Wywiady z urzędującymi ministrami są zwykle nudne jak flaki z olejem. Ale świeżo zdymisjonowanym członkom rządu zdarza się (niekiedy) powiedzieć coś ciekawego, a nawet zabawnego.
Pokrewną duszę wytrawnego autoironisty odkryłem właśnie u exministra Tadeusza Kościńskiego, którego dotąd miałem za jedną z najbardziej bezbarwnych postaci ekipy PJK.
Tymczasem okazuje się, że pan Tadeusz celowo ukrywał przed szerszą publicznością wiele interesujących przemyśleń dotyczących tego, jak powinno funkcjonować państwo polskie. Niektórymi z nich podzielił się w wywiadzie udzielonym „Rzeczpospolitej” (link do wywiadu).
Pośród wielu frapujących wątków, moją uwagę przykuł ten w którym exminister przedstawia wyrafinowaną wizję rządowego procesu decyzyjnego jaki mamy w Polsce. Wedle niej:
„(…) premier Morawiecki jest od tego, aby słuchać tego, co mówią jego szefowie. Politycy z Nowogrodzkiej mają zaś słuchać tego, co społeczeństwo mówi. Po co mamy posłów, partie polityczne, po co premier, gdy o wszystkim miałby decydować minister finansów? Kompletnie bez sensu. Każdy minister ma słuchać i wykonywać polecenia z góry”.
Na wątpliwości dziennikarza, że „minister ponosi odpowiedzialność konstytucyjną za swoje decyzje, a nie np. szef partii”.
TK zapewnia:
„To co wcześniej powiedziałem, nie oznacza, że się nie ma swojego poglądu”.
Wówczas pada podchwytliwe pytanie żurnalisty i rozbrajająca odpowiedź pana Tadeusza:
„Proszę podać choćby jedną rzecz, która przyszła z Nowogrodzkiej, a pan ją zablokował.
Nie, takiej rzeczy nie ma. Moją rolą jest wykonywanie. Na pewno chciałem, żeby Polska szybciej stała się cyfrowa, żeby rozwijał się obrót bezgotówkowy, żeby była cyfrowa waluta. Chciałem tego, ale nie ma. Czuję się i jestem politycznie odpowiedzialny za Polski Ład, ale nie jestem odpowiedzialny za zrobienie czegoś źle”.
Amen.
Autor: prof. Antoni Dudek
Polski politolog i historyk, profesor nauk humanistycznych, członek Rady Instytutu Pamięci Narodowej, profesor zwyczajny Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie.
Zostaw komentarz