Leszek Kraskowski trafił do aresztu. Wg rozdmuchanych przez liberalne me(n)dia informacji zarzuty dotyczą gróźb karalnych pod adresem komendanta jakiegoś posterunku oraz… nielegalnego posiadania broni.
Co prawda coraz głośniejsze jest, że areszt zastosowany na podstawie poszlak przynajmniej w części dot. groźby. Otóż faktycznie do jakiegoś lokalnego oberpolicaja wpłynął mail grożący mu śmiercią, ale został wysłany z maila, jakiego dotychczas Kraskowski nigdy nie używał! Za to by rozwiać wątpliwości co do autora w adresie uwidocznione są imię i nazwisko dziennikarza.
Nie został sprawdzony ani komputer Kraskowskiego, ani też IP, spod którego ta groźba miała wypłynąć. A zatem konto takie założyć mógł każdy.
Powyższe zostawmy jednak sądowi odwoławczemu.
Zażalenie na postanowienie sądu rejonowego w Piasecznie wpłynęło bowiem w terminie.
Ale na pewno możemy zająć się sprawą pistoletu.
Na szczęście niesporne jest, że mówimy tylko o broni hukowej.
Dla tych, którzy do tej pory nie interesowali się krótką bronią wyjaśniam.
Tzw, pistolet hukowy jest trwale skonstruowany w ten sposób, aby nie można go było przerobić na broń zwykłą, mogącą wystrzelić pocisk choćby jeden raz. Jego lufa zrobiona jest ze stali miękkiej; dodatkowo wbudowana jest przegroda ze stali twardej, dzieląca lufę na dwa niezależne „korytarze”.
Być może dałoby się taką przegrodę usunąć. Ale koszt byłby kilka, a nawet kilkanaście razy większy niż zakup broni krótkiej na „czarnym rynku”. Jest więc nieopłacalny a poza tym niemożliwy do zrealizowania w warunkach nawet dobrze wyposażonego warsztatu.
Musimy pamiętać, że do 2017 roku krajowy wymiar sprawiedliwości kaliber broni gazowej (w tym hukowej) oznaczany był zgodnie z wielowiekową tradycją.
No bo przecież od kilkuset lat kaliber oznaczał średnicę lufy.
Dokładnie na tym zasadzała się opinia nieistniejącego już Instytutu Mechaniki Precyzyjnej z 14 sierpnia 2012 roku (nr ZT/127/2012) dotycząca pistoletu hukowego Walther P-99.
Opierając się na Polskiej Normie nr PN-V-01016 Instytut stwierdził, że pistolety te należy klasyfikować jako broń alarmową o kalibrze do 6 mm, ponieważ średnica wewnętrzna lufy (jej najwęższy element/przegroda) nie przekracza 6 mm. W efekcie IMP uznał, że na zakup i posiadanie tych pistoletów oraz amunicji 9 mm P.A.K. nie jest wymagane pozwolenie na broń.
Na tej podstawie do obrotu weszło kilka, a może nawet kilkanaście tysięcy sztuk tej broni. Dla porządku wspomnieć należy, że rok wcześniej Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji wydało analogiczną opinię.

Generalnie należałoby zapytać – i komu to przeszkadzało? Broń hukowa na amunicję 9 mm robiła więcej hałasu; poza tym była tak samo (nie)groźna dla innych jak ta o kalibrze 6 mm.
Ale Policja najwyraźniej postawiła sobie za punkt honoru objęcie pistoletów o kalibrze 6 mm na amunicję 9 mm koncesją.
Trudno zrozumieć, z czego wynikała taka troska o obywateli. Najwyraźniej ze znanej już w poprzednim słusznie minionym ustroju zasady:
Nie wolno. A dlaczego? Nie wiem, ale jakbyśmy wam na wszystko pozwalali, toby wam za dobrze było. 😉
No i wygrzebano starą, pochodzącą z 1991 roku broszurkę obecnego profesora Jerzego Kasprzaka. Tam została sformułowana następująca teza:

No i w końcu taka definicja „kalibru” broni gazowej została uznana przez policyjnych biegłych.
Tymczasem w Polsce w rękach prywatnych znajduje się bliżej nieokreślona ilość pistoletów hukowych na amunicję 9 mm, jednak kalibru liczonego wg przekroju lufy – 6 mm czy nawet jeszcze mniej – 5,6 mm.
Co prawda policja co jakiś czas urządzała istne polowania na takich „zbrodzieni”. Łatwo zresztą było nim zostać – wystarczyło bowiem dokonać legalnego zakupu w sklepie z bronią przed 2017 rokiem, aby po jakimś czasie spodziewać się postawienia karnego zarzutu.
Musimy też zdawać sobie sprawę z realnego zagrożenia amunicją hukową. Otóż by realnie zagrozić życiu broń hukową trzeba przyłożyć do skroni albo szyi.
Strzał z odległości większej niż 5 mm (6 mm w przypadku naboju 9 mm) będzie jedyne powodował… chwilowy szum w uszach. Przy czym, aby wyrządzić komuś krzywdę, trzeba wiedzieć, gdzie przyłożyć lufę.
Ale zarzut ogłoszony przez prokuraturę brzmi groźnie.
Nielegalne posiadanie broni czyli art. 263 § 2 KK. Kara za to przestępstwo wynosi od pół roku aż do 8 lat pozbawienia wolności.
