Zapytali Załużnego, co by chciał pod choinkę, powiedział – 300 czołgów, 700 bojowych wozów piechoty, 500 haubic. Tak zgrubnie licząc Załużny mówi, że potrzebuje wyekwipować, wyszkolić jeszcze 7, może 8 niezłych brygad zmechanizowanych. Tyle brakuje, żeby odnieść decydujące zwycięstwo.

A jutro Zełenski leci do USA. Ciekawe co przywiezie? Na pewno moc podarków.

A dzisiaj Zełenski był w Bachmucie.

Ja nie byłem w Bachmucie nigdy, ale 300 dni wojny sprawiło, że wiem dokładnie gdzie leży, byłem tam poprzez google streetview jeszcze latem kiedy upadał Siewierodnieck, kiedy Lisiczańsk nie bronił się tak długo, jak wszyscy myśleli, że będzie się bronił.

Bo kiedy Ukraińcy wyważali drzwi pod Bałakliją, Łymaniem, Kupiańskiem to tam na Bachmut, niczym na jakieś drzwi dokądś ciągle szły natarcia, dzień po dniu, tydzień po tygodniu, metr po metrze.

Widziałem, że tam wielu się rotowało. Byli tam w okolicach chłopcy z 93-тя ОМБр Холодний Яр na przykład, dosyć długo. Pojawili się przez moment pancerni z 1 brygady.

A potem znajomi i znajomi znajomych co i rusz – wiele nie napiszą, mało pokażą, ale gdzieś okolice Bachmutu.

Z Bachmutu skąd szła w zasadzie jedyna linia zaopatrzenia na Lisiczańsk i Siewierodonieck, prosto w paszczę lwa, w worek. To było latem.

Dzisiaj Bachmut zrujnowany, zryty pociskami, odbity, zdobyty, znowu odbity – trzyma się. Co i raz ten i ów pisał, że sytuacja jest poważna, że źle się dzieje pod Bachmutem i ja widzę, że zgarnia znajomych znajomych, ale widzę, że nie oddają Bachmutu.

Obrona uporczywa to się nazywa.

Bronią, się wymęczą pierwszy rzut, drugi rzut, trzeci rzut, podejdzie z tyłu batalion, dwa, ura pójdą naprzód, wyrwą nazgulom teren, o który nazgule tłukły się tygodniami w dwie godziny.

Nikt nie widział pod Bachmutem poważniejszych rezerw Ukrainy, co oznacza, że trzymają je na specjalną okazję.

Nie ma co udawać, że się wie, przeczuwa gdzie uderzą znowu i czy uderzą. Wszyscy by oczekiwali walnięcia na południe, na logikę, póki most krymski nie ma pełnej przepustowości, póki całe zaopatrzenie południa wisi na jednej linii kolejowej z Rostowa.

Nikt już nie emocjonuje się himarsowaniem kolejnych składów, mostów, wiaduktów, sztabów. To po prostu leci raz za razem, chociaż nie widać tego w zestawieniach strat by Генеральний штаб ЗСУ / General Staff of the Armed Forces of Ukraine. Tam widać tylko dziennie kilkaset nowych gruzów 200, ale sprzęt jakby z obu stron stał na zapleczu. Czyli bitwa piechoty i artylerii, głównie, czyli powolne przepychanie się w terenie zbudowanym. Krwawe i powolne.

Czyli to jeszcze nie teraz ten decydujący cios.

Chociaż jutro, pojutrze wybije na liczniku 100 tysięcy zabitych i ciężko rannych napastników.

Chociaż podobno ten licznik nie obejmuje strat rosgwardii jej mać, jednostek kolaboranckich kadyrowców, najemników wagnera i milicji donbabwe i ługandy, także jest zaniżony.

Ale władzimir szmatowicz kiła musi pchać kolejne szeregi na rzeź. Jeszcze w 2014 roku pisałem, że on jest wampirem, odwiecznym jak rosyjska imperialna dusza, on musi pić krew. Obojętne mu jaką.

Czemu uparł się na Bachmut, kiedy upadał Kupjańsk, kiedy trzeba było oddać Chersoń? Nie wiadomo. Może po porostu, żeby mieć coś co się da przedstawić jako wielki sukces.

Bo narracja już chyba nawet tam w rosji się pierdoli z lekka.

Zatem krwawy Bachmut i okolice. Od lata.

I gdzieś tam, kilka kilometrów od linii styczności wojsk z niezapowiedzianą wizytą zjawia się pan Zełenski. Tak o.
Nie widać nawet specjalnie tej jego ochrony. Pewnie tylko nie widać, wiadomo, że jest tam gdzie potrzeba.

To znamienne i charakterystyczne.

Ktoś napisał na twitterze, że nie mógł lecieć śmigłowcem, bo nie miał gdzie zmieścić cojones.

