Foto: Jakub Ziemianin / Raków Częstochowa

1 kwietnia dojdzie do starcia pomiędzy Legią Warszawa a Rakowem Częstochowa. Obecnie lider przyjeżdża do stolicy a Legia jeśli chce skutecznie walczyć o… wicemistrzostwo powinna pokonać zespół „Medalików”.

Rywalizacja Rakowa o najwyższe cele w obecnym sezonie nie jest niczym nowym. Od dwóch sezonów w rok po awansie z 1 ligi Raków należy do ekip dominujących rozgrywki piłkarskie w Polsce. Dwa zdobyte Puchary Polski oraz dwa wicemistrzostwa a przy tym solidnie budowana drużyna przez znakomita współpracę w częstochowskim triumwiracie.

fot. Mateusz Kostrzewa / Legia.com

Michał Świerczewski (właściciel Rakowa i firmy X-kom), zarząd oraz sztab szkoleniowy pod batutą trenera Marka Papszuna tworzą „mechaniczną” maszynkę do wygrywania.
Jeśli Raków Częstochowa zapewni sobie zwycięstwo w Warszawie praktycznie (choć nie matematycznie) zapewni sobie spokojne oczekiwanie na finał Pucharu Polski i zdobycie mistrzostwa Polski. Marek Papszun wielokrotnie (cztery razy przy jednokrotnym triumfie Niemca) wygrał z obecnym trenerem Legii Kostą Runjac’em (jeszcze jako szkoleniowiec Pogoni).
Pojedynek pomiędzy Rakowem a Legią w moim przekonaniu może zdecydować o walce o wicemistrzostwa szczególnie pod względem psychologicznym.
Josue, Kapustka, Wszołek, Ślisz, Nawrocki, Augustyniak, Mladenović, Muci czy Pekhart musza stawić czoła zgranemu i twardo grającemu zespołowi trenera Papszuna.
Powstrzymanie Tomasa Pekharta, który jest uzależniony od podań przy jednoczesnej blokadzie właśnie Mladenovića, Wszołka czy Muciego oraz znalezienie luk we współpracy linii obrony Legii (Augustyniak, Nawrocki i Hładun) nie jest nie realne.
Raków potrafi konsekwencją w grze, artyzmem Iviego czy Tudora oraz siłą Gutkovskisa, dynamiką Nowaka, pomysłowością i solidnoscią Ledermana genialnością Kovacevica lub Trelowskiego wygrać spotkanie pomimo, iż przeciwnik doskonale zna system gry i warianty.

Marek Papszun po mistrzowsku potrafi prowadzić drużynę przez mecz z ławki dokonując zmian i balansując siły oraz reagując elastycznie na dynamikę czy tempo meczu.

Częstochowianie w meczu z Cracovią (ostatnim przed przerwą reprezentacyjną) wykorzystała wszystkie błędy przeciwników nie „wciskając” „piątego biegu”.

fot. Mateusz Kostrzewa / Legia.com

Wielkie indywidualności i osobowości w obu zespołach oraz znakomicie trenerzy zapewniają nie tylko emocje ale również spektakl polskiego ligowego „teatru marzeń”.

Mecz, który dzięki wizjonerowi Michałowi Świerczewskiemu oraz jego „teamowi” jest wymarzoną wizytówką polskiej PKO BP Ekstraklasy powinien na lata stać się klasykiem na wzór meczów zespołów – legend: ŁKS, Ruchu, Górnika, Widzewa, Lecha, Polonii Warszawa, Polonii Bytom czy Wisły Kraków. Raków dołącza do tej grupy również dzięki obranemu profilowi zarówno w zarządzaniu ale również poziomowi sportowemu i konsekwencji w realizacji celów.

Wydaje się, że spotkanie powinno się zakończyć zdecydowanym zwycięstwem zespołu gości lecz piłka nożna jako sport nieprzewidywalny, o wyniku meczu może zdecydować nie znany czynnik lub błąd. Najważniejsze by piłkarze i kibicie obu drużyn dorównali randze i nowej tradycji jak już wspomniałem nowych klasyków. Obecnie to mecze Rakowa z Lechem czy Legią a w przyszłości? Może Widzew, Ruch czy ŁKS i Wisła dołączą tworząc nową historię klasyków.

fot. Mateusz Kostrzewa / Legia.com

źródło: flashscore.pl, Interia Sport, Polsat Sport, ekstraklasa.pl, RAKÓW Częstochowa