#frontiersmannews
Witam.
Czym jest wojna? Kiedy się zaczyna i dlaczego? I czym jest wobec tego pokój i kiedy zakończenie wojny i przejście w stan pokoju staje się możliwe?
To są niby dość banalne pytania na które wydawało by się każdy może odpowiedzieć. Ale w praktyce tak nie jest. Biorąc pod uwagę karuzelę emocjonalną która jest obecna w opinii publicznej w tym i innych krajach zachodnich, za każdym razem jak coś złego się dzieje na linii frontu, mamy wybuch pesymistycznych opinii które są wspierane przez tych, kto w Europie bardzo by chciał by świat wrócił do przytulnych i fajnych czasów sprzed wojny. I tak powstaje hasło „stop war in Ukraine”. Niby bardzo dobre hasło i słuszne, bo Ukraina cierpi … z tym że zazwyczaj za tym hasłem kryje się „zakończmy wojnę za każdą cenę i jak najszybciej”. A wcale nie „zakończmy wojnę w ten sposób żeby obrońca się obronił, a morderca i gwałciciel został ukarany”.
Temat „zakończenia wojny” co jakiś czas się pojawia, później znika i znów się pojawia. Wielu ludzi pytało mnie o zdanie prywatnie, szczególnie przed wizytą Macrona i Scholza do Kijowa, co sądzę o tym że ci Panowie „na pewno jadą wymusić na Żeleńskim niekorzystny pokój”. Więc Ja postanowiłem że temat jest wart oddzielnego artykułu.
Dziś spróbujemy rozłożyć go na czynniki pierwsze. Spokojnie i bez pośpiechu (głos zza kadru: ma on na myśli że tekst jest znów długi jak cholera) zróbmy porządek z pojęciami typu wojna i pokój u siebie w głowach. To jest to co lubię robić. Siadam i w myślach staram się rozłożyć wszystko na swoje miejsca na odpowiednich pułkach. Dziś zrobię to po prostu na piśmie, a nie tylko w swojej głowie.
WOJNA
Czym jest wojna? Pod wojną rozumiem taki konflikt interesów który nie udaje się rozwiązać za pomocą żadnych innych narzędzi oprócz użycia siły. Podstawą dla wojny zawsze są sprzeczne interesy dwóch czy większej liczby stron. Więc, wobec tego czym jest pokój i kiedy on staje się możliwy? Odpowiedź jest banalnie prosta – w chwili kiedy znika ten konflikt interesów. Przy czym pod pokojem, mamy na myśli prawdziwy, trwały pokój. Długotrwały stan bez wojny w którym wynikające tarcia są rozwiązywane za pomocą innych narzędzi niż siła. Jak z tym jest w wojnie rosyjsko-ukraińskiej? Na czym polega sedno tego konfliktu? Przybliżmy to sobie.
1/ Rosja
Tak się złożyło że przywódca tego kraju, przed rozpoczęciem pełnoskalowej inwazji, widocznie na tyle był pewny sukcesu że w swoim przemówieniu dość ściśle określił jakie ma pretensje do Ukrainy i jakie są cele tej wojny. Rosyjski punkt widzenia polega na tym, że Ukraina jest po prostu częścią historycznej rosji, a Ukraińcy są południowymi rosjanami. To są ziemie tymczasowo oderwane od ich kraju w wyniku obcych złowrogich działań. I to jest fragment szerszego obrazu, w którym z punktu widzenia rosji sama niepodległość Ukrainy to jest agresja przeciwko niej ze strony zachodu. Bo to zachód rozpropagował, w ich rozumieniu, południowych rosjan żeby ich oderwać i osłabić rosję. Więc postrzegają ten konflikt w szerszym zakresie jako walkę z zachodem i USA za swoje prawo do istnienia jako imperium. Ich pretensje do Ukrainy są wobec tego bardzo proste – likwidacja tego kraju. Ale nie tylko kraju. Również kultury, języka i wszystkiego co z ich punktu widzenia jest źródłem tej choroby którą nazywają dosłownie: „ukraiństwo”. Łącznie z częściową przynajmniej likwidacją ludności która jest nosicielem tych idei uważanych przez nich za wrogie. Stąd ta denazyfikacja. Która w praktyce oznacza deukrainizację.
2/ Ukraina.