Także tak, chujło sra pod siebie w tych wszystkich swoich bunkrach,
szojgu srojgu za wołodźką u kartoflanego kniazia z Mińska nóżką powłóczy, z czego nie wiadomo co by miało wyniknąć,
ja zakładałem dzisiaj kolejną zrzutkę na optykę pasterską dla 54 brygady zmechanizowanej i sprawdzałem jeszcze kilka spraw o których może kiedyś napiszę,

a Wołodymyr Zełenski skoczył do Bachmutu, uścisnąć dłoń kilku obrońcom.

Jego styl. Po prostu tak ma.

A Bachmut trwa. I będzie trwał.

I wszędzie przy latarkach, świeczkach, przy dudnieniu generatorów trwa Ukraina.

Dzieci uczą się ukraińskiego, lekarze operują, strażacy gaszą pożary, energetycy naprawiają sieci. Może już nikt nie śpiewa w schronach, ale trwają, widzę przecież.

We wrześniu 1939 roku były żołnierz US Army, Julien Bryan fotografował życie oblężonej, niszczonej i broniącej się samotnie Warszawy do której nie dowieziono ani pół pocisku z Francji, ani jednej haubicy z USA, ani ćwierć karabinu ze Szwecji czy Estonii, Czech, Bułgarii, Rumunii.

Mówił między innymi tak na antenie Polskiego Radia:

„Gdyby Spartanie odżyli, to przed wami, Polacy, pochyliliby czoła”

Gdyby Julien Bryan żył i mógł dzisiaj, w 300 dzień wojny powiedzieć coś mieszkańcom Kijowa, Winnicy, Połtawy, Dnipro, co by powiedział?

Bo na pewno by coś powiedział.

A ta zbieżność – 300 dni, 300 spartan

czysty przypadek,

to chyba jasne, nie?

_______________________________________________________________________

* w największym skrócie, nie będę dwa razy pisał tego samego – aktualne zrzutki wrzucam do komentarzy, z hitów sezonu powiem tylko, że Bożydar Pająk udało się namówić na kilka słów do kamery Olgę Tokarczuk, Bogusława Lindę, Jacka Fedorowicza, ale też jednego z obrońców Azowstali. Spieszmy się z tymi śmigłami, bo są nowe tematy do zrzutek, serio serio.

Bardzo dziękuję wszystkim za wszelkie wirtualne wyrazy wsparcia, w tym wirtualne kawy, które chłepcę od czasu do czasu gdy łeb sam opada. Szczegóły w którymś tam komentarzu.

Bardzo dziękuję za wszystkie wpłaty na zbiórki, jest ich sporo, ale widzę, że co post, to ktoś się dorzuca, kap , kap, kap.

Bardzo też dziękuję za wszystkie wirtualne kawy na buycofee.to. Osiołek tez dziękuje.

Dziękuję też za wspieranie mojego tutaj pisania poprzez wirtualne kawy w serwisie buycofee.to. Dziękuję za wszelkie objawy sympatii – lajki, udostępnienia, komentarze oraz – a jakże – wirtualną kawę postawioną tu i tam na buycoffe.to – link tutaj.

Póki co ciągle zachęcam do wsparcia zbiórki BBożydar Pająk Ważny jest tyleż grosz, co podrzucanie linków do zbiórki gdzie kto może – wykop, tik-tok, twitter, telegram, sam już nie wiem.

Dzisiaj tradycyjnie wrzucam zbiórkę na batalion medyczny (link tutaj) Медичний Добровольчий Батальйон Госпітальєри • Hospitallers Paramedics
– zbiórkę Bożydar Pająka na helikoptery ewakuacji medycznej (link tutaj).

Trzymajcie się!

Trwa nadal zbiórka na batalion medyczny Госпітальєри Госпитальеры Hospitallers. To czysty konkret. 80% rannych przeżywa dzięki dobrej organizacji ewakuacji i opieki medycznej pola walki w armii ukraińskiej. Takich wyników tamta strona nie ma i nie będzie miała. A naszym trzeba pomagać. Link TUTAJ.

fot. Володимир Зеленський oraz 93-тя ОМБр Холодний Яр i jeszcze jedno takie tam tematyczne.

Autor: Radosław Wiśniewski  Polski dziennikarz, poeta, ur.1974 – pisze wiersze, publicystykę, prozę, krytykę. Autor kilku książek z wierszami, jednej eseistycznej, jednej prozatorskiej i jednej popularno-historycznej. Tłumaczony na niemiecki, angielski, hiszpański, ukraiński, fiński oraz węgierski. Jest współzałożycielem Stowarzyszenia Żywych Poetów z Brzegu, byłym redaktorem naczelnym ex-kwartalnika „Red.”, wieloletnim współpracownikiem „Odry”.

Więcej na Facebook’u: https://www.facebook.com/autorautor74