Z zainteresowaniem przeczytałem na profilu Szkoły Podstawowej im. św. Jana Pawła II w Gruszczycach informację o obchodach 80-lecia szkoły.

Jako absolwent tej szkoły, były jej pracownik i były burmistrz Błaszek, który przez lata dbał o tę placówkę, nie otrzymałem zaproszenia na tę uroczystość. Piszę to wprost, żeby nikt później nie opowiadał, że mnie nie było, bo nie chciałem przyjść.

Dla mnie to przykre, ale przede wszystkim bardzo wymowne.

Kiedy pełniłem funkcję burmistrza, na tego typu ważne uroczystości zapraszałem swoich poprzedników. Robiłem to nie z obowiązku, lecz z szacunku dla urzędu, dla mieszkańców i dla ludzi, którzy przez lata współtworzyli historię naszej gminy. Można się różnić politycznie. Można mieć inne poglądy. Ale elementarna kultura i szacunek do historii powinny obowiązywać każdego.

Szczególnie gdy mówimy o szkole noszącej imię św. Jana Pawła II.
W 2016 roku ta sama szkoła obchodziła 30-lecie. Dziś nagle świętuje 80-lecie. Rozumiem, że w samorządzie wiele rzeczy można przyspieszyć, ale dopisanie 50 lat historii w ciągu jednej dekady to już wynik imponujący. Jeżeli tak dalej pójdzie, przy kolejnym jubileuszu proponuję rozpocząć liczenie historii szkolnictwa w Gruszczycach od epoki kamienia łupanego. Będzie jeszcze bardziej dostojnie.

Żarty jednak kończą się tam, gdzie zaczyna się manipulowanie historią.

Szkoda mi dzieci, którym próbuje się pisać nową historię szkoły, wymazując z jej kart ludzi niewygodnych politycznie. Szkoda mi uczniów, nauczycieli, absolwentów i mieszkańców, bo szkoła powinna łączyć, a nie być tłem do lokalnych rozgrywek. Historia szkoły nie jest własnością żadnej ekipy, żadnego układu i żadnego chwilowego zaplecza politycznego.

Byłem uczniem tej szkoły. Pracowałem w niej. Jako burmistrz dbałem o nią i o jej rozwój — i widać to do dziś w wielu miejscach.

To także w tej szkole omal nie straciłem życia wraz z dziećmi w wyniku zatrucia tlenkiem węgla. Nie był to „nieszczęśliwy przypadek”, który spadł z nieba. To było zdarzenie, za którym stały zaniedbania i brak należytej odpowiedzialności za bezpieczeństwo ludzi.

I dziś mam patrzeć, jak osoby, które powinny szczególnie dobrze pamiętać tamte wydarzenia i swoją odpowiedzialność, zasiadają w pierwszych rzędach podczas uroczystości, a z historii próbuje się wymazać tych, którzy tę szkołę naprawdę znają, tworzyli ją, pracowali dla niej i ponosili za nią realną odpowiedzialność?

To już nie jest zwykły brak zaproszenia. To jest symbol pewnego sposobu myślenia o samorządzie: swoich sadzamy z przodu, niewygodnych wymazujemy, a historię piszemy od nowa.

Nie godzę się na to, aby dzieci, szkoła i jej jubileusz były wykorzystywane do przykrywania niewygodnych faktów oraz do ustawiania lokalnej historii według politycznej listy obecności.
Czas wreszcie skończyć tę polityczną hucpę.

Samorząd to nie prywatny folwark. Szkoła to nie dekoracja do politycznych zdjęć. Dzieci to nie narzędzie do budowania czyjegoś wizerunku. A historia nie jest plasteliną, którą można ugniatać pod aktualne potrzeby.

W 2029 roku mieszkańcy ponownie zdecydują, komu powierzyć odpowiedzialność za gminę. Jeżeli wrócę na stanowisko burmistrza, jedno mogę powiedzieć już dziś: w instytucjach publicznych będzie miejsce dla ludzi, którzy rozumieją słowo „szacunek” — także wobec tych, którzy mają inne poglądy polityczne.

A ci, którzy dziś uważają, że można wymazywać ludzi z historii, pomijać ich z powodów politycznych i dzielić lokalną społeczność na „swoich” i „obcych”, powinni zadać sobie proste pytanie: czy mają dość honoru, by wtedy sami odejść i zrobić miejsce osobom, które potrafią służyć wszystkim mieszkańcom, a nie tylko jednej stronie?

Mimo wszystko życzę Szkole Podstawowej im. św. Jana Pawła II w Gruszczycach wszystkiego najlepszego. Uczniom, nauczycielom, pracownikom, rodzicom i absolwentom życzę dumy z tej szkoły.
Bo szkoła jest ważniejsza niż lokalne układy.

A patron zobowiązuje. Święty Jan Paweł II uczył szacunku do człowieka. Do każdego człowieka. Nie tylko do tego, który akurat pasuje do politycznego scenariusza.

#okiemsamorządowca