukrainą. Tymczasem nie ma to ze sobą nic wspólnego.
Żyd Zełenski nie ma nic wspólnego ani z UPA, ani z Banderą, ani z Szuchewyczem, ani z Konowalcem, ani z Melnykiem.
Wykorzystuje to wszystko wyłącznie po to, by przykrywać gigantyczną korupcję swoją i swojego otoczenia.
A ci pseudoopozycjoniści i pseudopatrioci w praktyce go usprawiedliwiają, pomagają mu to wszystko ukrywać i faktycznie stworzyli z nim jedną koalicję. Spójrzcie: konflikty z sąsiadami, najpoważniejsze od lat pogorszenie relacji polsko-ukraińskich, groźby Zełenskiego pod adresem Białorusi — wszystko to potwierdza to, o czym mówiłem wcześniej.
Zełenski chce spalić Ukrainę, aby zatrzeć ślady swoich przestępstw: korupcyjnych, wojennych i innych. Zatrzeć ślady. Nie będzie Ukrainy — nie będzie śladów.
ibid.
Nie róbmy błędu i nie utożsamiajmy Zełenskiego i jego jaczejki z całą Ukrainą.
Myroslav Oleshko apeluje do nas:
Rekomendacja dla przyjaciół Polaków. Propagandyści, zwolnieni z mobilizacji, którzy siedzą na pensjach sięgających 50 000 dolarów miesięcznie, próbują teraz wyśmiewać Nawrockiego razem z Zełenskim, który wysłał odznaczenie pocztą, i żartują, że trudno rywalizować z kapitanem KWN, rozrywkowego programu telewizyjnego. I to prawda.
Po prostu zapomnijcie o Banderze i UPA. Poruszajcie tematy tego, jak na Ukrainie na ulicach porywa się ludzi, zabija się ludzi, zabija się studentów i wrzuca ich ciała do rzeki. Jak przyjaciele Zełenskiego razem z samym Zełenskim podczas wojny zbudowali sobie cztery ogromne pałace pod Kijowem. Tak, kiedy Bucza była okupowana, oni kontynuowali budowę ogromnych pałaców za pieniądze pochodzące z korupcji.
Wyobraźcie sobie: Polacy i inni Europejczycy przekazywali Ukrainie własne pieniądze, a Zełenski w tym czasie budował sobie pałace. Zamiast przekazać wszystko, co posiada, zwykłym ludziom, Ukrainie i ukraińskiej armii.
Przypomnijcie sobie, że cała opozycja znajduje się dziś w areszcie albo jest objęta bezprawnymi sankcjami, że Zełenski zastraszył absolutnie wszystkich opozycyjnych polityków i dziennikarzy. Niektórzy się sprzedali i podporządkowali Zełenskiemu. A ci, którzy się nie poddali, są dziś na wygnaniu, w więzieniu albo spoczywają w ziemi. To jest dyktatura, to nie jest wolny kraj, to nie jest demokratyczne państwo. I takie państwo nie zasługuje na miejsce w Unii Europejskiej. Wręcz przeciwnie – zasługuje na sankcje ze strony UE za to, co się tutaj dzieje i o czym Europa próbuje dziś milczeć oraz przymykać na to oczy. Ukraina pod względem poziomu wolności już dawno stała się gorsza od Rosji.
Tysiące Ukraińców zostały zabite przez własną armię, przez własnych żołnierzy w strukturze wojskowej zwanej TCK. Byli torturowani albo okradani. Dlatego tysiące mężczyzn w strachu porzucają wszystko i szukają schronienia w Polsce, nie chcąc wracać z Polski na Ukrainę. Ukraińcy sprzedają mieszkania i samochody tylko po to, by mieć możliwość nie trafić na front i wyjechać za granicę.
Ukraińscy deputowani, tacy jak Jewhen Szewczenko czy Ołeksandr Dubiński, siedzą w więzieniu już od trzech lat tylko za krytykę Zełenskiego. Okrzyknięto ich ludźmi pracującymi dla Rosji – ale to kłamstwo, propaganda.
Niedawno w Kijowie aresztowano samotną matkę za opublikowanie filmu krytykującego Zełenskiego. Skazano ją na pięć lat więzienia. Kobietę. Tylko dlatego, że na TikToku wyśmiewała Zełenskiego. Tak samo wyśmiewała go, jak teraz Zełenski próbuje wyśmiać prezydenta Polski.
A inną kobietę z Kijowa – matkę opozycyjnego blogera mieszkającego w USA – aresztowano za UDOSTĘPNIENIE filmu swojego syna na Facebooku. Bo zawierał krytykę Zełenskiego!
Ja, jako Ukrainiec, powiem: Ukraina jest dziś jak ZSRR. Tam ludzie boją się krytykować i głośno mówić to, co myślą. Ludzie i całe rodziny rozmawiają szeptem tylko w kuchniach. Bo jeśli ktoś usłyszy, przyjadą po nich czarne samochody. Czarne „Wołgi”, o których opowiadali kiedyś nasi pradziadkowie.
Wspierając państwo ukraińskie – wspieracie dyktaturę. Zełenski odwołał wybory. Wieczna wojna jest dla niego korzystna. Mógłby dobrowolnie podać się do dymisji, ale nie chce tego zrobić. Każdy, kto domaga się, aby dobrowolnie odszedł, jest prześladowany. W praktyce sam stał się tym, kogo gloryfikuje i wychwala – Banderą.
Tymczasem wraca stare. Ukraińcy znowu zablokowali ekshumacje w Hucie Pieniackiej.
A zatem pora na to, aby w ślad za orderami do Polski wróciło nasze uzbrojenie i pożyczone ekipie Zełenskiego pieniądze.
Dokładnie tak, jak napisał Sławomir Mentzen:
Bardzo dobrze, że Ukraińcy oddają nasze ordery. Szkoda tylko, że wcześniej rozdawaliśmy im je jak cukierki.
Jak już zwrócą wszystkie ordery, mogą jeszcze zwrócić pieniądze, broń, amunicję i wszystko co im wcześniej daliśmy.
Zacznijmy w końcu prowadzić normalną, transakcyjną politykę. Jeśli chcecie coś od nas, to musicie dać nam coś w zamian.
Liczenie na czyjąś wdzięczność kończy się właśnie tak, jak skończyło się z Ukrainą. Zamiast wdzięczności dostaliśmy pogardę i wrogość.
Koniec z frajerstwem! Koniec z pomaganiem za darmo i liczeniem na wdzięczność! Przede wszystkim polskie interesy!
Obawiam się jednak, że do zwrotu nawet pożyczonych pieniędzy nie dojdzie. Aż tak daleko honor kijowskich chochołów nie sięga.
20.06 2026
rys. facebook
________________________________
* odcinek pt. Ekologowie

Zostaw komentarz