Nic to, że ściganie jest wywołane administracyjną definicją, zmienianą wedle czyjegoś widzimisię.
Co więcej aż razi swoją sztucznością, nadto jest zupełnie pozbawiona faktycznej podbudowy.
Mecenas Andrzej Turczyn, od lat zwracający uwagę na absurdy towarzyszące polskiemu rynkowi broni palnej (broni na 100 mieszkańców mamy najmniej w Europie) podsumowuje powyższe:
Policja masowo i systematycznie tropi sprzedaż tego rodzaju broni i ściga tych co ją kupują, robiąc im sprawy karne, przy czym należy pamiętać o dwóch sprawach. Pierwsza jest taka, że w Polsce głównym dowodem w sprawie karnej jest akt oskarżenia. Adwokaci żartują, że rozprawa to jest uroczyste zatwierdzenie aktu oskarżenia. Druga sprawa jest taka, że jakaś część sędziów (moim zdaniem całkiem spora) uznaje, że nie ma prawa kwestionować tego co im napisze biegły. Zwalniają się sędziowie z myślenia w zetknięciu z opinią o broni palnej. Biegli zaś są policyjnymi ekspertami, a ci piszą za każdym razem to samo. Alarmowiec na amunicję 9 mm P.A.K. z przewodem lufy poniżej 6 mm to jest broń gazowa wymagająca pozwolenia. (…) Zmiana przepisów moim zdaniem jest pilnie potrzebna, bo naprawdę sporo osób stoi pod zarzutem popełnienia poważnego przestępstwa, tj. czynu z art. 263§2 kk zagrożonego karą do 8 lat pozbawienia wolności, którego przedmiotem jest tak naprawdę posiadanie alarmowej zabawki – straszaka na wróble. Tak, tak zabawki, wcale nie przesadzam idźcie do sklepu z bronią i popatrzcie na bezpozwoleniowe pistolety na nabój 6 mm, te na 9 mm P.A.K. niczym się nie różnią. Te pistolety poza efektem wizualnym i akustycznym nie mogą zaszkodzić nikomu. No oczywiście w normalnym ich używaniu.
Ta historia pokazuje jak w Polsce tworzy się przestępców zupełnie tam gdzie ich nie ma. Bez sensu. Należy jak najszybciej zmienić przepis art 11 pkt 11 ustawy o broni i amunicji i nadać mu brzmienie: Pozwolenia na broń nie wymaga się w przypadku posiadania broni palnej alarmowej o kalibrze do 9 mm. Po takiej zmianie nic się w zakresie bezpieczeństwa nie zmieni, a wiele osób przestanie mieć kłopoty. Oczywiście bzdury piszę, bo przecież ten kraj specjalizuje się w utrudnianiu ludziom życia.
Wiele razy postulowałem zmianę uwierających społeczeństwo przepisów. Ale w przypadku ustawy z dnia 21 maja 1999 r. o broni i amunicji zmiana art. 11 pkt 11 wydaje się niepotrzebna.
Bowiem jego ciągle obowiązujące brzmienie:
Pozwolenia na broń nie wymaga się w przypadku posiadania broni palnej alarmowej o kalibrze do 6 mm.
w istocie stanowi zagrożenie dopiero w związku z obowiązującą opinią prof. Jerzego Kasprzaka.
Więc albo zmienić treść przepisu zgodnie z postulatem mec. Turczyna, albo też kaliber broni określać zgodnie z ukształtowaną przez wieki tradycją.
Zważyć jednak trzeba, że postulowana przez wspomnianego mecenasa zmiana będzie skutkowała bez względu na definicję.
No chyba, że ktoś wówczas zdecyduje się określić kaliber wg hałasu, jaki powoduje. Wówczas miarą będą decybele. 😉
Dla porządku trzeba przypomnieć, że w tzw. słowniczku wspomnianej ustawy (art. 4) brak jest definicji kalibru.
Zatem???
Doprawdy trudna to sytuacja, gdy ktoś wejdzie w posiadanie starego gazowca i nagle okaże się przestępcą, choć w skrzyneczce odziedziczonej po ojcu czy dziadku prócz gazowca o kalibrze liczonym w normalny sposób 6 mm znajduje się na dodatek rachunek z koncesjonowanego sklepu oraz opinia stwierdzająca, że nie jest to broń palna.
Sprawa Kraskowskiego jest medialna i za moment Tusk zauważy straty, jakie kolejny raz zawdzięcza Giertychowi.
Ale problem z bronią może dotyczyć każdego z nas.
A jak słusznie zauważył mec. Turczyn: rozprawa [karna – HD] to jest uroczyste zatwierdzenie aktu oskarżenia.
Niestety. Taka jest praktyka. Ilość skazanych w stosunku do wnoszonych aktów oskarżenia jest bowiem taka sama, gdy o skazaniu decydowało przyznanie się obwinionego.
O czym decydowały metody zakazane w Polsce jeszcze w 1772 roku.
Dzisiaj tortury zastąpił akt oskarżenia.
A poza tym trzeba pamiętać, że… ani w Niemczech, ani też w Czechach obywatel takich problemów nie ma.
19.06 2026
____________________________________
Informacje wykorzystane w tekście pozyskane z blogu mec. Turczyna – Trybun Broni Palnej.
Zostaw komentarz