Aktorka Joanna Szczepkowska skierowała wyjątkowo obraźliwe słowa pod adresem prezydenta Karola Nawrockiego. Nazwała go między innymi „chamem” i stwierdziła, że jest ujmą dla państwa.
Krytyka prezydenta jest czymś naturalnym w demokracji. Można nie zgadzać się z jego decyzjami i prowadzić nawet bardzo ostrą polemikę. Jednak publiczne wyzywanie głowy państwa od „chamów” nie świadczy ani o odwadze, ani o kulturze. Świadczy raczej o rezygnacji z argumentów na rzecz obelg i o prymitywnej osobowości Szczepkowskiej.
Urząd prezydenta jest symbolem Rzeczypospolitej. Szacunek dla tego urzędu nie oznacza bezkrytycznego poparcia dla osoby, która go sprawuje. Oznacza szacunek dla państwa i dla standardów życia publicznego.
Od osób publicznych można oczekiwać więcej niż języka znanego z internetowych awantur lub pijackich knajp. Popularność nie zwalnia z odpowiedzialności za słowa.
Szczepkowska była kobietą, czy kochanką Adama Michnika. Też jak on ma korzenie żydowskie i od lat prezentuje poglądy bliskie określonemu środowisku liberalnemu.
W mojej ocenie jej wypowiedź wpisuje się właśnie w styl debaty charakterystyczny dla części tego środowiska, w którym prymitywna pogarda i personalne ataki coraz częściej zastępują rzeczową dyskusję. Taki sposób prowadzenia sporu nie buduje demokracji. Niszczy kulturę polityczną, pogłębia podziały i sprawia, że zamiast rozmawiać o argumentach, zaczynamy licytować się na obelgi.
Nie trzeba zgadzać się z prezydentem, by bronić elementarnych standardów debaty publicznej. Jeżeli sami zaakceptujemy pogardę wobec najwyższych urzędów państwa tylko dlatego, że nie odpowiada nam osoba, która je sprawuje, to wcześniej czy później zapłaci za to cała wspólnota.
Szacunek dla państwa zaczyna się od szacunku dla instytucji, nawet wtedy, gdy towarzyszy nam ostry polityczny spór.
Tylko po co ja to piszę?
Czasem szkoda słów. Prędzej przekonasz osła niż kogoś, kto pogardę i nienawiść pomylił z argumentami. A poza tym warto też pamiętać, że takie publiczne obelgi są karane. Art. 135 § 2 Kodeksu karnego:
„Kto publicznie znieważa Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej, podlega karze pozbawienia wolności do lat trzech”.Może ta biedna, szpetna kobieta o tym nie wie?
Zostaw komentarz