Wobec tych pretensji ze strony Rosji, ukraiński interes w wojnie jest naprawdę bardzo prosty – wytrwać. Rosja na tyle w jasny sposób określiła swoje cele, że po stronie ukraińskiej wybór dla jej obywateli stał się jasny i prosty. Albo chcesz istnienia kraju i narodu, albo nie chcesz. Pytanie w jakich granicach kraj będzie istniał już jest innym pytaniem, podrzędnym w porównaniu z kwestią fundamentalna którą jest po prostu zachowanie niepodległego bytu.
Dodam od razu, że poziom geopolityczny na którym USA prowadzi wielką grę z Rosją i Chinami jest w tej wojnie oczywiście obecny. Ale jeżeli widzicie osobę która wam mówi że „Ukraińcy umierają za interesy USA”, to można na tym kończyć rozmowę. Ukraina w tej wojnie walczy o swoje istnienie. To jest motywacja dla jej obywateli żeby walczyć. To jest podstawowy interes ukraiński w tej wojnie.
Geopolityczna gra jest natomiast nadbudówką nad tym poziomem. Te poziomy one się nie wykluczają tylko istnieją równolegle i współgrają. Ten konflikt na poziomie geopolitycznym ma już zasięg globalny.
POKÓJ
Po tym jak określiliśmy wkrótce, na czym polega sedno konfliktu z obu stron, możemy zrobić logiczny wniosek co do warunków prawdziwego i trwałego pokoju. I tak samo jest on prosty – POKÓJ JEST MOŻLIWY KIEDY ZNIKNIE KONFLIKT INTERESÓW. Czyli albo zniknie Ukraina w jej obecnym kształcie i nie będzie komu dążyć do niepodległości. Albo zniknie rosja jako państwo imperialne dążącego do wchłonięcia innych niechętnych temu terytorium i narodów. I tyle. Żadnych innych opcji nie istnieje. Żeby zapewnić pokój, musimy zlikwidować podstawę konfliktu. I następnym razem, jak ktoś Państwu znów powie „stop the war in Ukraine”, możecie śmiało wymagać sprecyzowania, jaką z tych dwóch opcji ma na myśli.
ZAWIESZENIE BRONI
Natomiast większość tych kto teraz mówi o pokoju, oczywiście nie będzie tak odważny żeby tak otwarcie o tym mówić. Mówiąc o zakończeniu wojny, zawsze powiedzą że droga dyplomacji wymaga kompromisu i że wcześniej czy później trzeba będzie zacząć rozmawiać ze sobą. No i co ci ludzie mają na myśli w takim razie mówiąc o pokoju? Mówią o różnych formach tego samego – tymczasowego zawieszenia broni. Pauza, przerwa, zamrożenie konfliktu … lub nawet po prostu tymczasowe zmniejszenie jego intensywności (tak jak to było ostatnie 6 lat w Donbasie). I nie ważne jakie argumenty używają i jak nazywają ten pokój … bez spełnienia warunków dla pokoju trwałego, to nie może być nic innego niż zawieszenie broni.
No i porozmawiajmy teraz konkretniej o tej opcji. Czy do niej może dojść, w jakich warunkach, co może wpłynąć na taki rozwój wydarzeń?
