Jesteśmy zżyci od 14 lat. Odbierałem jako niemowlę Srebrnego Szerszenia z salonu Škody w Rzeszowie. W 2008 roku. Pamiętam nasze pierwsze tankowanie. Pił dziewiędźciesiątkępiątkę jakby był na ostrym kacu. Potem mając na pokładzie żonę i rocznego synka, przemierzyłem nim srogo Podkarpacie, Małopolskę i Śląsk. Silnik pracował miarowo nucąc kołysankę dla wytrawnych kierowców.
Po kilku latach zagazowałem Szerszenia, gdyż uznałem, że tak będzie bardziej ekonomiczniej i taniej poruszać się nim po drogach. A że lubię jeździć dużo, to wyszło nam obu na dobre.
Szerszeń był kilkanaście razy na Bałkanach i na Ukrainie. Chlał tam paliwo jakie popadło. Czasem włączała się kontrolka sondy lambda informująca kierowcę, że coś jest nie tak z jakością paliwa. Ale odkryłem, że można ją zakleić taśmą klejącą i wówczas samochód w trakcie jazdy nie dostarcza niepokojących kierowcę komunikatów.
Ostatni wyjazd był trudny. Szerszeń złapał śrubę w tylną oponę tak, że ciśnienie spadało do 2 atmosfer. Poza tym na granicy bułgarsko-tureckiej zaliczył EPC, co oznacza spadek mocy silnika o połowę i polecenie zjazdu do warsztatu. Ale ja nie pojechałem tam, żeby rezydować w warsztatach samochodowych. Zresetowałem system na akumulatorze i Szerszeń poszedł jak dzik w kukurydzę.
Czasem staję przy Szerszeniu i pytam go: ile ty jeszcze ze mną wytrzymasz.
Autor: prof. Radosław Zenderowski
Polski socjolog i politolog, profesor nauk humanistycznych, profesor zwyczajny w Katedrze Stosunków Międzynarodowych i Studiów Europejskich Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie, kierownik tej katedry
Zostaw komentarz