Dziś mija 300 dni od rozpoczęcia niesprowokowanego, barbarzyńskiego ataku Rosji na Ukrainy. 14 lutego na miasta i wsie ukraińskie spadły rosyjskie pociski, na jej terytorium wkroczyli rosyjscy żołdacy. Zachodni analitycy nie dawali Ukrainie większych szans w starciu z, rzekomo 2 na świecie, rosyjską armią. Proponowali nawet prezydentowi Zełenskiemu ewakuację z zagrożonego Kijowa, ale on został, a ukraińskie siły zbrojne wraz z całym społeczeństwem nie tylko stawiają bohaterski opór, ale przeszły do ofensywy, odzyskując część zagarniętych przez wroga terenów.

Przed  rozpoczęciem pełnoskalowej wojny o Ukrainie, albo wcale nie mówiono, albo w negatywnym kontekście. Że panuje tam wszechobecna korupcja,  a prezydent Zełanski jest marionetką w rękach niektórych oligarchów, że Ukraina to państwo upadłe. Część z tych medialnych doniesień była prawdą. Jednak co do oceny ukraińskich elit politycznych oraz intencji Rosji Zachód, z wyjątkiem nielicznych państw, pomylił się. I to bardzo. Zełenski, od pierwszych dni agresji, wyraźnie dawał znać, że nie zamierza uciekać oraz iść na jakiekolwiek ustępstwa względem Rosji, zaś ukraińska armia była o wiele silniejsza i lepiej zorganizowana jak wcześniej sądzono. Społeczeństwo zaś, dzięki codziennym wystąpieniom Zełenskiego nagrywanym na ulicach bombardowanego Kijowa, zamieniło się w pospolite ruszenie. Każdy mieszkaniec Ukrainy, jest na swój sposób, żołnierzem. Jedni walczą, inni wspierają armię na setki sposobów. Organizują żywność, sprzęt medyczny i wojskowy. Pracują jako wolontariusze w polowych szpitalach oraz oddziałach ratunkowych. Rosja zaś, okazała się kolosem na glinianych nogach.. Do dziś jej źle dowodzona armia straciła dziesiątki tysięcy żołnierzy. Tysiące czołgów, wozów bojowych, jednostek artyleryjskich. Na polach zaległy tysiące spalonych wraków sprzętu bojowego zadając kłam mitowi o jej potędze. Na arenie międzynarodowej Rosja zaś stała się pariasem i zbrodniczym państwem popierającym terroryzm. Sankcje,  wprowadzone przez państwa zachodnie powoli wyniszczają rosyjską gospodarkę bo odcięły ją od globalnych rynków. Nie zmieniła się tylko narracja Kremla. Jakby na przekór rzeczywistości i zdrowemu rozsądkowi Putin oraz jego wierni pretorianie przedstawiają Ukrainę jako nazistów zagrażających bezpieczeństwu i życiu obywateli Federacji Rosyjskiej. W żywe oczy kłamią w sprawie bestialskich mordów popełnionych w Buczy i katowniach w innych miejscach. Nic także nie wskazuje, że są gotowe do rozejmu czy zakończenia wojny na warunkach przedstawionych przez prezydenta Zełnskiego. Z których jednej jest najważniejszy, wycofanie się Rosjan ze wszystkich okupowanych terenów. Z Krymem włącznie. 

Nikt jednak nie wie jak długo wojna jeszcze potrwa. Według zachodnich analityków i wojskowych Putin przygotowuje społeczeństwo na to, że będzie długa. To oznacza, że nadal będzie wysyłał rakiety na cywilne obiekty na Ukrainie. To oznacza, że nadal będą ginęli ludzie w imię wyimaginowanego, bezsensownego marzenia Putina o wskrzeszeniu ZSRR. Co jeszcze musi się stać by zrozumiał on, że poza nim nikt tego nie chce. A na pewno nie chce Ukraina, która wyraźnie pokazała gdzie ma rosyjski mir. 

Od pierwszego dnia wojny Zachód politycznie, militarnie oraz finansowo wspiera Ukrainę. Nie miał zresztą innego wyboru, bo jej klęska w tej wojnie mogła oznaczać, że rosyjskie pociski mogłyby spaść na Warszawę, Brukselę, Amsterdam itd. I jest w tym wsparciu konsekwentny. Od czasu do czasu pojawiają się jednak pomysły, że trzeba tę wojnę zakończyć, że obie strony powinny zasiąść do negocjacji bo wojna jest kosztowna. Także dla Zachodu, który dozbraja Ukrainę i odczuwa jej skutki. Między wierszami tych wypowiedzi, a niekiedy wprost, padają sugestie pod adresem władz w Kijowie, że może warto dać coś Putinowi by zachował twarz i by Rosja się nie rozpadła. Tym „czymś” jest oczywiście Krym okupowany przez Kreml od 2014 roku. Kijów – i słusznie – odpowiada – „nie ma takiej opcji” . Z wielu powodów, także dlatego, że nie chce tego większość społeczeństwa ukraińskiego . Według ostatnich badań socjologicznych przeprowadzonych na reprezentatywnej próbie Ukraińców, tylko 7 proc. dopuszczało możliwość ustępstw terytorialnych, w zamian za pokój. Osobiście także uważam, że ustępstwa terytorialne względem Rosji w zamian za zakończenie działań wojennych są złym pomysłem. Już raz to Europa przerabiała w 1938 roku i wiadomo jak się to zakończyło. Zachód ma obowiązek wspierać Ukrainę tak długo jak to będzie potrzebne i na wszelkich możliwych polach bo każde ustępstwo wobec Putina jest nie tylko niegodziwością względem Ukrainy, ale także przejawem utraty instynktu samozachowawczego.

Artykuł pierwotnie opublikowano na Belsat.eu

Fot. Pixabay.com

Antoni StyrczulaAutor: Antoni Styrczula
Opinii publicznej kojarzę się jako rzecznik prasowy Prezydenta RP, a także dziennikarz radiowo-telewizyjny i prasowy. Od wielu lat zajmuję się szkoleniami i doradztwem w zakresie public relations i marketingu politycznego. Jestem ekspertem w kreowaniu wizerunku firmy w e-przestrzeni i social mediach oraz zarządzaniu informacją w sytuacjach kryzysowych. W wolnych chwilach podróżuję. Przede wszystkim do Azji. Więcej tekstów autora przeczytacie na blogas24.pl