Możemy ułożyć sobie pewną formułę w której każda ze stron walczących ma zasoby (ludzkie i sprzętowe), morale społeczeństwa ( czyli jego wolę do kontynuowania wojny), wsparcie sojuszników (lub jego brak). Te czynniki się składają i tworzą pewny współczynnik. Może więc nastąpić moment w którym liczby tych umownych współczynników po obu stronach spadną wystarczająco nisko i jednocześnie się wyrównają tak że obie strony dojdą do wniosku, że kontynuacja walki nie jest możliwa. Wtedy następuje zawieszenie broni. Oczywiście może być wiele opcji. Ktoś może minimalnie zyskać mając jakąś przewagę albo stracić. Ale zasady to nie zmienia. Te czynniki pozostaną kluczowe. Zasoby, morale, wsparcie z zewnątrz. Przy czym ostatni czynnik oprócz tego że wpływa na międzynarodowe położenie strony walczącej przekłada się bezpośrednio i na morale społeczeństwa i na zasoby (co dobitnie sytuacja Ukrainy nam pokazuje)
Spróbujmy teraz tak samo sprawdzić jak jest z tymi składnikami po obu stronach:
1/Rosja
Realne zasoby którymi dysponuje Rosja, w pewnym sensie są wielką niewiadomą. Dlatego że z jednej strony to wielki kraj którego zasoby demograficzne, sprzętowe, gospodarcze są kilkukrotnie większe od ukraińskich. Ale z drugiej strony widzimy jawnie że przywódcy tego kraju unikają za wszelką cenę stanu pełnej mobilizacji który by pozwolił sięgnąć po całość tych rezerw. I moim zdaniem, to już wyraźnie wskazuje na to że kraj ten do takiej mobilizacji nie jest gotów w obecnych warunkach. Że elity boją się możliwych skutków takich radykalnych działań. Dlatego mamy różne próby przejścia w stan częściowej mobilizacji kraju. Specjalne ustawy, specjalny tryb pracy zbrojeniówki, próby powołania ochotników i zaciągnięcia najemników. Jednocześnie próby realnej oceny zasobów sprzętowych Rosji i jej amunicji wskazują raczej na to że są one o wiele mniejsze niż to jest obecne w stereotypach w świadomości „zwykłego Kowalskiego”. Skala produkcji wewnątrz kraju dla uzupełnienia stanów jest nieporównywalna ze skalą strat i zapotrzebowaniem armii rosyjskiej podczas intensywnych walk. Potoczne uzupełnienie wobec tego w dłuższej perspektywie, nie jest możliwe. To samo dotyczy zasobów ludzkich. Oczywiście nie chodzi tu o to że rosja dba o swoich obywateli i ich życia chce oszczędzić. Chodzi raczej o stabilność systemu. Władze rosyjskie wolą nie powoływać wielkiej armii poborowej obawiając się jawnie … w dużym uproszczeniu nowego r. 1917. Podsumowując ten punkt, Rosja ma dość duże zasoby, ale nie ma tych zasobów na tyle dużo żeby nieprzerwanie prowadzić wielką wojnę i dużej skali operacje wiążące się z dużymi stratami. Rosja prawdopodobnie już teraz straciła ok 15% wszystkich swoich czołgów które ma w szeregu i w rezerwie. Albo 1/3 od tego co miała na początek konfliktu w całej armii. Tak, Rosja jeszcze długo będzie w stanie uzupełniać te straty, ale trzeba sobie zdawać sprawę, że jeżeli będzie chciała znów zwiększyć skalę swoich operacji, zaatakować Odessę, Charków, Dnipro … no to można sobie obliczyć w przybliżeniu na ile tych rezerw sprzętowych jej wystarczy. Z amunicją z jednej strony jest łatwiej, a z drugiej niektóre typy amunicji Rosji skończą się o wiele szybciej niż inne. Chodzi o te cięższe typy i trudniejsze do wyprodukowania. W przyszłości będzie to oznaczać po prostu kurczenie się zdolności rosyjskich na polu bitwy w porównaniu z obecnym stanem rzeczy.
Morale społeczeństwa. Tutaj sytuacja jest dwojaka. Z jednej strony akceptacja tego konfliktu w społeczeństwie jest na całkiem wysokim poziomie. Rosjanie już od dawna są moralnie gotowi zabijać za to co uważają za swój żywotny interes. Oni rzeczywiście obierają tą wojnę jak ich czas – być lub nie być wielkim krajem. Jako punkt graniczny za którym albo nastąpi ich nowy złoty wiek, albo absolutny upadek. Jednocześnie, rosjanie mają to we krwi że zawsze się mobilizują ponad podziałami w obronie własnego kraju. Czyli przeciwko Napoleonowi, Hitlerowi i innym tego typu najeźdźcom którzy bezpośrednio zagrażają ich domom i rodzinom. Natomiast w przypadku Ukrainy, tych ludzi na tyle przekonano że naród ten i kraj jest małowartościowy w porównaniu z pierwszą ligą do której należy rosja, że paradoksalnie w mentalności rosjan, Ukraina zwyczajnie nie jest warta totalnej mobilizacji i poświęceń. Wielka armia rosyjska i tak ma być w stanie ją zdusić. Tak, być może nie będzie to tak szybkie i łatwe jak się przewidywało (wyłącznie z powodu wtrącania się zachodu), ale w końcu armia FR nie może nie dojść do granicy z Polską. To jest paradoks, ale propaganda rosyjska, w moim odczuciu w tej wojnie obniża rosyjską gotowość do poświęcenia się w tej walce. Bo to mimo wszystko nie jest bitwa ani o Moskwę ani o Kursk czy Rostów. To są tereny bez których się żyło od 1991 roku i które nie jest ważne czy będą zajęte w tym roku czy w ciągu następnych 20 lat. Ale rosjanie przy tym są pewni że one zostaną zajęte i będą do nich należeć.
