Moja książka bałkańska, zapis traumy i szczęśliwości po ponad 20 latach włóczenia się po regionie, dojrzewa jak dobry ser… w ciepłej październikowej serowni.

Coming soon!!! Lelelele!

Pozwalam sobie na zajawkę wrzucić poniżej gwiazdek kilka fragmentów, celem zareklamowania. Całość będzie jeszcze lepsza. Będzie bardzo drogo, ale zamierzam uwzględniać reklamacje od niezadowolonych czytelników. Mimo, że to nie ja jestem autorem, ale moje życie. A za nie muszę brać już odpowiedzialności, ale chcę to zrobić.

Już teraz dziękuję tym wszystkim, którzy byli nieświadomymi lub półświadomymi autorami tej publikacji. Tymi obecnymi na naszych wypadach i tymi, których chciałem tam widzieć, ale nie zobaczyłem.

Szczególnie chciałbym podziękować Helmutowi, Grzegorzowi, który w toku naszych wspólnych wyjazdów dojrzewał do życia zakonnego (Chrystusowcy). I jest już prawie księdzem katolickim. Mam poczucie, że być może w jakimś stopniu przyczyniłem się do wyświęcenia nowego pasterza dla trzódki oczekującej na człowieka z dobrym słowem (Ewangelią). I nawet jeśli byłem tylko przypadkowym człowiekiem na Jego drodze, ufam że jakoś się przyczyniłem do dzieła Zbawienia i że moje grzechy zostaną mi odjęte tak po znajomości.

Trochę mi teraz głupio, że chlaliśmy i przeklinaliśmy przy księdzu (przyszłym). Ale dobry Bóg prowadzi i wybacza :) Pan Bóg jednak wie co robi i na jakie szlaki kieruje, takich ciamajdów jak ja … I za to go kocham.

Z Helmutem chyba najbardziej z różnych ekip rozumiałerm się i wspólnie rozumieliśmy Bałkany.

***

Spało się byle jak, byle gdzie, ale zawsze w znakomitej atmosferze, która rekompensowała pewne niedogodności lokalowe. To pozwalało lepiej zrozumieć miejsce, które nas gościło, i ludzi, którzy dzięki temu stawali się wobec nas bardziej otwarci. Przede wszystkim jed-nak pozwalało to na poznanie smaku i zapachu ziemi, którą odwiedzaliśmy.

***

Bałkany stały się moim wielkim ośrodkiem psychoterapeutycznym z rzeszą niezliczonych samozwańczych psychiatrów i psychologów. Jako pacjent odczuwałem, z jednej strony, uległość i chęć skorzystania z terapii, z drugiej, robiłem wszystko, by wreszcie znormalnieć i nie musieć już tam więcej jeździć. Bo Bałkany to okropne miejsce. To miejsce, w którym wszyscy są pacjentami, a tylko ci, którzy to zrozumieli, udają lekarzy. I ludzie tam umierają z otwartymi oczami.

***

Pisząc tę książkę posłużyłem się następującymi metodami badawczymi: komparatystyczną (gdyż porównywałem idiotów z ludźmi mądrymi), behawioralną (gdyż śledziłem z uwagą powtarzalne zachowania starych ludzi, przesiadujących na ławeczkach przed domostwami, z tymi, którzy siedzieli do nich odwróceni plecami), systemową (gdyż Bałkany stanowią system zamknięty, a jak się tylko rozszczelnia, to cała Europa ma wtedy problem); instytucjonalną (gdyż podróżowałem koleją żelazną, która jest instytucją par excellance).

Książka ta, w zasadzie, miała nie powstać. Notatki poczynione w pamięci, rzadziej w formie pisemnej, miały co najwyżej stać się asumptem do efemerycznych reminiscencji czynionych w gronie znajomych, w większości współuczestników wycieczek, po kilku głębszych. Ostatecznie powstała w efekcie zachęty ze strony znajomych i przyjaciół, którzy na FB uznawali moje posty podróżnicze za godne uwagi. Dziękując im za dobre słowo i życzliwość, z pewną nieśmiałością poddaję pod osąd szerszej publiczności efekty moich obserwacji poczynionych w trakcie wypraw bałkańskich.
Im częściej czytam ten maszynopis, tym bardziej utwierdzam się w przekonaniu o swoim grafomaństwie i o tym, że ta książka nie po-winna była w ogóle powstać. Te, słabe literacko, majaczenia na temat sytuacji i ludzi, ta toporna narracja aspirująca do rangi literatury, te nieśmieszne żarty – to wszystko skłania mnie ku temu, aby przszłego Czytelnika z góry przeprosić za doznane urazy i rozczarowania. Bronię się jedynie tym, że zasadniczo to nie ja jestem autorem tej książki, ale ten on. To do tego onego trzeba zgłaszać pretensje.

Autor: prof. Radosław Zenderowski
Polski socjolog i politolog, profesor nauk humanistycznych, profesor zwyczajny w Katedrze Stosunków Międzynarodowych i Studiów Europejskich Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie, kierownik tej katedry.