Niecodzienną chcę codzienność czy to wiele?
z Twym uśmiechem na kolację i śniadanie
I choć raz tę poczuć pewność, że się śmiejesz
tylko dla mnie i nie tak na zawołanie…

Niecodzienną chcę codzienność czy to dużo?
Poskładaną z „proszę” „wybacz” i „dziękuję”
Gdy dzień zmilknie, tuż przy ustach z białą różą
i gdy we śnie mnie księżycem namalujesz…

Niecodzienne mieć przy Tobie troski, plany
z filiżanką, która pachnie jarzębiną
I nazywać niezwyczajnie „Ukochanym”
Z tym uczuciem co nie może nigdy minąć…

Być dla Ciebie tajemnicą, rzeką, światłem
Namiętnością co ją karmią, brzask i pełnia
Takie szczęście przecież nigdy nie przepadnie
gdy codzienność będzie trochę niecodzienna…

fot. Andrzej Kaletyn