Pod tym względem, nie jest głupie w zasadzie takie prowadzenie wojny żeby nie dawać temu społeczeństwu boost do ich morale i gotowości do walki. Czyli nie atakować wprost obiektów cywilnych na jej terenie i nie przechodzić przez linię granicy na tereny rosji właściwej. Zapewniam że pod tym względem, co by nie mówiła propaganda, dla zwykłego rosjanina jest różnica między Kurskiem a Donieckiem czy Chersoniem.
Wsparcie międzynarodowe. Tutaj sytuacja jest dwuznaczna. Ono i jest i go nie ma również. Czyli istnieją kraje którym zależy na tym żeby rosja nie upadła i żeby angażowała przez dłuższy czas uwagę zachodu. Ale razem z tym nie ma krajów które byłyby gotowe otwarcie stanąć po stronie rosji w walce czy bezpośrednio dostarczać jej uzbrojenie i amunicję. Nie tylko dla tego że te kraje mają tylko po części wspólne interesy z rosją, ale również dlatego że sama rosja zbudowała sobie wizerunek tego który innym dostarcza wsparcie. Wizerunek wielkiego rozgrywającego w wojnach i konfliktach. Tego kto ma nieograniczone zasoby. I teraz otwarta prośba o pomoc u innych dużych graczy, status rosji drastycznie by obniżył. Co nie oznacza że w pewnych warunkach to nie okaże się mniejszym złem od przegranej i nie zmusi rosję o wsparcie prosić.
Zaś na poziomie dyplomatycznym i gospodarczym, ten kraj będzie zawsze dostawał ograniczone wsparcie od „sojuszników”. Na tyle, na ile jest to potrzebne żeby rosja dalej grała swoją rolę. Nie więcej.
2/ Ukraina.
Z ukraińskimi zasobami sprawa jest jeszcze bardziej skomplikowana. Jej zasoby ludzkie w krótkiej perspektywie (liczonej w latach, a nie dziesięcioleciach) są większe od rosyjskich. Tak, tak, brzmi absurdalnie, ale tak jest. A wszystko za sprawą tego że morale społeczeństwo i jasna motywacja pozwala na zmobilizowanie większej liczby obywateli, podczas gdy w rosji mamy samoograniczenie które w krótkiej perspektywie nie pozwalają na powołanie setek tysięcy czy miliony ludzi. Zasoby gospodarcze i sprzętowe Ukrainy oczywiście są wprost związane z gotowością krajów sojuszniczych ją wspierać w tych dziedzinach. Jeżeli by Ukraina walczyła zasobami własnymi, to byłaby to krwawa wojna z o wiele większymi stratami w ludziach i terytorium.
No i od razu przejdziemy do kwestii tego wsparcia sojuszników. Po pierwsze trzeba wyraźnie określić że sama zdolność Ukrainy do kontynuowania wojny zależy tak naprawdę od wsparcia kilku krajów. Z których absolutnie kluczowe są dwa. USA i Polska. Bez nich – wsparcie nie jest możliwe. Wszystko co ponadto, rozszerza możliwości tego wsparcia, ułatwia logistykę, przyspiesza dostawy. Ale zasadnicze decyzje USA co do wsparcia Ukrainy w tym konflikcie i wysiłek Polski jako centrum logistyki (i również strony wspierającej bezpośrednio) sa kluczowe. USA budują koalicję w której biorą na siebie rolę koordynatora nie dlatego że sami by nie mogli zabezpieczyć Ukrainę, a raczej dlatego że prowadzą większą grę geopolityczną i próbują umocnić swoje przywództwo przed konfrontacją z Chinami. Oceniając posunięcia USA, z jednej strony mamy jednoznaczne deklaracje co do celów które USA sobie stawiają w tej wojnie, zaś z drugiej mamy ostrą krytykę wielu ekspertów co do wolnego tempo dostaw uzbrojenia na Ukrainę co ogranicza jej możliwości na polu bitwy. Na ile uzasadniona jest ta krytyka? Moim zdaniem, często nie zwracamy uwagi na to na ile trudną operacją jest dostarczenie w tak krótkim czasie, tak ogromnej liczby broni ciężkiej i amunicji. To co w normalnych warunkach zajęłoby lata, musi zająć w tej chwili miesiące albo i tygodnie. To jest ogromny wręcz wysiłek logistyczny, ogromny