Witajcie kochani Przyjaciele

Po sytuacji, jaka miała miejsce w grudniu, wiele się w moim życiu wydarzyło, notabene dobrych i złych rzeczy. Jednak z pokorą przyjęłam wszystko, a nawet więcej. Niemniej starałam się przejść obok tego z godnością i podnieść się mimo złamanych skrzydeł.
Wczoraj jednak wszystko powróciło, ale na szczęście nie w postaci hejtu. Odwiedził mnie przyjaciel, którego nie widziałam ponad 10 lat. Nie mogłam uwierzyć, że w ogóle o mnie jeszcze pamięta, a jednak.
Całą noc rozmawialiśmy i w końcu odważył się poruszyć wspomniane powyżej wydarzenie. Wiele mądrego powiedział, nie pocieszał, ale wyraził swoje zdanie, i w sumie coś w tym jest.
Postaram się zacytować:
„Kaśka, weź się w garść, wyrzuć z serca wszystkich, którzy w ciebie zwątpili, którzy uwierzyli w kłamstwa i hejt skierowany w twoją stronę. Skoro tak łatwo przyszło im cię osądzić, wytknąć palcem, usunąć lub zablokować w znajomych, a przy tym wydać wyrok bez znajomości prawdziwych faktów, to znaczy, że nigdy nie byli przyjaciółmi, a nawet fasadą przyjaźni. Zachowali się jak węże, które tańczą jak zagra im zaklinacz”.
Teraz, kiedy o tym myślę, dochodzą do wniosku, że powiedział prawdę, bo u mnie w kaplicy klinicznej widnieje napis (chińskie przysłowie): „Kto przestał być twoim przyjacielem, nigdy nim nie był”.
Dodał też:
„Zapomnij o tych, którzy wykorzystali twoją gwiazdę, która od lat świeci i to coraz jaśniej do promowania siebie. Kiedy stałaś się niepotrzebna, wylali na ciebie pomyje hejtu, by pokazać, że są lepsi. Ale pomylili się. Prawdziwej gwiazdy nic i nikt nie przyćmi, a sztuczne satelity szybko zostają zestrzelone. Dlatego wybacz im, przestań się zamartwiać i weź się w garść. Pozostań sobą, gwiazdą, w której odbija się li tylko prawda”.
Dziwnie to dla mnie zabrzmiało, bo gwiazdą nigdy nie byłam i nie będę, daleko mi do niej, a poza tym, wolę pomykać niezauważalna niż być na tapecie.

Dzisiaj, po ponad miesiącu czasu, patrzę na całą sytuację inaczej, bez emocji, jakby z punktu obserwatora. Lekcję odrobiłam, zadanie domowe, też. Poniosłam „niezasłużone” konsekwencje z pokorą i godnością. Ponadto przekonałam się kto prawdziwy przyjaciel, a kto wilk w owczej skórze.
Dlatego dziękuję Wam, moim prawdziwym i oddanym PRZYJACIOŁOM, że nie zwątpiliście, że nie rzucaliście wyssanymi z palca oskarżeniami jak inni. Dziękuję, że stanęliście murem po mojej stronie, że wsparliście mnie słowem i modlitwą. To Wy stanowicie fundament przyjaźni, „kamień węgielny” mojego życia.

Kasia Dominik – wasza dziewczyna z sąsiedztwa

Obraz: Ewa Świtała Evea Malarstwo

Ps. Bartku dziękuję za zabandażowanie skrzydeł.