No to słuchajcie uważnie, bo Hela dwa razy powtarzać nie będzie! Skoro mój wnuczek Klaudiusz – ten „nawiedzony”, co to zawsze musiał wszystko spisać – już skończył tę całą moją historię, to wypadałoby, żebyście rzucili na to okiem.

SŁOWO OD HELI (CZYLI PRYMA SORT OPOWIEŚĆ)
​„No, moi drodzy… Przeżyłam rzeź, przeżyłam wojnę, przeżyłam tych wszystkich skurwinsynów, co to chcieli nam wolność odebrać, to i waszą lekturę przeżyję! Myślicie, że życie to tylko rurki z kremem? O nie! U mnie był nóż, siekiera i ogień, tak jak ten dziad wędrowny wywróżył jeszcze w Czerniczynie.

​Ale nie bójcie się, nie będę tylko płakać nad rozlanym mlekiem (ani nad spalonym domem). W tych moich wspomnieniach znajdziecie wszystko:

​Jak się ucieka przed banderowcami, kiedy śmierć zagląda w okna.
​Jak się lepi pierogi ruskie, żeby przekupić milicję w stanie wojennym (bo przecież wnuka mi aresztowali, a jeść musi!).
​Jak to jest w tym Londynie, gdzie trawa zielona, ale Brytyjczycy to by wojny nie przetrwali, bo nawet lebiody na kolację nie potrafią przyrządzić.

​I o tych moich chłopach… jeden pijak, drugi skąpiec, co to o każdy słoik kompotu awantury robił.

​Kużdyn jeden coś tam o historii gada, ale ja wam powiem, jak to było naprawdę – na własnej skórze, z kresowym temperamentem i bez owijania w bawełnę!”

GDZIE NASZUKAĆ TYCH PRZYGÓD?

​Mój wnuczek wszystko ładnie poukładał w dwa tomy. Od Wołynia, przez powojenny Gdańsk, aż po moje starcze wędrówki.

​TOM I: O tym, jak przeżyć rzeź i nie zwariować.
​TOM II: O tym, jak budować życie na gruzach i dlaczego pierogi to najlepsza broń.
​Wszystkie linki macie w poście wyżej! Nie bądźcie tacy „Mazurzy” czy „Lachy”, co to się tylko kłócić potrafią na weselach, ale usiądźcie i poczytajcie.

Pamiętajcie: Życie jest krótkie, fatum nie śpi, ale póki mamy wspomnienia i talerz podsmażanych pierogów, to jeszcze nas nie pokonali!

Do zobaczenia na kartach mojej historii! (Czytaj tutaj)

Hela (ta ze zdjęcia w wianku, co to zawsze miała twardy tyłek i miękkie serce).