wysiłek organizacyjny dla koordynacji całego procesu i wyszkolenia rzeszy ukraińskich żołnierzy w posługiwaniu się sprzętem. To jest zbudowanie od zera zaplecza i przygotowanie kadr i baz dla remontu ogromnej liczby sprzętu. To się robi nie na terenie Ukrainy często, tylko w krajach sojuszniczych. Kraje zachodnie nie miały do czynienia z podobnym ruchem i potrzebą szybkiej rozbudowy zdolności od czasów drugiej wojny światowej. Nikt nie będzie po prostu wysyłał kosztowną broń na Ukrainę w jedną stronę znając że po kilku tygodniach stanie się bezużyteczna bez części zamiennych i możliwości ją obsługiwać. To wszystko wymaga czasu. I jeżeli cały proces jest już w toku, to raczej to też oznacza że ten ogromny wysiłek nie może być tak łatwo zatrzymany też. Jego się podejmuje tylko jeżeli się oczekuje że się opłaci. Do tego oczywiście są i polityczne pewne przyczyny dlaczego dostawy są wolniejsze niż mogłyby być. Nie bez tego. USA grają w większą grę i budują koalicję w której wysłanie broni i zaangażowanie się po stronie Ukrainy, służy jako jasna deklaracja, którą stronę zajmujesz i zawęża pole do manewru tym kto by chciał zostać swobodny odzobowiązań. To jest narzędzie dla USA do związania sojuszników ze sobą.
Moja konkluzja jest taka że, broni i amunicji Ukrainie nie zabraknie na pewno. Bo USA już na tyle się zaangażowały w ten konflikt że jest to dla nich decyzja strategiczna. Jednocześnie mamy być świadomi że nie będzie to szybka rozgrywka, tylko poważna długotrwała gra w której będzie jeszcze wiele bitew i potyczek i która nie ogranicza się wcale wojną rosyjsko-ukraińską tylko. Dostawy będą rosły, a możliwości ukraińskiej armii się rozszerzały. Ale nie skokowo, tylko krok po kroku. I ja nie jestem pewien czy przezbrojenie tak dużej armii na nową dla niej broń od zera można jakoś inaczej przeprowadzić. To samo swoją drogą dotyczy i ukraińskiej gospodarki i finansów. Nie zabraknie temu kraju nigdy pieniądzy i nie zbankrutuje on. Mimo że minimalnie, ale ten kraj będzie podtrzymywany przy życiu. Dlatego że jego heroiczna walka o swoje przetrwanie, moim zdaniem, już przekonała odpowiednich ludzi w USA że ten kraj jest wart zainwestowanie w niego … i że ta jego walka będzie miała swoje ważne miejsce w ogólnej strategii USA w ich rozgrywce geopolitycznej.
Co dotyczy morale społeczeństwa. W przypadku Ukrainy to jest kwestia absolutnie kluczowa, której nie można nie docenić. Bo to ta kwestia przesądziła o tym że plany i przepowiednie odnośnie tego konfliktu nie zrealizowały się. To tą kwestię nie doceniono jak w Rosji tak i na zachodzie przed wojną. Na ile zahartowane jest ukraińskie społeczeństwo i jak duże jest jego zdecydowanie kontynuować walkę? Na piątym miesiącu wojny po wszystkich poniesionych stratach wszystkie badania opinii publicznej wskazują na totalną konsolidację tego narodu która nadal nie spada. 97% zaufania do Sił Zbrojnych, 85% dla władz centralnych, 81% nie jest gotów ustąpić Krym i Donbas dla pokoju, 89% nie chce ustąpić terenów które Rosja okupowała po 24 lutego. Takie nastroje panują na Ukrainie w tej chwili. Dlaczego tak? Już o tym pisałem, powodem jest to jak ostro rosja postawiła sprawę i przez to wymusiła wręcz konsolidację. Okrutny sposób prowadzenia wojny … jednocześnie, uwaga, połączony z brakiem zdolności rosji żeby ją prowadzić bardzo okrutnie, powoduje że jak gdyby drażnili Ukraińców i wkurzali, ale zarazem skala tych zniszczeń na tak duży kraj jest daleko niewystarczająca żeby przy tej motywacji zdusić siłą wolę walki. To ma efekt przeciwny od zamierzonego. Bo wolę walki potęguje, a nie zabija.
