Głupota ludzka nie zna granic ni kordonów. Idioci są przekonani że „obroni nas UE”.
Problemem jest jeśli głupota szkodzi tylko tym którzy są półgłówkami, znacznie gorzej jest wtedy kiedy koszty głupoty jednych ponoszą drudzy. Tak było przed drugą wojną światową. Polacy byli przekonani że „nie oddamy Niemcom ani guzika”, że „niemieckie czołgi są z tektury”, oraz że „za trzy tygodnie będziemy w Berlinie”. W tym wszystkim mieli nam pomóc Brytyjczycy i Francuzi którzy już, już mieli bombardować Berlin.
Wszystko to okazało się bredniami. Ci którzy doprowadzili do tej wojny, Beck i cały rząd UCIEKLI przez Zaleszczyki. Ci którzy zostali zapłacili w powstaniu, w obozach, w egzekucjach, paleni żywcem, zabijani, torturowani. Ci którzy do tego doprowadzili stworzyli Rzad Londyński i dalej „walczyli” z za biurek.
Dziś mamy podobną sytuację. Dziś obroni nas nasze wojsko, na które wydajemy krocie, a przypomnę że przed drugą wojną światową na wojsko Polska wydawała prawie 40% wpływów budżetowych. Tak, tak. Ta „silna armia” miała nas obronić, w końcu byliśmy „mocarstwem”, takim mocarstwem że chcieliśmy mieć nawet swoje kolonie.
Dziś media piszą że „Zaufanie do Unii Europejskiej jako gwaranta bezpieczeństwa najczęściej deklarują wyborcy Koalicji Obywatelskiej oraz sympatycy Rafała Trzaskowskiego. Aż 53 proc. tej grupy wierzy, że w razie zagrożenia to właśnie Bruksela udzieliłaby Polsce wsparcia. Co ciekawe, zaufanie do UE jest wyraźnie wyższe wśród osób z wyższym wykształceniem – w tej grupie wynosi ono 35 proc..” i „Tylko 15 procent badanych upatruje kluczowego wsparcia przede wszystkim w Stanach Zjednoczonych.”
Tak tak, osoby z wyższym wykształceniem WIERZĄ że UE będzie nas wspierało w razie „zagrożenia”. Ja mam takie pytanie, a CZYM nas UE będzie wspierało? Ile UE (nie państwa UE) ma samolotów? Ile ma czołgów? Ile ma satelitów szpiegowskich? Ile ma rakiet, ile produkuje amunicji, i w końcu ILE MA WOJSKA UE?
Najśmieszniejsze jest to że odpowiedź na te wszystkie pytania to ZERO. UE nie ma ŻADNEGO wojska które choćby w minimalny sposób byłoby w stanie wspomóc Polskę (jest jakiś oddział, ale jego liczebność i znaczenie jest kompletnie pomijalne, tak go oceniła sama UE). Ale co to kogo obchodzi. Ludzie WIERZĄ że „UE pomoże”, jak i czym, tego pytania sobie już nikt nie zadaje. Przypominam że większość tych którzy wierzą że „pomoże” to ludzie z wyższym wykształceniem.
To jest prawdziwy dramat, to przekonanie wyborców KO, że „UE pomoże”, mimo że nie ma na to NAJMNIEJSZYCH szans, bo NIE MA JAK, ale dla nich to NIE MA ZNACZENIA. Oni „wierzą”, tak wierzą że będą jechać po Trumpie, mimo że to USA ma broń, czołgi, rakiety, rozpoznanie, amunicję i wielokrotnie pokazała że umie wojować. To czy będzie chciała nas bronić to inna sprawa.
Ale mam takie pytanie, CZY WARTO BRONIĆ IDIOTÓW którzy wierzą że obroni ich ktoś kto nie ma najmniejszych szans na to żeby ich obronić?
Ktoś może powiedzieć, ale to nie UE będzie nas broniło, tyko „kraje UE”. To ja zapytam o to samo, KTÓRE KRAJE wyślą tu wojsko? JAKIE MAJĄ WOJSKO? Które kraje poza Polska pomogły Ukrainie w pierwszych dniach wojny? Pamiętacie? Nie, to ja przypomnę Polska i USA. Przypominacie sobie co Niemcy wysłali Ukraińcom na początku wojny? To ja przypomnę HEŁMY. Tak, tak, HEŁMY, a co wysłali Francuzi? NIC.
Zostaw komentarz