Kiedy widzę takie klipy puszczane Rosjanom (na zdjęciu pop-gwiazda tamtejszej muzyki „Szaman”) to mam wrażenie, że kwestia ukraińska, to dla rosyjskich władz stłumiona w podświadomości kwestia żydowska.

Mało się o tym mówi i pisze (może dlatego, że powszechna zbitka językowa u nas to „żydokomuna”) ale Żydzi w ZSRR byli dyskryminowani.

Już Stalin szykował im ruski Holokaust, ale gdy umarł, to ich sytuacja, pomimo życia w internacjonalistycznej ojczyźnie, nie była porównywalna do reszty obywateli.

Nie wszędzie mogli pracować, nie na każdą uczelnię mieli wstęp. Być może dlatego sporo zdolnych Żydów kończyło instytut ropy naftowej i gazu, gdzie przyjmowano każdego. W latach 90tych takie wykształcenie na pewno im pomogło – sporo Żydów stało się oligarchami.

Po wojnie Izraela z Arabami w 1973 r. (Jom Kippur) przez ZSRR przeszła fala zwolnień Żydów z zakładów pracy.

W 1974 r. w paszportach ludzi radzieckich pojawił się wpis „narodowość”, który de facto segregował Żydów. Kolumna nr 5 do wskazywania narodowości znajdowała się w standardowych kwestionariuszach. W latach 90. usunięto z paszportu „piątą kolumnę”, później zezwolono na wpisywanie „narodowości” na zasadzie dobrowolności.

Pod koniec istnienia ZSRR pozwolono wyjechać Żydom z Rosji i spora grupa z tego skorzystała.

Przykro na to patrzeć, ale ta zła energia społeczeństwa w Rosji, która krążyła wokół „kwestii żydowskiej”, kanalizuje się dziś na Ukrainie, jakby realizacja jakiejś pierwotnej potrzeby mordu.