No a kolejną kwestią jest odporność społeczeństwa i niechęć jego do nowych porozumień kompromisowych z Rosją. Winni temu są znów sami rosjanie i … nasi drodzy przyjaciele z Niemiec i Francji (oni chyba nie bardzo zdają sobie sprawę z tego). Bo istniała wojna w Donbasie i porozumienia mińskie, które miały zapewnić kompromis i trwały pokój, a się okazały po prostu przykrywką dla rosyjskiej okupacji, która ta wyrzuciła jak tylko była gotowa do nowej inwazji. Namówić ukraińskie społeczeństwo drugi raz na to samo będzie o wiele trudniej.
I dodam specjalnie dla cyników, którzy uważają że głupie społeczeństwa nic nie znaczą, a wszystkim kierują wyłącznie interesy państw i grup biznesowych. Nie powtarzajcie błędów rosyjskich. Nie wolno negować siły aktywnego i świadomego swoich dążeń społeczeństwa. Nie wolno negować jego wpływu na wydarzenia. Ta energia społeczna i interesy to są czynniki które się nie wykluczają, a dopełniają.
WNIOSKI
Czy zawieszenie broni na Ukrainie jest możliwe? W chwili obecnej, nie jest. Bo obie strony jeszcze mają zasoby dla walki i zdecydowanie się by kontynuować. Dla Ukrainy okupacja terenów południa kraju jest nie do przyjęcia dla władz, armii i społeczeństwa. Dla Rosji, oddanie tych terenów Ukrainie jest tak samo nie do przyjęcia. W przyszłości sytuacja może się zmienić. Istnieje wachlarz różnych scenariuszy. Ukraina może przeprowadzić udaną kontrofensywę w jednym miejscu, ale nie mieć sił na innych kierunkach. Może ponieść porażkę na jakimś z kierunków. Ogrom strat może zrobić zawieszenie broni bardziej akceptowalnym. Ze strony rosyjskiej, wyczerpanie się zapasów częściowe lub wyraźna przegrana na jakimś kierunku (wraz ze strachem większej porażki) również może zrobić opcję tymczasowej pauzy bardziej akceptowalną. To wszystko jest możliwe w pewnych warunkach i może w przyszłości doprowadzić do pauzy. ALE NIE TERAZ. Nie po bitwie o Donbas jakby się nie zakończyła. Wola walki ukraińska jak i arogancja rosyjska są na zbyt wysokim poziomie dla jakiegokolwiek porozumienia. Jednocześnie, absolutnie nie warto przeceniać wpływu oddzielnych europejskich polityków na możliwość zakończenia wojny. Żeleński nigdy nie zaryzykuje swoimi 85% poparcia dla niejasnych propozycji ze strony Paryża czy Berlina. Społeczeństwo ukraińskie nie da się obejść, czy nawiązać Ukrainie cokolwiek co by ono nie zaakceptowało. Bo będzie wybuch. Tym bardziej gdy się okazuje że tych propozycji wcale nie było. Na odwrót miało miejsce publiczne wyznanie ukraińskiej walki poprzez nadanie Ukrainie statusu kandydata do UE. Symboliczny sens tego wydarzenia nie warto nie doceniać, bo ono wzmocniło morale tego społeczeństwa (a więc zrobiło mniej gotowym do ustępstw), a nie na odwrót. Nie widzę również żadnych wskazówek by USA zamierzali by z jakiegoś niewiadomego powodu odstąpić od swojej polityki wobec Ukrainy. Na odwrót, raczej polityka tego kraju wskazuje na długotrwałą strategię wzmocnienia swojej obecności w regionie i wspieranie tych kto jest gotów sam brać odpowiedzialność za bezpieczeństwo regionu. Wiem że wielu moich czytelników nie cierpi Pana Trumpa, ale wezwałbym nie przesadzać. Osobiście jestem skłonny uważać że w sprawach strategicznych USA zachowuje ciągłość polityki nawet przy takiej wrogości tak różnych niby opcji politycznych do siebie nawzajem. Nie róbmy z USA republiki bananowej w której wszystko się obraca na 180 stopni dlatego że głowa państwa się zmienił.
