Zawsze chciałem myślowo dotknąć z odpowiednią czułością i zrozumieniem swojej młodości. Tak jakby udając przechodnia zajrzeć w nią pod pretekstem bezinteresownego zainteresowania. Długo tak chodziłem wokół tematu do czasu, gdy na ławce w Parku Pokoju usiadł koło mnie Prawdziwy Czarodziej.

– Poznałem pana po ubiorze, jest pan Prawdziwym Czarodziejem – powiedziałem.
– Jestem nim. Oczekuje pan ode mnie czarów czy faktów? – zapytał.
– Tylko nie faktów, broń Boże, je znam i z nimi jestem od wielu lat pokłócony. Nie znoszę ich. Przyprawiają mnie o ból głowy. Dziś w ciągu dnia znów przespałem pięć godzin, żeby ich nie uznać.
– Czyli czarów pan oczekuje, zapytał z czułością.
– A nie można znaleźć czegoś pomiędzy? Czegoś niby prawdziwego ale zaczarowanego? Takiego czegoś, co wprawi mnie w dobry nastrój mimo złych okoliczności? – zapytałem zaniepokojony.
– Kolejny pacjent – westchnął. Wielu chciałoby się znaleźć między światem realnym a światem wyobrażonym. Ale problem w tym, że wszyscy razem macie niedostatecznie dużo wyobraźni.
– Ale ja mam – zaprotestowałem.
– Ty tak i to z nadmiarem, czasem zastanawiamy się w Czarodziejni skąd taka nadprodukcja Twojej wyobraźni. Problem w tym, że inni też chcą dostać się na pogranicze świata realnego i wyobrażonego. Tylko nie myślą. Tępo stoją na granicy, ty przynajmniej się awanturujesz. To doceniamy,.
– do kurwy nędzy – stoję tutaj z tymi mentalnymi wieśniakami a Ty traktujesz mnie tak samo jak ich. Protestuję!
– Protestuj sobie – odpowiedział Prawdziwy Czarodziej. W dupie mam Twoje żałosne protesty. Najpóźniej rano je wysram i będzie po sprawie.
– Litości – rzekłem – nie da się mnie oddzielić od tego żałosnego bydła, z którym tylko przypadkiem znalazłem się tutaj w Parku Pokoju w Cieszynie. Zresztą widzisz sam, że oni rozpiechrzli się po mieście. Nawet nie chcieli z Tobą rozmawiać.
– I to mnie właśnie cieszy, nie zawracali mi głowy – odparł Wielki Czarodziej. A ty mnie zanudzasz – powiedział.
– To co mam zrobić ze sobą – zapytałem.
– Idź w miasto jak Twoi koledzy i o nic nie pytaj. Po prostu żyj swoim życiem. Wykorzystuj chwile, które są ci dane.
– Naprawdę? – zapytałem z niepokojem Wielkiego Czarodzieja.
– Naprawdę, rzekł Wielki Czarodziej. I dodał – Twój mentalitet, jak mawiają niedoszli Austriacy, jest mocno wykoślawiony.
– Mam tego świadomość, zawsze byłem niekontabilny. Niekontabilność uczyniłem swoją zaletą.
– Tylko po co – zapytał Prawdziwy Czarodziej.