Dla krajów europejskich, które chciałyby „szybkiego zakończenia konfliktu” … trzeba będzie się pogodzić że mają bardzo ograniczony wpływ na to. Żeby coś wymuszać na kimś trzeba być na tyle silnym by twój wpływ był decydujący. A on taki nie jest. Niemcy czy Francja nie wspierają Ukrainę tak mocno by była ona od nich uzależniona całkowicie. I te kraje również nie mają siły która by na przykład mogła cokolwiek zagwarantować Ukrainie. Nie mają czym przekonać ukraińskie nieufne społeczeństwo że w razie podpisania traktatu z rosją gwarantują jego dotrzymanie. Nie mają co mu dać żeby go przekupić.
Zwracam również uwagę że dla europejskich krajów, alternatywa „wspierajmy Ukrainę żeby zwyciężyła” vs „Nie wspierajmy żeby była skłonna do porozumienia” JEST TAK NAPRAWDĘ FAŁSZYWA ALTERNATYWA. Wiem że bardzo wielu z was jest tak nieufnych wobec Niemiec, że ze mną się nie zgodzi. Ale … no nie da się już teraz wrócić do świata przed tą wojną. Nie da się unormować sobie stosunki z Rosją. Przywódcy i elity w wielu krajach zachodnich nie chcą tego sobie przyznać … ale oni będą do tego zmuszeni. Z prostej przyczyny. Rosja nie odstąpi od swoich celów.
Likwidacja Ukrainy jest naprawdę w tym kraju postrzegane jako cel strategiczny i absolutnie kluczowy dla dalszych perspektyw tego kraju jaki imperium. Żadne Niemcy czy Francja tego nie zmienią. Można doprowadzić do zawieszenia broni z Rosją, ale ona ten czas potraktuje jako przerwę dla odbudowy i przygotowania się do nowego ataku. I tak raz za razem aż do momentu swojego upadku lub zniszczenia Ukrainy. Każdy kto będzie chciał w Niemczech budować sobie partnerskie stosunki z Rosją, każde te parę lat, będzi dostawał kryzys. Bo co byśmy nie mówili o tych krajach, ale są one demokratyczne i istnieje tam opinia publiczna. I nie da się spokojnie współpracować z krajem który zabija codziennie dzieci i ogłasza przy tym, że to jest normalne.
Tak że co i kto by sobie nie planował i nie chciał … wspierać Ukrainę kraje zachodu będą zmuszeni. Ten wysiłek może być skoncentrowany na najbliższe lata, lub rozłożony na dłuższy okres ale ja tu nie widzę realnej alternatywy. Rosja zmusi to robić. I Rosja tak samo storpeduje każdą próbę z nią współpracować.
I już na koniec powiem, że moim zdaniem jednej rzeczy kraje zachodu, łącznie z USA, nie rozumieją. Wielu w tamtejszych elitach oczekuje zmiany władzy w Rosji na nowy reżim z którym da się dogadać. Taki który zachowa stabilność tego kraju, zadba o broń nuklearna i być może nawet będzie uzupełnieniem dla obozu zachodniego. To są mrzonki. Rosja przy jej poziomie centralizacji i stanem społeczeństwa, jest w rzeczywistości kruchym organizmem. Zachód będzie zmuszony zadbać o to żeby Ukraina nie przegrała co najmniej tej wojny, a dla Rosji zaś zwycięstwo stanie się kwestią wewnętrznej stabilności. Jej wystarczy po prostu brak wygranej żeby pogrążyć się w kryzysie. Bo kiedy w takim państwie silna władza ogłasza swoje cele i idzie na wojnę i później nie jest w stanie ją wygrać … jej siła zostaje podważona. A kryzys w rosji to zawsze wielki chaos.
Mam nadzieję że przynajmniej ktoś z moich drogich czytelników dotarł do końca :)
Dla tych zahartowanych i chętnych dalej czytać tego typu teksty, oznajmiam że istnieje możliwość wesprzeć mnie na Patreon
https://www.patreon.com/frontiersmannews
Wspierając, umożliwiają mi Państwo poświęcać więcej czasu na pisanie nowych tekstów.
#frontiersmannews

Autor obrazu: Denis Cyperko
Zostaw komentarz